Dorosłość bez własnego mieszkania

Statystyki rzadko kiedy krzyczą, ale najnowsze dane Eurostatu dotyczące tego, kiedy młodzi ludzie opuszczają rodzicielskie gniazdo, mówią w zasadzie wszystko. Średni wiek w Polsce to obecnie **26,7 lat**. Niby blisko unijnej średniej, która wynosi 26,2 lat, ale kiedy zjedziemy poziom niżej i popatrzymy na starsze roczniki, obraz robi się o wiele bardziej złożony. W grupie wiekowej 25-34 lata z rodzicami mieszka w Polsce ponad połowa osób, co daje blisko 1,7 miliona dorosłych Polaków dzielących adres z mamą i tatą.
To nie jest kwestia wygody czy braku chęci do samodzielności. Kiedy rozmawia się z ludźmi wokół trzydziestki, którzy wciąż mieszkają w pokoju z dzieciństwa, szybko wychodzi na jaw twarda ekonomia. Według raportów Narodowego Banku Polskiego rynek nieruchomości i koszty najmu dawno przestały być przyjazne dla kogoś, kto dopiero startuje w zawodowe życie. Co więcej, w oficjalnych analizach NBP zwraca uwagę, że **koszt obsługi kredytu mieszkaniowego zrównał się z kosztem najmu**, co w praktyce oznacza, że obie drogi do własnego kąta wymagają gigantycznych, regularnych nakładów finansowych.
Warto też spojrzeć na to, jak wyglądają realia lokalowe od podszewki. Przeludnienie mieszkań, w których gnieżdżą się dorosłe rodziny, to w Polsce codzienność. Z badań wynika, że ogromny odsetek młodych Polaków musi funkcjonować w warunkach, gdzie brakuje przestrzeni na normalne odetchnięcie. Trudno dziwić się takiemu stanów rzeczy, skoro stawki za wynajem chociażby dwupokojowego lokalu w dużym mieście pochłaniają sporą część pensji z pierwszego czy drugiego poważnego pracy.
Oto jak wygląda średni wiek opuszczenia domu rodzinnego w wybranych krajach Europy:
| Kraj | Średni wiek wyprowadzki |
|---|---|
| Finlandia | 21,4 lat |
| Dania | 21,7 lat |
| Niemcy | 23,9 lat |
| Polska | 26,7 lat |
| Chorwacja | 31,3 lat |
Rozpiętość jest ogromna. Podczas gdy na północy Europy młodzi usamodzielniają się tuż po dwudziestce, w Polsce i na południu kontynentu czekamy z tym znacznie dłużej. Różnica wynika z modeli społecznych, dostępności mieszkań komunalnych czy polityki cenowej deweloperów. Trudno winić za ten stan pojedyncze osoby, skoro systemowo próg wejścia na rynek nieruchomości stał się dla wielu zaporowy.










