Ludzie którzy pracują podczas gdy większość śpi

0
1
Ludzie którzy pracują podczas gdy większość śpi

Gdy miasto gasnie i większość ludzi włącza tryb snu, dla miliona Polaków dopiero zaczyna się dzień roboczy. Zgodnie z oficjalnymi danymi GUS, w porze nocnej – czyli w przedziale między 21:00 a 7:00 – stałą pracę wykonuje ponad milion osób w kraju. To nie są pojedyncze przypadki czy incydentalne nadgodziny, ale twarda struktura gospodarcza, bez której poranny porządek po prostu by nie zafunkcjonował.

Statystyki pokazują, że nocny wysiłek koncentruje się w konkretnych miejscach. Najwięcej osób po zmroku pracuje w przemyśle, logistyce oraz w sektorze opieki zdrowotnej. Do tego dochodzą służby ratunkowe, transport, branża IT czuwająca nad bezpieczeństwem serwerów oraz pracownicy stacji benzynowych czy nocnych sklepów. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika też ciekawy detal demograficzny: w nocy dorabia ponad 238 tysięcy emerytów i rencistów oraz dziesiątki tysięcy osób z niepełnosprawnościami, dla których elastyczność zmianowa bywa jedyną drogą na aktywność zawodową.

Ile to kosztuje zdrowie i portfel?

Kodeks pracy w Polsce narzuca pracodawcom obowiązek wypłaty dodatku za każdą godzinę przepracowaną w nocy. Wynosi on 20 procent stawki godzinowej wynikającej z minimalnego wynagrodzenia. W praktyce jednak dla wielu pracowników te pieniądze to za mało, by zrekompensować całkowite rozregulowanie biologicznego zegara. Badania rynkowe pokazują, że gotowość do pracy w nocy silnie zależy od korzyści finansowych – blisko jedna piąta pracowników deklaruje, że podjęłaby się takich zadań wyłącznie pod warunkiem wyraźnie wyższego wynagrodzenia, podczas gdy aż 40 procent całkowicie odrzuca taki model ze względu na obciążenie organizmu.

Z kolei dane Eurostatu dotyczące ogólnego czasu pracy przypominają, że Polacy należą do najbardziej zapracowanych nacji w Unii Europejskiej. Średni rzeczywisty tydzień pracy w Polsce wynosi blisko 39 godzin, a co dziesiąty pracownik regularnie spędza na etacie ponad 45 godzin tygodniowo. Kiedy na te liczby nałożymy system zmianowy i pracę w środku nocy, otrzymujemy obraz gospodarki napędzanej zmęczeniem.

Świat, którego nie widać w ciągu dnia

Nocna zmiana ma swoje własne zasady. Kawiarnie są zamknięte, ulice świecą pustymi, żółtymi halogenami, a komunikacja miejska kursuje rzadko lub wcale. Ludzie pracujący w tym czasie tworzą równoległą rzeczywistość. Kierowca tira mijający śpiące wioski, pielęgniarka na oddziale ratunkowym czy operator linii produkcyjnej w fabryce podzespołów samochodowych – wszyscy oni wykonują zadania, które pozwalają reszcie społeczeństwa rano zastać ciepłe kaloryfery, zatankowany samochód i świeże pieczywo w osiedlowym sklepie.

To cicha umowa społeczna. Często nie dostrzegamy tych ludzi, bo gdy my kończymy dzień, oni go zaczynają, a kiedy wracamy do domów, oni kładą się spać. Bez ich nocnej obecności mechanizm współczesnego państwa zatrzymałby się w ciągu kilku godzin.

Zostaw odpowiedź