Co dzieje się z produktem który został przeceniony o 70 procent

Czerwona metka z napisem -70% to dla większości z nas sygnał do ataku. Dla sklepu to jednak biała flaga. Kiedy cena spada o tyle, marża dawno już wyparowała, a sprzedawca nie walczy o zysk, tylko o przetrwanie i miejsce na półce. W sierpniu 2026 roku, przy obecnych kosztach najmu i nowych przepisach unijnych, trzymanie towaru, który „nie schodzi”, to najprostsza droga do finansowego samobójstwa.
Matematyka wstydu, czyli dlaczego 70 procent?
Sklepy rzadko schodzą do takiego poziomu, jeśli nie muszą. Zazwyczaj przy -30% lub -50% wciąż udaje się wyjść na zero lub lekki plus. Przecena o 70% to moment, w którym produkt staje się „gorącym kartoflem”. Według danych z rynku magazynowego na początek 2026 roku, koszt składowania jednej palety towaru w Polsce wzrósł do poziomu 20-25 zł miesięcznie w obiektach klasy A. Jeśli na palecie leżą buty, które od pół roku nie znalazły nabywcy, ich realna wartość dla firmy spada z każdym dniem o koszt metra kwadratowego powierzchni.
W lipcu 2026 roku GUS odnotował spadek sprzedaży detalicznej w kategorii „tekstylia, odzież, obuwie” o 1,7% rok do roku. To pokazuje, że magazyny są pełne, a konsumenci – mimo rosnących wynagrodzeń (średnio 9173 zł brutto w sektorze przedsiębiorstw w maju 2026 r.) – stali się bardziej wybredni. Sklep woli sprzedać kurtkę za 30% ceny, niż płacić za jej leżakowanie do kolejnego sezonu.
Koniec z wielkim dymem. Nowe prawo od lipca 2026
Jeszcze kilka lat temu „brudnym sekretem” branży fashion było palenie niesprzedanych kolekcji. Marki luksusowe wolały zniszczyć towar, niż pozwolić, by trafił do lumpeksów i „psuł” wizerunek prestiżu. Od 19 lipca 2026 roku duże firmy w Unii Europejskiej mają na to oficjalny szlaban. Rozporządzenie ESPR (Ecodesign for Sustainable Products Regulation) zakazało niszczenia pełnowartościowej odzieży i obuwia.
Co to oznacza w praktyce? Jeśli produkt nie sprzeda się nawet za ułamek ceny, firma nie może go po prostu wyrzucić do niszczarki. Musi raportować, co stało się z każdą sztuką towaru. Wyjątki są rzadkie: skażenie chemikaliami, wady konstrukcyjne zagrażające zdrowiu albo naruszenie własności intelektualnej (podróbki). Dla gigantów handlu oznacza to jedno: muszą znaleźć sposób, by ten towar „upchnąć” gdziekolwiek.
Gdzie trafia towar, którego nikt nie chce?
Jeśli po finałowej wyprzedaży w galerii handlowej produkt wciąż wisi na wieszaku, jego podróż dopiero się zaczyna. Oto najczęstsze przystanki:
- Outlety i off-price: Sieci takie jak HalfPrice czy TK Maxx to dzisiaj potężne odkurzacze wyciągające nadwyżki z rynku. Kupują towar od producentów za 10-15% wartości pierwotnej.
- Rynki wschodzące: Kontenery z niesprzedaną odzieżą wciąż płyną do krajów o mniejszej sile nabywczej, choć i tu przepisy o eksporcie odpadów stają się coraz ostrzejsze.
- Recommerce: Firmy coraz chętniej same wystawiają końcówki serii na platformach typu Vinted czy Allegro, udając „użytkowników” lub tworząc oficjalne strefy marek.
- Darowizny: To najbezpieczniejsza droga prawna. Przekazanie towaru organizacjom charytatywnym pozwala odpisać stratę od podatku i uniknąć kar za niszczenie tekstyliów.
Czy -70% to zawsze okazja?
Jako klient musisz wiedzieć jedno: przy takiej obniżce sklep już dawno przestał o ciebie dbać. Produkt, który został przeceniony o 70%, często jest już „zmęczony” logistycznie. Mógł być przymierzany setki razy, krążyć między trzema różnymi magazynami i spędzić dwa miesiące w kartonie na dnie palety.
Z punktu widzenia psychologii pieniądza, my widzimy oszczędność 700 zł przy kurtce za tysiąc. Sklep widzi odzyskane 300 zł, które natychmiast zainwestuje w nową kolekcję, na której zarobi 200% marży. W tym układzie to sprzedawca jest tym, który odetchnął z ulgą. Ty po prostu przejąłeś na siebie jego problem magazynowy.
Handel w 2026 roku to gra o rotację. Towar, który stoi, traci na wartości szybciej niż auto po wyjeździe z salonu. Dlatego następnym razem, gdy zobaczysz wielkie czerwone cyfry, pamiętaj – nie kupujesz okazji. Pomagasz wielkiej korporacji wyczyścić bilans przed końcem kwartału.









