Pokolenie które zna świat głównie z ekranu

0
2
Pokolenie które zna świat głównie z ekranu

Zegarek w telefonie pokazuje, że minęło kolejne popołudnie. Dzieciak siedzi na kanapie z twarzą oświetloną zimnym blaskiem wyświetlacza. Taki obrazek nikogo już dzisiaj nie dziwi. Według najnowszego raportu „Internet Dzieci” przygotowanego przez Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, polscy uczniowie w wieku od 7 do 14 lat spędzają online średnio ponad 4 godziny i 25 minut dziennie. Z kolei starsza młodzież, czyli reprezentanci pokolenia Z, potrafią zerkać w ekrany nawet przez blisko 7 do 8 godzin na dobę. To niemal tyle samo, ile wynosi czas przeznaczony na sen.

Świat przestał być czymś, co dotyka się stopami, sprawdza zapach trawy czy poznaje przez potknięcie o krawężnik. Dla rosnących w siłę najmłodszych pokoleń rzeczywistość ma teraz strukturę pikseli. To środowisko, w którym góry, oceany, twarze przyjaciół i zapach dalekich krajów istnieją głównie jako płaskie obrazy przesuwane kciukiem w górę. Brzmi jak abstrakcja? Z danych platformy Novakid wynika, że aż 83% polskich dzieci regularnie korzysta ze smartfonów, a blisko 40% z nich wchodzi w świat cyfrowy jeszcze zanim ukończy szósty rok życia.

Elektroniczna niania od kołyski

Skąd się to bierze? Najczęściej zaczyna się bardzo niewinnie. Płaczący maluch w wózku, zmęczony po robocie rodzic w kawiarni i podany w dłoń telefon z bajką jako najprostszy środek uspokajający. Badania przeprowadzone w ramach projektu „Brzdąc w sieci” przez Akademię Pedagogiki Specjalnej pokazują, że ponad połowa dzieci między zerem a szóstym rokiem życia ma stały dostęp do urządzeń mobilnych. Średni wiek, w którym brzdąc zaczyna klikać po ekranie, to zaledwie 2 lata i 2 miesiące.

Smartfon w ten sposób staje się nowoczesną, cyfrową nianią. Problem w tym, że ta niania nie ma hamulców. Wciąga malucha w wir ciągłych bodźców. Znana z psychologicznych debat psychiatra, dr Aleksandra Lewandowska, zwraca uwagę na zjawisko potocznie nazywane „popcornowym mózgiem”. Ciągłe powiadomienia, lajki i migające wideo sprawiają, że uwaga młodego człowieka bez przerwy przeskakuje z jednej rzeczy na drugą. Mózg przyzwyczaja się do natychmiastowej nagrody, przez co realny świat zaczyna wydawać się nudny, powolny i po prostu męczący.

Kiedy ekran zastępuje podwórko

Taki stan rzeczy niesie za sobą konkretne koszty, które widać w twardych statystykach medycznych. Międzynarodowe badania, w tym m.in. wieloletnia analiza opublikowana przez naukowców z Uniwersytetu Jyväskylä w Finlandii, nie pozostawiają złudzeń. Nadmierny czas spędzany przed ekranem w wieku dorastania silnie koreluje ze wzrostem poziomów stresu, stanami lękowymi oraz objawami depresyjnymi.

Oto jak wyglądają wybrane wskaźniki dotyczące cyfrowych nawyków najmłodszych:

Wskaźnik / Badanie Średnia wartość / Udział
Średni dzienny czas online dzieci (7–14 lat) ponad 4 godziny i 25 minut
Dzieci sięgające po smartfony w Polsce 83%
Dzieci wchodzące do sieci przed 6. rokiem życia blisko 40%
Rodzice deklarujący brak jakichkolwiek zasad ekranowych 13%

Amerykański psycholog społeczny Jonathan Haidt, autor głośnej książki „Niespokojne pokolenie”, od lat alarmuje, że wielkie przestrojenie dzieciństwa na tory cyfrowe doprowadziło do epidemii problemów psychicznych wśród młodzieży na całym świecie. Zauważa on, że odkąd smartfony zyskały masową popularność, drastycznie spadła chęć młodych ludzi do spotykania się twarzą w twarz, a wzrosło poczucie izolacji. Świat z ekranu daje złudzenie bliskości, ale jednocześnie skutecznie odcina od nauki naturalnej empatii, która rodzi się tylko wtedy, gdy widzimy reakcję drugiego człowieka na żywo.

Jak odzyskać horyzonty

Trudno wyobrazić sobie powrót do czasów bez internetu i nikt rozsądny tego nie postuluje. Technologia to narzędzie do pracy, nauki języków czy odkrywania ciekawych miejsc. Problem pojawia się w momencie, gdy przestaje być narzędziem, a staje się jedynym filtrem, przez który patrzy się na całą rzeczywistość.

Próby ratowania sytuacji już teraz wchodzą na poziom instytucjonalny. Wprowadzane ograniczenia dotyczące używania telefonów w szkołach podstawowych to ledwie kropla w morzu potrzeb. Prawdziwa zmiana musi wydarzyć się w domach. Ograniczenie czasu wolnego przed monitorem, powrót do nudy rodzącej kreatywność oraz zwykłe, codzienne rozmowy bez telefonu w dłoni to jedyna droga, żeby pokolenie znające świat z ekranu zechciało w końcu wyjść z domu i zobaczyć go na własne oczy.

Zostaw odpowiedź