Telefon który wie o nas więcej niż większość znajomych

Leży na stoliku obok łóżka, brzęczy w kieszeni podczas spotkania i ląduje na blacie restauracji ekranem do dołu, kiedy próbujemy rozmawiać z kimś w cztery oczy. Smartfon dawno przestał być zwykłym narzędziem do dzwonienia. Zgodnie z globalnymi danymi technologicznymi, blisko 58 procent internautów wskazuje go jako swoje główne urządzenie do łączenia się z siecią. Nosimy w kieszeni miniaturowe laboratoria pełne czujników, które rejestrują każdy nasz krok, drżenie dłoni i zmianę lokalizacji.
Przeciętny użytkownik rzadko zastanawia się nad tym, co dzieje się pod obudową. Badania nad prywatnością urządzeń mobilnych pokazują, że nawet wtedy, gdy smartfon leży bezczynnie i nikt go nie dotyka, procesory i moduły łączności wykonują cichą pracę. Testy wykazały, że urządzenia z systemem Android potrafią wysyłać na serwery producentów około 2 MB danych na dobę, natomiast iPhone’y nieco ponad 100 KB w tym samym czasie – choć zakres zbieranych informacji w obu przypadkach obejmuje unikalne numery identyfikacyjne, adresy sieci Wi-Fi oraz dane kart SIM.
Czujniki, które wiedzą więcej niż partner
Współczesny telefon nie potrzebuje włączonej kamery, żeby orientować się w naszej przestrzeni. Do dyspozycji ma zestaw zaawansowanych sensorów. Akcelerometry, żyroskopy, magnetometry, barometry czy czujniki światła otoczenia pracują nieustannie. Zgodnie z analizami laboratoriów badawczych, takich jak MIT CSAIL, czujniki światła czy ruchu potrafią z dużą dokładnością odtworzyć gesty użytkownika, sposób trzymania urządzenia, a nawet rytm chodu.
Te dane pozwalają algorytmom na budowanie niezwykle szczegółowych profili behawioralnych. Telefon wie, o której godzinie wstajesz, jak długo trwa Twój sen, kiedy zaczynasz się denerwować (co wykrywa przyspieszony puls na smartwatchu powiązanym z kontem oraz mocniejszy nacisk palca na ekran) i z jakimi ludźmi najczęściej przebywasz w tym samym miejscu. Urządzenia potrafią rejestrować obecność innych sprzętów w zasięgu tej samej sieci Wi-Fi, co według badaczy daje możliwość mapowania naszych relacji towarzyskich lepiej, niż zrobiliby to nasi znajomi.
Cena wygody a poczucie bezpieczeństwa
Statystyki rynkowe nie pozostawiają złudzeń co do naszej cyfrowej codzienności. Ponad 60 procent użytkowników smartfonów deklaruje poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa swoich danych oraz tego, że są na bieżąco śledzeni przez aplikacje i algorytmy. Mimo to rzadko decydujemy się na drastyczne kroki. Wygoda zamawiania jedzenia oknie, nawigacji omijającej korki czy natychmiastowego dostępu do bankowości sprawia, że godzimy się na doroczną akceptację kolejnych regulaminów prywatności.
Granica między użyteczną personalizacją a cyfrowym podglądaniem zaciera się z roku na rok. Kiedy aplikacja pogodowa wie, w którym sklepie robimy zakupy, a komunikator potrafi przewidzieć nasz nastrój na podstawie prędkości pisania na klawiaturze, przestajemy być wyłącznie użytkownikami technologii. Stajemy się otwartą księgą, którą algorytmy czytają znacznie szybciej i dokładniej niż ktokolwiek z naszego otoczenia.










