Vinted zmienił sposób w jaki Polacy pozbywają się rzeczy

0
2
Vinted zmienił sposób w jaki Polacy pozbywają się rzeczy

Jeszcze dekadę temu sprzedawanie używanych ubrań kojarzyło się z wystawaniem na bazarach albo żmudnym opisywaniem aukcji na Allegro, które i tak kończyły się brakiem chętnych. Dzisiaj „vintedowanie” to niemal sport narodowy. W Polsce z tej litewskiej platformy korzysta już ponad 10 milionów zarejestrowanych użytkowników. To nie jest tylko kolejna aplikacja w telefonie – to potężna maszyna finansowa, która wywróciła do góry nogami to, jak Polacy zarządzają swoimi szafami i portfelami.

Nowa religia zakupowa: najpierw sprawdź na Vinted

Z danych rynkowych wynika coś, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe. Aż 86 proc. polskich użytkowników Vinted deklaruje, że zanim kupi nową rzecz w tradycyjnym sklepie, najpierw sprawdza, czy nie ma jej w drugim obiegu. To potężny cios dla sieciówek. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź jest prosta i brutalna: pieniądze. Średnia cena odzieży na platformie jest o 72 proc. niższa niż pierwotna cena detaliczna. W przypadku jeansów damskich oszczędność sięga średnio 75 proc., a przy odzieży sportowej – 69 proc.

Dla wielu z nas Vinted przestało być miejscem, gdzie „pozbywamy się gratów”. Stało się elementem domowego budżetu. 64 proc. badanych w Polsce twierdzi, że aplikacja pomaga im lepiej zarządzać wydatkami. Nie chodzi już tylko o oszczędzanie, ale o spryt. Kupujemy marki premium, na które normalnie nie byłoby nas stać, płacąc ułamek ceny.

Biznes, który w końcu zaczął zarabiać

Vinted długo było „przepalaczem gotówki”, jak wiele startupów z sektora tech. Ale ten czas się skończył. Vinted Group, pierwszy litewski jednorożec, pokazał, że model C2C (consumer-to-consumer) może być żyłą złota. W 2023 roku firma po raz pierwszy osiągnęła zysk netto na poziomie 17,8 mln euro. Rok 2024 był już prawdziwym odjazdem.

Rok Przychody (mln EUR) Zysk netto (mln EUR)
2023 596,3 17,8
2024 813,4 76,7

Wzrost zysku o 330 proc. rok do roku pokazuje skalę zjawiska. Thomas Plantenga, CEO Vinted, nie ukrywa, że kluczem była logistyka. Własna sieć automatów paczkowych Vinted Go (testowana intensywnie na Zachodzie) i ścisła współpraca z operatorami takimi jak InPost w Polsce sprawiły, że wysyłka stała się banalnie prosta. Nie musisz się z nikim umawiać, nie musisz drukować etykiet (w wielu opcjach). Idziesz do paczkomatu, skanujesz kod i gotowe.

Koniec „Dzikiego Zachodu”, czyli skarbówka wchodzi do gry

Sukces Vinted przyciągnął jednak uwagę, której wielu użytkowników wolałoby uniknąć. Mowa o unijnej dyrektywie DAC7. Od lipca 2024 roku platformy sprzedażowe mają obowiązek raportować dane o sprzedawcach do Krajowej Administracji Skarbowej (KAS). Jeśli sprzedasz więcej niż 30 przedmiotów rocznie lub Twój łączny przychód przekroczy 2000 euro, Twoje dane trafią na biurko urzędnika.

Skarbówka nie próżnuje. Z ostatnich raportów wynika, że KAS przeprowadziła już ponad 1500 czynności sprawdzających wobec użytkowników platform takich jak Vinted czy OLX. Efekt? Wykryto nieprawidłowości na kwotę 4,5 mln złotych. Chodzi głównie o osoby, które pod przykrywką „wietrzenia szafy” prowadziły regularną, niezarejestrowaną działalność gospodarczą. Dla przeciętnego użytkownika, który sprzedaje raz na miesiąc starą kurtkę, nic się nie zmienia, ale zawodowi handlarze mają powody do niepokoju.

Psychologia szafy: od wstydu do dumy

Jako redaktorka śledząca rynki finansowe widzę tu jeszcze jedną, fascynującą zmianę. Zmienił się status społeczny rzeczy używanych. Kiedyś kupowanie w lumpeksach było powodem do wstydu lub sygnałem problemów finansowych. Dzisiaj znalezienie „perełki” na Vinted to powód do chwalenia się na Instagramie czy TikToku.

To podejście ma też wymiar ekologiczny, który Vinted sprytnie przekuwa w marketing. Według ich Climate Impact Report, każdy zakup z drugiej ręki pozwala uniknąć emisji średnio 1,8 kg CO2. Polacy to kupują – nie tylko dlatego, że chcą ratować planetę, ale dlatego, że bycie „eko” stało się po prostu modne i racjonalne ekonomicznie. 62 proc. sprzedających przyznaje nawet, że teraz bardziej dba o swoje nowe ubrania, bo wiedzą, że za rok czy dwa będą mogli je korzystnie odsprzedać.

Co dalej? Elektronika i luksus

Vinted nie zamierza zatrzymać się na sukienkach i butach dziecięcych. Platforma agresywnie wchodzi w nowe kategorie: elektronikę, sprzęt sportowy, a nawet artykuły domowe. Wprowadzono też usługę Item Verification (weryfikacja przedmiotów), która za opłatą pozwala sprawdzić autentyczność luksusowych torebek czy butów. To jasny sygnał: chcą przejąć rynek od Allegro i wyspecjalizowanych komisów luksusowych.

Czy ten model ma sufit? Na razie go nie widać. Dopóki inflacja zagląda nam do portfeli, a technologia ułatwia logistykę, Polacy będą „vintedować”. To już nie jest trend, to stały element naszej nowej, cyfrowej gospodarki, w której każda szafa jest małym przedsiębiorstwem.

Zostaw odpowiedź