Port Gdańsk kontra port w Gdyni – kto obsługuje więcej towarów

Kiedy stoisz na plaży w gdańskich Stogach albo spacerujesz po gdyńskim Skwerze Kościuszki, widzisz statki. Dużo statków. Ale to, co dzieje się za ogrodzeniami terminali, to nie jest tylko kwestia estetyki, ale twardej gry o miliardy złotych i bezpieczeństwo energetyczne kraju. Jeśli pytasz, kto rządzi na polskim wybrzeżu, odpowiedź jest krótka: Gdańsk to waga ciężka, Gdynia to niezwykle sprawny średniak. Ale diabeł, jak zwykle, tkwi w kontenerach, tonach zboża i głębokości toru wodnego.
Gdańsk: Rekordzista z konieczności i ambicji
Nie będę owijać w bawełnę – Port Gdańsk obecnie gra w innej lidze. W 2023 roku port ten ustanowił absolutny rekord, przeładowując niemal 81 mln ton towarów. To był skok o 19 proc. w porównaniu do i tak świetnego 2022 roku. Skąd ten wynik? Przede wszystkim z paliw płynnych. Naftoport stał się naftowym hubem dla całego regionu, obsługując nie tylko polskie rafinerie, ale i te niemieckie, po tym jak odcięto dostawy z Rosji.
Rok 2024 przyniósł lekkie uspokojenie – przeładunki wyniosły 77,4 mln ton. Ten spadek o ok. 4,4 proc. nie jest jednak powodem do niepokoju. To efekt wygaszenia “gorączki węglowej”. Kiedy w 2022 i 2023 roku Polska na gwałt sprowadzała węgiel z całego świata, porty pękały w szwach. Teraz sytuacja się unormowała. Co istotne, Gdańsk mimo mniejszej ilości węgla, zanotował wzrosty w kontenerach i paliwach, co pokazuje, że jego fundamenty są zdrowe.
Gdynia: Król zboża i logistyki wojskowej
Gdynia, choć mniejsza, nie ma powodów do kompleksów. W 2023 roku również świętowała rekord – 29,4 mln ton przeładowanych towarów. To wynik, który plasuje ją na solidnym 9. miejscu wśród wszystkich portów na Bałtyku. W 2024 roku, podobnie jak u sąsiada, nastąpiła korekta do poziomu 26,9 mln ton, głównie przez spadek obrotów węglem o ponad połowę.
Gdynia ma jednak swoje asy w rękawie. To tutaj bije serce polskiego eksportu agro. W 2023 roku przeładowano tu rekordowe 6,7 mln ton zboża. Choć Gdańsk depcze Gdyni po piętach w tej kategorii, to właśnie Gdynia kojarzona jest z najwyższą sprawnością w obsłudze ziarna. Do tego dochodzi rola strategiczna – to w Gdyni ląduje większość sprzętu wojskowego płynącego do nas z USA czy Korei Południowej. To port o charakterze uniwersalnym, który potrafi błyskawicznie dostosować się do potrzeb rynku.
Bezpośrednie starcie: Liczby nie kłamią
Aby lepiej zrozumieć skalę różnicy między tymi dwoma portami, warto spojrzeć na konkretne grupy towarowe. Gdańsk to potęga masowa i kontenerowa, Gdynia to specjalizacja i drobnica.
| Kategoria (dane za 2023 r.) | Port Gdańsk | Port Gdynia |
|---|---|---|
| Przeładunki ogółem | 81,0 mln ton | 29,4 mln ton |
| Paliwa płynne | 37,6 mln ton | 6,7 mln ton |
| Kontenery (TEU) | 2,05 mln | 874 tys. |
| Zboże | 3,1 mln ton | 6,7 mln ton |
| Węgiel i koks | 13,3 mln ton | 2,8 mln ton |
Dlaczego Gdańsk tak bardzo odjechał?
Kluczem do sukcesu Gdańska jest Port Północny. To głębokowodne nabrzeża, które pozwalają przyjmować największe statki, jakie w ogóle mogą wpłynąć na Bałtyk przez Cieśniny Duńskie. Baltic Hub (dawniej DCT Gdańsk) to jedyny terminal na naszym morzu, który regularnie obsługuje oceaniczne kontenerowce z Azji o długości 400 metrów. Gdynia, mimo ogromnych inwestycji w pogłębianie toru wodnego do 15,5 metra, wciąż walczy z ograniczeniami geograficznymi portu wewnętrznego.
Gdańsk wygrywa też przestrzenią. Ma gdzie budować nowe terminale, magazyny i centra logistyczne. Gdynia jest “wciśnięta” między miasto a wzgórza, co wymusza na niej niesamowitą kreatywność w zarządzaniu każdym metrem kwadratowym nabrzeża. To dlatego Gdynia tak mocno stawia na Port Zewnętrzny – ambitny projekt wyjścia w morze, który ma pozwolić jej w przyszłości konkurować z Gdańskiem w segmencie największych kontenerowców.
Co nas czeka w najbliższych latach?
Rywalizacja (choć prezesi portów wolą słowo “komplementarność”) wchodzi w nową fazę. Gdańsk kończy budowę terminala T3 w Baltic Hub, co zwiększy jego możliwości przeładunkowe do 4,5 mln TEU rocznie. To poziom, który stawia nas w jednym rzędzie z największymi portami Europy, jak Hamburg czy Antwerpia. Z kolei Gdynia w 2025 roku po raz pierwszy w historii przebiła barierę 1 mln TEU w przeładunkach kontenerowych, co jest ogromnym sukcesem wizerunkowym i operacyjnym.
Jako Barbara Wózek, śledząca te dane od lat, widzę jedno: przestaliśmy być ubogim krewnym portów niemieckich. Dzisiaj to Gdańsk i Gdynia dyktują warunki na Bałtyku. Gdańsk jest naszym oknem na świat dla surowców i wielkiego handlu z Azją, a Gdynia to precyzyjne narzędzie do obsługi eksportu żywności i logistyki krytycznej. Kto obsługuje więcej? Gdańsk. Ale bez Gdyni nasza gospodarka morska byłaby jak samochód bez zapasowego koła – niby jedzie, ale w razie awarii jednego sektora, stoimy w miejscu.








