Ludzie którzy przeprowadzili się za jedną konkretną pracą

Spakowanie całego dotychczasowego życia w dwa kartony i zmiana kodu pocztowego tylko dlatego, że w innym mieście czeka jeden konkretny telefon z nowej firmy brzmi jak filmowy scenariusz. Dawniej taki krok budził podziw i kojarzył się z wielką determinacją. Dziś rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, co potwierdzają chociażby twarde dane z rynku pracy.
Z raportu firmy Antal wynika, że specjaliści i menedżerowie coraz mniej chętnie patrzą na wizję przeprowadzki za pracą. Aż 37% badanych zadeklarowało całkowitą niechęć do zmiany miejsca zamieszkania z powodów zawodowych. To o 3 punkty procentowe więcej niż w poprzednich edycjach badania. Ludzie cenią święty spokój, bliskość szkoły dla dzieci, spłacane powoli kredyty hipoteczne oraz ugruntowane relacje sąsiedzkie. Wolą zostać tam, gdzie są, a ewentualne nowe obowiązki załatwiać przez szybkie łącze internetowe.
Jeżeli już ktoś decyduje się spakować walizki za jedną konkretną ofertą, kierunki są bardzo przewidywalne. Zgodnie z analizami Antalu, głównymi magnesami pozostają Warszawa oraz Trójmiasto, które wskazało po 43% zwolenników ewentualnej relokacji. Zaraz za nimi plasuje się Wrocław z wynikiem 37%, a Kraków i Poznań zamykają stawkę odpowiednio z 29% i 27%. Stolica kusi centralami międzynarodowych korporacji oraz perspektywą szybszego awansu, natomiast Trójmiasto przyciąga tych, którzy chcą połączyć ambitną ścieżkę kariery z widokiem na morze i nieco mniejszym tempem codziennego życia.
Kiedy jedna oferta zmienia wszystko
Co sprawia, że mimo ogólnej niechęci do roszad lokalnych, niektórzy z nas jednak decydują się na skok w nieznane? Zazwyczaj decyduje o tym czynnik finansowy lub unikalność projektu. Według danych Pracuj.pl, aż 60% osób, które w ostatnich latach zmieniły pracodawcę, zauważyło realną poprawę swojej sytuacji materialnej. Kiedy na stół wjeżdża propozycja kontraktu o kilkadziesiąt procent wyższego niż dotychczasowe zarobki, kalkulacja przestaje być wyłącznie emocjonalna, a staje się czystą matematyką.
Warto też spojrzeć na mobilność z perspektywy międzynarodowej. Z najnowszych informacji Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w Polsce legalnie pracuje ponad 1,1 miliona cudzoziemców. Wielu z nich przyjechało nad Wisłę skuszonych dokładnie jedną, konkretną umową od agencji pracy lub bezpośrednio od polskiego pracodawcy przemysłowego czy technologicznego. Dla nich zmiana kraju nie była kaprysem, lecz strategicznym ruchem zarobkowym.
Cena, którą trzeba zapłacić za nowy adres
Przeprowadzka za jedną pracą rzadko bywa sielanką. Nawet jeśli nowa funkcja w CV wygląda świetnie, koszty psychiczne i logistyczne bywają spore. Wynajem mieszkania w nowym mieście na start potrafi pochłonąć znaczną część podwyżki. Do tego dochodzi konieczność budowania sieci znajomych od zera oraz stres związany z tym, czy nowa firma rzeczywiście dowiezie to, co obiecywała podczas rekrutacji.
Nic dziwnego, że rynek pracy masowo skręca w stronę pracy zdalnej i hybrydowej. Aż 90% specjalistów deklaruje gotowość do podjęcia zatrudnienia w trybie zdalnym, a 70% z nich nie widzi przeszkód, by pracować w ten sposób dla zagranicznego podmiotu. Skoro można zarabiać warszawskie czy londyńskie pieniądze, siedząc we własnym salonie na prowincji, wizja targania kartonów przez pół Polski traci swój dawny urok.









