Internet rzeczy który już działa w naszych domach

0
1
Internet rzeczy który już działa w naszych domach

Kiedy rozmawiam ze znajomymi o technologii, rzadko kiedy słyszę o wielkich wizjach rodem z filmów science-fiction. Zamiast tego ktoś narzeka, że robot odkurzający wciągnął kabel od ładowarki, albo cieszy się, że wyłączył żelazko z poziomu aplikacji w telefonie, siedząc w kawiarni na drugim końcu miasta. Internet rzeczy dawno przestał być domeną inżynierów w sterylnych laboratoriach. Przeprowadził się do naszych salonów, kuchni i kotłowni.

Statystyki nie pozostawiają złudzeń. Z danych publikowanych przez rynkowych analityków wynika, że aż 75 procent polskich gospodarstw domowych posiada przynajmniej jedno inteligentne urządzenie. Co ciekawe, wcale nie oznacza to, że wszyscy mieszkamy w zaawansowanych systemowo domach rodem z futurystycznych filmów. Często nasza przygoda z Internetem rzeczy zaczyna się dość niepozornie – od telewizora podłączonego do sieci, inteligentnej pralki czy czajnika, którym można sterować głosem.

Od gadżetu do codziennej rutyny

Jeszcze kilka lat temu rynek smart home kojarzył się głównie z drogimi instalacjami, które trzeba było planować na etapie kładzenia tynków. Dzisiaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Urządzenia IoT kupujemy w marketach budowlanych albo zamawiamy paczką do paczkomatu, a ich uruchomienie zajmuje tyle co sparowanie słuchawek z telefonem.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie Samsunga przez Grupę IQS wynika, że niemal trzy czwarte Polaków uważa inteligentne urządzenia domowe za atrakcyjne. Największą popularnością cieszą się sprzęty, które rozwiązują nasze codzienne bolączki. Ponad 50 procent ankietowanych wskazuje na telewizory, a blisko połowa na pralki i lodówki, które potrafią powiadomić nas o otwartych drzwiach albo skończonym cyklu prania.

Warto też spojrzeć na to, jak wydajemy pieniądze. Według danych firmy Statista przychody na polskim rynku smart home osiągnęły poziom ponad pół miliarda dolarów, a prognozy wskazują na stały dwucyfrowy wzrost. To pokazuje, że nie mówimy o chwilowej modzie, ale o trwałym trendzie w sposobie, w jaki urządzamy nasze cztery kąty.

Za co tak naprawdę płacimy i co nam to daje?

Kiedy pytam ludzi, dlaczego kupują inteligentne żarówki czy termostaty, rzadko słyszę o miłości do technologii. Najczęstsze odpowiedzi kręcą się wokół dwóch pojęć: wygody i świętego spokoju.

Badania rynkowe pokazują jasny priorytet. Dla około 90 procent konsumentów kluczowe jest zwiększenie bezpieczeństwa oraz obniżenie zużycia energii. I tu Internet rzeczy przestaje być tylko zabawką, a staje się narzędziem realnej oszczędności:

  • Czujniki zalania i dymu – w razie awarii natychmiast wysyłają powiadomienie na telefon, pozwalając zareagować zanim woda zaleje sąsiadów.
  • Inteligentne głowice termostatyczne – przykręcają ogrzewanie, gdy nikogo nie ma w domu lub gdy wietrzymy pokój.
  • Systemy oświetlenia i gniazdka – pozwalają upewnić się jednym kliknięciem, czy wyłączyliśmy prostownicę do włosów.

Warto też rzucić okiem na to, jak te kategorie rozkładają się w praktyce:

Kategoria urządzeń IoT Główna rola w domu Szacowany stopień popularności
Smart TV i AGD Rozrywka i codzienna praca domowa Wysoki (ponad 40-50% domów)
Oświetlenie i gniazdka Komfort i oszczędność prądu Średni i szybko rosnący
Kamery i czujniki bezpieczeństwa Ochrona przed włamaniem i awariami Stale zyskujące na znaczeniu

Druga strona medalu, czyli o czym rzadko się mówi

Nie ma róży bez kolców. Im więcej urządzeń w naszym domu łączy się z domowym routerem, tym większe staje się pole do popisu dla wszelkiej maści zagrożeń. Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa z firm takich jak Check Point czy polskiego NASK regularnie przypominają, że każde słabo zabezpieczone urządzenie IoT może stać się furtką dla hakerów.

Zmieniamy zamki w drzwiach na inteligentne, powierzamy aplikacjom kontrolę nad ogrzewaniem, a kamery wewnątrz mieszkań przesyłają obraz do chmury. Wygoda ma swoją cenę, a jest nią higiena cyfrowa. Fabryczne hasła rzadko bywają zmieniane, a aktualizacje oprogramowania bywają przez nas ignorowane. Internet rzeczy działa bezszelestnie w tle, ale od czasu do czasu warto zadać sobie pytanie, czy nasza cyfrowa fstuga nie wie o nas aby zbyt wiele.

Zostaw odpowiedź