Co znajduje się w cenie biletu kolejowego

0
1
Co znajduje się w cenie biletu kolejowego

Kiedy trzymasz w ręku bilet na pociąg, rzadko zastanawiasz się nad tym, że ten niewielki kawałek papieru lub kod QR w aplikacji to w rzeczywistości skomplikowane równanie finansowe. Większość z nas ocenia cenę prostym kryterium: „tanio” albo „drogo”. Jednak to, co płacimy w kasie, to zaledwie ułamek prawdy o kosztach polskiej kolei. Prawda jest taka, że gdybyśmy mieli płacić pełną, rynkową stawkę za każdy przejazd, sieć połączeń w Polsce prawdopodobnie skurczyłaby się o połowę w ciągu jednego dnia.

Co zatem składa się na te kilkadziesiąt lub kilkaset złotych? Rozbijmy bilet na czynniki pierwsze, korzystając z danych Urzędu Transportu Kolejowego (UTK) oraz raportów finansowych największych przewoźników, takich jak PKP Intercity czy Polregio.

Torowisko, czyli „myto” za każdy kilometr

Zacznijmy od czegoś, czego pasażer nie widzi, a co stanowi fundament każdego przejazdu. Każdy pociąg poruszający się po polskich torach płaci za tzw. dostęp do infrastruktury kolejowej. Zarządcą większości linii w Polsce jest spółka PKP Polskie Linie Kolejowe (PKP PLK). To ona wystawia rachunek przewoźnikowi za każdy przejechany kilometr (pociągokilometr).

Stawki te nie są przypadkowe – zatwierdza je Prezes UTK. Zależą one od masy pociągu oraz rodzaju linii. Średnio opłata za dostęp do torów stanowi od 15% do nawet 25% ceny Twojego biletu. W tych pieniądzach mieści się utrzymanie trakcji, remonty rozjazdów, obsługa dworców (choć za to płaci się osobno w tzw. opłacie dworcowej) oraz pensje dla dyżurnych ruchu, którzy dbają, by pociągi na siebie nie wpadły.

Prąd, który drożeje szybciej niż myślisz

Kolej to największy konsument energii elektrycznej w kraju. W ostatnich latach to właśnie koszty energii stały się największym bólem głowy dla zarządów spółek kolejowych. Według danych branżowych, udział kosztów energii i paliwa (w przypadku składów spalinowych) w strukturze wydatków przewoźników wzrósł z około 12-15% do ponad 20% w okresach szczytów cenowych.

Warto wiedzieć, że nowoczesny skład typu Pendolino podczas rozruchu pobiera ogromne ilości mocy. Choć pociągi potrafią odzyskiwać energię podczas hamowania (tzw. rekuperacja), to rachunki za prąd trakcyjny idą w setki milionów złotych rocznie. Kiedy cena prądu na giełdzie rośnie, przewoźnik ma tylko dwa wyjścia: podnieść ceny biletów albo prosić o wyższą dotację.

Ludzie na pokładzie i za kulisami

Kolej to branża niezwykle pracochłonna. W cenie biletu ukryte są wynagrodzenia tysięcy osób. To nie tylko konduktor i maszynista, których widzisz na co dzień. To także rewidenci techniczni, mechanicy w halach serwisowych, dyspozytorzy, pracownicy infolinii i kasjerzy. Koszty pracownicze stanowią zazwyczaj największą pozycję w budżecie przewoźników, sięgając od 30% do 40% całkowitych kosztów działalności.

W Polsce brakuje maszynistów, co powoduje presję na wzrost płac. Aby pociąg mógł ruszyć w trasę, musi przejść rygorystyczne przeglądy, a za każdy podpis uprawnionego technika przewoźnik musi zapłacić. To bezpieczeństwo, za które płacisz w każdym kilometrze podróży.

Amortyzacja, czyli spłacanie „metalu”

Nowoczesny pociąg to wydatek rzędu kilkudziesięciu milionów złotych. Przykładowo, jeden elektryczny zespół trakcyjny (EZT) od Pesy czy Newagu kosztuje od 30 do 50 milionów złotych. Składy Pendolino kupowane lata temu kosztowały około 20 milionów euro za sztukę. Te pieniądze nie biorą się znikąd.

Przewoźnicy biorą kredyty lub leasingują tabor, a koszt „zużycia” pociągu (amortyzacja) jest wliczany w cenę przejazdu. Do tego dochodzą przeglądy okresowe – od prostych P1 po generalne remonty P5, które potrafią kosztować kilka milionów złotych za jeden skład. W Twoim bilecie ukryte jest kilka złotych, które idą bezpośrednio na to, by za 10 lat przewoźnik miał za co kupić nowy wagon.

Państwo dopłaca do Twojej podróży

Tu dochodzimy do najciekawszego punktu. Czy wiesz, że bilet, który kupujesz, zazwyczaj nie pokrywa 100% kosztów Twojej podróży? W Polsce system kolejowy opiera się na Public Service Contract (PSC), czyli umowach o świadczenie usług publicznych.

  • Koleje regionalne: W przypadku Polregio czy Kolei Mazowieckich, wpływy z biletów pokrywają zazwyczaj tylko 30-50% kosztów funkcjonowania. Resztę dopłacają urzędy marszałkowskie z Twoich podatków.
  • PKP Intercity: Połączenia dalekobieżne (TLK i IC) również są dotowane przez budżet państwa. Ministerstwo Infrastruktury płaci przewoźnikowi za to, by pociągi dojeżdżały do mniejszych miast, gdzie komercyjnie byłoby to nieopłacalne. Tylko pociągi kategorii EIP (Pendolino) i niektóre EIC muszą zarabiać na siebie same.

W 2023 roku kwota dofinansowania dla PKP Intercity z budżetu państwa wyniosła ponad 2 miliardy złotych. Bez tych pieniędzy bilet z Warszawy do Krakowa musiałby kosztować dwa razy tyle, co obecnie, by spółka nie generowała strat.

Podatki i dystrybucja

Nie zapominajmy o fiskusie. Każdy bilet kolejowy w Polsce jest objęty 8-procentową stawką podatku VAT. Jeśli kupujesz bilet za 100 zł, 7,41 zł trafia bezpośrednio do budżetu państwa. Do tego dochodzą koszty sprzedaży. Utrzymanie systemów informatycznych, serwerów, aplikacji mobilnych oraz prowizje dla agentów (np. platformy typu Koleo czy SkyCash) to kolejne 3-7% ceny biletu.

Ciekawostką jest fakt, że utrzymanie tradycyjnych kas biletowych jest znacznie droższe niż sprzedaż online. Mimo to, ze względów społecznych, przewoźnicy muszą utrzymywać okienka na dworcach, co również jest wkalkulowane w ogólną pulę kosztów.

Dlaczego ceny się zmieniają? Dynamic Pricing

Coraz częściej na kolei spotykamy systemy znane z linii lotniczych – Dynamic Sales System (DSS). To dlatego bilet kupiony miesiąc wcześniej kosztuje 49 zł, a ten kupiony na 5 minut przed odjazdem 150 zł. Przewoźnik nie robi tego złośliwie. Celem jest „wypłaszczenie” popytu. Pociągiem, który jedzie we wtorek o 10 rano, podróżuje mało osób, więc niska cena ma zachęcić pasażerów. W piątek po 16:00 pociąg i tak będzie pełny, więc cena rośnie, by zrekompensować koszty tych mniej obłożonych kursów.

Według danych UTK, średnia cena biletu w Polsce w przeliczeniu na kilometr jest jedną z najniższych w Unii Europejskiej, co jest możliwe właśnie dzięki kombinacji dotacji państwowych i optymalizacji kosztów przez przewoźników. Kiedy więc następnym razem spojrzysz na cenę biletu, pamiętaj – to, co płacisz, to tylko część rachunku, który wystawia nowoczesna kolej. Resztę dokładamy wspólnie jako społeczeństwo, inwestując w najbardziej ekologiczny środek transportu masowego.

Zostaw odpowiedź