Życie między pracą a drugim etatem w domu

0
1
Życie między pracą a drugim etatem w domu

Gdy zamykasz laptopa po ośmiu godzinach spędzonych w biurze lub na zdalnych spotkaniach, wcale nie oznacza to końca dnia roboczego. Dla miliona Polaków zaczyna się wtedy druga zmiana. Zgodnie z badaniami Polskiego Instytutu Ekonomicznego, kobiety w naszym kraju poświęcają na obowiązki domowe i opiekuńcze średnio 37 godzin tygodniowo, podczas gdy mężczyźni około 22 godziny. W przeliczeniu na pojedyncze dni wychodzi na to, że domowy etat pochłania nam od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu godzin tygodniowo, zamieniając wolny czas w pasmo niekończących się zadań.

Gdy spojrzymy na twarde statystyki GUS, obraz staje się jeszcze bardziej wyrazisty. Przeciętnie kobiety w Polsce przeznaczają na prace domowe około 4,2 godziny dziennie, a mężczyźni 2,4 godziny. Chociaż na rynku pracy teoretycznie dawno zrównaliśmy się w prawach, domowe zaplecze wciąż funkcjonuje według tradycyjnego podziału ról. W efekcie po powrocie z normalnej pracy czeka nas gotowanie, pranie, sprzątanie oraz pilnowanie logistyki całej rodziny.

Niewidzialna praca kognitywna, o której nikt nie mówi

Największym problemem drugiego etatu wcale nie jest samo machanie mopem czy krojenie warzyw na obiad. Prawdziwym pożeraczem energii jest tzw. praca kognitywna, czyli cała ta niewidzialna logistyka, która dzieje się w naszej głowie. Kto pamięta o wizycie u dentysty dla dziecka, kończących się kapsułkach do praw i konieczności zakupu nowych zeszytów przed poniedziałkiem? Z raportów PIE wynika wyraźnie, że to kobiety w miażdżącej większości piorą, gotują, ale też planują i przewidują potrzeby domowników.

Ta umysłowa krzątanina sprawia, że mózg rzadko kiedy przechodzi w stan spoczynku. Nawet podczas służbowej narady gdzieś w tle kołacze się myśl o tym, co trzeba wrzucić do pralki natychmiast po powrocie. Nic dziwnego, że niezadowolenie z obecnego układu sił w domu zgłasza znacznie więcej kobiet niż mężczyzn. Frustracjanarasta nie z lenistwa drugiej strony, ale z poczucia, że pewne obowiązki spadają na jedną osobę z góry, z automatu.

Ile to wszystko jest warte?

GUS postanowił wycenić tę nieodpłatną pracę domową, sprawdzając jej rynkową wartość. Wyszło z tego, że comiesięczny wkład jednej osoby w domowe obowiązki, gdyby przeliczyć go na realne stawki rynkowe, wynosi średnio kilka tysięcy złotych. Gospodarka stoi na tej darmowej pracy, bo bez niej codzienne funkcjonowanie rynku zawodowego w ogóle nie byłoby możliwe. Ktoś musi przecież zadbać o regenerację sił pracowników, wychowanie dzieci i utrzymanie porządku w przestrzeni życiowej.

Obszar Kobiety (średnio tygodniowo) Mężczyźni (średnio tygodniowo)
Prace domowe i opieka ok. 37 godzin ok. 22 godziny
Odsetek niezadowolonych z podziału 36 proc. 11 proc.
Deklarowany równy podział zadań 27 proc. 39 proc.

Jak pokazują powyższe dane z raportów społecznych, wciąż żyjemy w rozkroku między nowoczesnością a tradycją. Co ciekawe, młodsze pokolenia w dużych miastach radzą sobie z tym nieco lepiej, częściej stawiając na partnerski podział zadań. Jednak w skali całego kraju dysproporcje wciąż są ogromne, a pojęcie drugiego etatu w domu pozostaje bolesną codziennością dla miliona zmęczonych ludzi, którzy między pracą a domem gubią to, co najważniejsze – święty spokój.

Zostaw odpowiedź