Praca której nie da się wykonać zdalnie

0
3
Praca której nie da się wykonać zdalnie

Gdy rynkowy wrzawę o powrocie do biur i wygaszaniu paneli home office słyszy murarz, mechanik samochodowy albo pielęgniarka, mogą tylko wzruszyć ramionami. Dla nich cała ta dyskusja o cyfrowej elastyczności brzmi jak opowieści z innej planety. Statystyki Głównego Urzędu Statystycznego i unijnego Eurostatu pokazują wyraźnie: regularnie zdalnie w Polsce pracuje około 8-9 procent osób, a lwia część gospodarki fizycznie nie da się przesunąć przed ekrany laptopów. Świat dzieli się na tych, którzy mogą pracować z kawiarni na Bali, oraz tych, bez których fizycznej obecności zatrzymałoby się całe miasto.

Granice cyfrowego świata

Przez lata pandemii uwaga mediów skupiała się na korporacjach, programistach i działach marketingu, które z dnia na dzień przerzuciły się na komunikatory i Zooma. W tym samym czasie miliony pracowników z sektora budowlanego, transportowego, logistycznego, gastronomicznego oraz opieki zdrowotnej codziennie rano musiały stawić się w swoich miejscach pracy. Dane branżowe oraz analizy rynku pracy wskazują, że sekcjami o najniższym wskaźniku możliwości pracy zdalnej niezmiennie pozostają budownictwo, hotelarstwo, gastronomia, górnictwo oraz szeroko pojęta medycyna.

Fizyczności pewnych procesów po prostu nie da się oszukać za pomocą najlepszego łącza światłowodowego. Chirurg nie przeprowadzi operacji na otwartym sercu za pomocą gogli VR z poziomu domowej kanapy, a kierowca autobusu liniowego nie obsłuży pasażerów z fotela w salonie. Próby całkowitego zwirtualizowania gospodarki rozbijają się o twardą materię – o beton, stal, żywego pacjenta, brudną rurę pod zlewem czy paletę towaru, którą ktoś musi fizycznie rozładować w magazynie.

Kto trzyma w ryzach codzienne życie?

Rzucenie okiem na strukturę zatrudnienia w Polsce pozwala szybko zrozumieć, że praca stacjonarna i fizyczna to fundament, na którym opiera się cała nadbudowa usług cyfrowych. Kiedy pracownik agencji marketingowej zamawia przez aplikację obiad, ktoś w restauracji musi go ugotować, ktoś inny dowieźć skuterem, a jeszcze wcześniej rolnik musiał zebrać plony. Żaden algorytm ani sztuczna inteligencja nie zastąpi rąk hydraulika, który w środku nocy usuwa awarię pękniętej rury w bloku.

Co ciekawe, tradycyjny podział na prace biurowe i terenowe przekłada się również na realia ekonomiczne i społeczne. Sektor usług opartych na wiedzy i technologii dynamicznie rósł, jednak w obliczu ostatnich korekt na rynku pracy i powszechnego wracania firm do modelu stacjonarnego lub hybrydowego, to pracownicy fizyczni oraz techniczni zachowują stałą, niezmienną specyfikę swoich etatów. Ich praca z definicji nie podlega modom na home office.

Niewidzialny podział społeczeństwa

Ten rozłam tworzy osobną kategorię nierówności zawodowych, rzadko poruszaną w oficjalnych debatach o przyszłości pracy. Z jednej strony mamy grupę beneficjentów elastyczności, dla których elastyczny czas i praca z domu stały się standardem. Z drugiej stoi ogromna rzesza ludzi przywiązanych do konkretnej lokalizacji, maszyn, narzędzi i bezpośredniego kontaktu z klientem lub pacjentem. Ich codzienne dojazdy, praca na zmiany, często w trudnych warunkach pogodowych czy fizycznym obciążeniu, pozostają kluczowe dla funkcjonowania państwa.

Gdy następnym razem pojawią się kolejne analizy o tym, jak bardzo zmienił się model współczesnego zatrudnienia, warto pamiętać o tej drugiej, mniej medialnej stronie medalu. Dopóki społeczeństwo potrzebuje świeżego chleba, czystej wody w kranie, sprawnych dróg i opieki w szpitalu, praca, której nie da się wykonać zdalnie, będzie absolutnym krwioobiegiem gospodarki.

Zostaw odpowiedź