Najbardziej oblegane polskie kurorty podczas wakacji

0
1
Najbardziej oblegane polskie kurorty podczas wakacji

W redakcjach, w których pracowałam przez ostatnie lata, zawsze powtarzano mi jedno: liczby nie kłamią, ale potrafią nieźle namieszać w głowie. Kiedy patrzę na najnowsze dane Głównego Urzędu Statystycznego dotyczące polskiej turystyki, widzę obraz kraju, który mimo narzekań na drożyznę i zmienną pogodę, pęka w szwach. Polacy, a coraz częściej także nasi sąsiedzi, pokochali polskie kurorty miłością trudną, bo okupioną staniem w kolejkach po gofry i walką o skrawek piasku. Ale gdzie dokładnie jest najtłoczniej? Sprawdziłam twarde dane, żebyście wiedzieli, gdzie w przyszłym roku możecie spodziewać się największego ścisku.

Zacznijmy od konkretu, który wielu może zaskoczyć. To nie Zakopane i nie Sopot są letnimi stolicami Polski, jeśli weźmiemy pod uwagę liczbę udzielonych noclegów. Od lat na tronie zasiada Kołobrzeg. Według danych GUS za lipiec i sierpień 2024 roku, w samym tym mieście udzielono niemal 968 tysięcy noclegów. To ponad jedna dziesiąta wszystkich pobytów na całym polskim wybrzeżu. Statystyka jest tu bezlitosna: na każdych 100 mieszkańców Kołobrzegu w szczycie sezonu przypadało aż 423 turystów. Jeśli szukacie kameralności, to miejsce zdecydowanie nie jest dla was.

Bałtycki wyścig zbrojeń

Tuż za plecami Kołobrzegu dumnie kroczy Gdańsk. W tym samym okresie wakacyjnym miasto odwiedziło ponad 351 tysięcy turystów, którzy skorzystali z 921 tysięcy noclegów. Gdańsk wygrywa jednak w innej kategorii – jest absolutnym magnesem dla gości zagranicznych, którzy cenią sobie połączenie plażowania z ofertą kulturalną i historyczną.

Interesująco robi się, gdy spojrzymy na mniejsze gminy, które w lipcu i sierpniu zamieniają się w gigantyczne sypialnie. Rewal, Władysławowo i Mielno – to tutaj koncentruje się największa masa urlopowiczów. W każdej z tych miejscowości liczba noclegów wahała się w granicach 530-600 tysięcy. To fascynujące, jak gminy liczące na co dzień po kilka tysięcy mieszkańców, są w stanie przyjąć taką armię ludzi.

Oto jak prezentuje się czołówka nadmorskich kurortów według liczby udzielonych noclegów (dane GUS, lato 2024):

Miejscowość / Gmina Liczba noclegów (lipiec-sierpień)
Kołobrzeg (miasto) 967,8 tys.
Gdańsk 920,8 tys.
Rewal 594,0 tys.
Władysławowo 573,0 tys.
Mielno 533,9 tys.
Świnoujście 503,1 tys.

Czeska inwazja, czyli dlaczego Bałtyk jest „in”

Jako dziennikarka ekonomiczna zawsze szukam trendów, które zmieniają rynek. Największym fenomenem ostatnich dwóch lat jest bez wątpienia „czeska inwazja”. Nasi południowi sąsiedzi masowo porzucają Chorwację na rzecz polskiego wybrzeża. Dane są porażające: w ciągu pierwszych 11 miesięcy 2025 roku Polskę odwiedziło 445 tysięcy Czechów, co oznacza wzrost o 25% rok do roku.

Dlaczego wybierają naszą stronę? Eksperci, w tym Tomáš Prouza z Czeskiego Stowarzyszenia Handlu i Turystyki, wskazują na dwa powody: infrastrukturę i stosunek jakości do ceny. Nowoczesne hotele z rozbudowaną strefą wellness (szczególnie w pasie nadmorskim i w Karkonoszach) oraz świetna gastronomia sprawiły, że Polska przestała być dla nich „uboższym krewnym”, a stała się luksusową alternatywą. Dla nas oznacza to jedno – w najpopularniejszych kurortach o wolny stolik w restauracji będzie jeszcze trudniej.

Góry wciąż w formie, ale z nowym modelem

Choć Bałtyk dominuje latem, Zakopane i powiat tatrzański pozostają całoroczną maszynką do zarabiania pieniędzy. W samym pierwszym kwartale 2025 roku udzielono tam 1,9 miliona noclegów. Latem Tatry przeżywają oblężenie, które widać najlepiej na szlakach – TPN regularnie raportuje o rekordach wejść do Morskiego Oka, gdzie w słoneczne dni potrafi pojawić się kilkanaście tysięcy osób dziennie.

Zauważam jednak zmianę w sposobie, w jaki podróżujemy. Coraz częściej stawiamy na krótkie, intensywne wypady typu city break. Zamiast dwóch tygodni w jednym miejscu, wybieramy 3-4 dni w Gdańsku, Wrocławiu czy Krakowie. To widać w statystykach – baza noclegowa w Polsce urosła w 2024 roku o ponad 500 nowych obiektów, z czego najwięcej przybyło kwater prywatnych i apartamentów na wynajem krótkoterminowy (wzrost o 14,2%).

Gdzie szukać oddechu?

Jeśli te liczby was przerażają, mam jedną radę płynącą z analizy powiatów o wysokich walorach turystycznych, ale mniejszym obłożeniu. Według raportów branżowych, regiony takie jak powiat kłodzki, bieszczadzki czy leski wciąż oferują świetną infrastrukturę, ale przy znacznie mniejszym zagęszczeniu turystów na metr kwadratowy niż w Kołobrzegu czy Zakopanem.

Polska turystyka w 2024 i 2025 roku osiągnęła swoje historyczne szczyty – 38,8 miliona turystów korzystających z noclegów to wynik, o którym dekadę temu mogliśmy tylko marzyć. Jako Barbara Wózek, która niejedno zestawienie GUS-u widziała, powiem wam tak: tłumy w kurortach to cena za to, że nasze miasta i miasteczka stały się po prostu światowe. Czy nam się to podoba, czy nie, parawanowa partyzantka i kolejki po gofry stały się częścią naszego PKB.

Zostaw odpowiedź