Zakupy w Action – skąd biorą się ceny produktów za kilka złotych

Wchodzisz po paczkę gąbek do naczyń, a wychodzisz z zestawem śrubokrętów, solarną lampą ogrodową, trzema paczkami zagranicznych słodyczy i nowym kablem do iPhone’a. Scenariusz, który zna niemal każdy, kto choć raz przekroczył próg Action. Holenderska sieć stała się w Polsce fenomenem, który w krótkim czasie zdominował segment non-food discount. Jednak za tymi kolorowymi alejkami i cenami rzędu 4,50 zł czy 9,99 zł stoi brutalnie skuteczna maszyna biznesowa. To nie jest przypadek ani dobroczynność – to matematyka skali, która w 2023 roku przyniosła firmie sprzedaż netto na poziomie 11,3 miliarda euro, co stanowi wzrost o 28% w porównaniu z rokiem poprzednim.
Potęga skali, czyli kupowanie dla połowy Europy
Kluczem do zrozumienia niskich cen w Action jest skala zakupów. Sieć operuje obecnie w 12 krajach europejskich (m.in. w Holandii, Belgii, Francji, Niemczech, Polsce czy Hiszpanii) i posiada ponad 2500 sklepów. Kiedy dział zakupów Action decyduje się na wprowadzenie do oferty konkretnego modelu plastikowych pojemników czy zestawu markerów, nie zamawia ich w tysiącach, ale w milionach sztuk.
Dla producenta w Chinach, Indiach czy nawet w Europie, takie zamówienie oznacza pełne obłożenie linii produkcyjnych na długie miesiące. W zamian za gwarancję odbioru gigantycznego wolumenu, Action negocjuje stawki, które dla mniejszych graczy są absolutnie nieosiągalne. Co istotne, sieć kupuje centralnie dla wszystkich swoich rynków. Te same produkty, które widzisz w Warszawie, znajdziesz w Lyonie czy Madrycie. To eliminuje koszty różnicowania asortymentu i pozwala na maksymalną optymalizację łańcucha dostaw.
Model „Treasure Hunt” – dlaczego kupujesz więcej, niż planowałeś?
Action opiera swój model sprzedaży na tzw. „polowaniu na skarby” (treasure hunt). Cały asortyment liczy około 6000 produktów, ale tylko około 1/3 z nich to stała oferta (tzv. produkty podstawowe, jak papier toaletowy czy podstawowe środki czystości). Pozostałe 2/3 asortymentu zmienia się nieustannie. Co tydzień do sklepów trafia ponad 150 nowych produktów.
To celowy zabieg psychologiczny. Jeśli widzisz zestaw pędzli za 12 złotych i wiesz, że za tydzień może go już nie być, Twoja skłonność do natychmiastowego zakupu rośnie. To generuje dużą rotację towaru i sprawia, że klienci wracają do sklepu częściej, by sprawdzić „co nowego”. Wysoka rotacja oznacza, że towar nie zalega w magazynach, nie generuje kosztów składowania i szybko zamienia się w gotówkę. W handlu cash-to-cash cycle (cykl rotacji gotówki) jest świętym Graalem, a Action opanowało go do perfekcji.
Marki własne vs. znane brandy
Wchodząc do Action, zobaczysz na półkach produkty gigantów takich jak Unilever, Procter & Gamble czy Mondelez. Często są one tańsze niż w tradycyjnych drogeriach. Jak to możliwe? Action często skupuje nadwyżki produkcyjne, końcówki serii lub produkty w opakowaniach przeznaczonych na inne rynki (stąd czasem naklejki z polskim tłumaczeniem składu).
Jednak prawdziwy zysk kryje się w markach własnych. Sieć posiada ponad 70 marek własnych, takich jak Werckmann (narzędzia), Ziki (odzież dziecięca) czy Spilbergen (elektronika). Produkty te są projektowane tak, aby wyglądały estetycznie i nowocześnie, ale ich koszt produkcji jest minimalizowany poprzez uproszczenie funkcji czy eliminację kosztownych kampanii marketingowych. Marża na tych produktach, mimo niskiej ceny końcowej, jest dla sieci bardzo satysfakcjonująca.
Logistyka i oszczędność na każdym kroku
Action nie wydaje milionów na tradycyjną reklamę telewizyjną czy wielkie kampanie billboardowe. Ich marketing opiera się głównie na mediach społecznościowych i marketingu szeptanym – grupy na Facebooku, gdzie fani sieci chwalą się „zdobyczami”, robią za nich ogromną robotę.
Oszczędności widać też w samej konstrukcji sklepów:
- Lokalizacje: Sklepy rzadko znajdują się w najdroższych galeriach handlowych w centrach miast. Częściej są to parki handlowe na obrzeżach lub partery osiedlowych budynków, gdzie czynsze są znacznie niższe.
- Standardowy układ: Każdy sklep wygląda niemal identycznie. To pozwala na błyskawiczne zatowarowanie i niskie koszty projektowania przestrzeni.
- Minimalizm operacyjny: Towar często wykładany jest bezpośrednio w kartonach zbiorczych (tzv. ready-to-shelf packaging), co skraca czas pracy personelu.
Czy tanio znaczy nieetycznie?
Częstym zarzutem wobec tanich sieci jest kwestia jakości i etyki produkcji. Action stara się jednak odpierać te ataki, publikując raporty dotyczące zrównoważonego rozwoju. Według danych firmy z 2023 roku, 100% produktów z bawełny oraz 94% produktów z drewna pochodzi ze źródeł zrównoważonych (certyfikaty FSC/PEFC).
Niskie ceny wynikają więc nie tyle z „wyzysku” (choć produkcja w krajach o niskich kosztach pracy jest faktem dla niemal całej branży retail), co z ekstremalnej wydajności operacyjnej. Action po prostu wycięło z procesu sprzedaży wszystko, co generuje zbędne koszty: od pośredników, przez drogie biura, po skomplikowany marketing.
W Polsce sieć posiada już ponad 300 sklepów i nic nie wskazuje na to, by tempo ekspansji miało zwolnić. W dobie inflacji i szukania oszczędności, model biznesowy oparty na produktach „za kilka złotych” stał się dla wielu Polaków podstawowym sposobem na wyposażenie domu bez drenowania portfela. To lekcja nowoczesnego handlu: wygrywa ten, kto potrafi zarządzać masą towarową i psychologią klienta, a nie ten, kto ma najdroższe witryny.









