Dlaczego młodzi pracownicy częściej zmieniają zawód niż firmę

Wchodząc na rynek pracy, wielu z nas wyobraża sobie prostą ścieżku: znajdujesz w miarę ok firmę, zostajesz w niej na lata, dostajesz kolejne awanse i z czasem pędzisz po korporacyjnej drabinie. Statystyki pokazują jednak zupełnie coś innego. Młodzi pracownicy coraz częściej decydują się na krok, który starszym pokoleniom może wydawać się co najmniej ryzykowny. Zamiast skakać z jednej korporacji do drugiej w poszukiwaniu lepszych warunków na tym samym stanowisku, wolą całkowicie przebranżowić się i zmienić zawód, zostając w dotychczasowym miejscu albo ruszając w zupełnie nieznane.
Z danych serwisu Pracuj.pl wynika wyraźnie, że mobilność zawodowa najmłodszych roczników utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie. W grupie wiekowej 18-24 lata aż 28% osób szuka nowej pracy właśnie z powodu chęci zmiany branży lub zawodu. Co więcej, badania pokazują, że ponad połowa przedstawicieli pokolenia Z zakłada, że w trakcie swojego życia zawodowego wykona kilka zupełnie różnych profesji. Skąd bierze się ta ciekawa tendencja i dlaczego rutyna w jednym fachu przestaje być dla młodych ludzi wartością?
Szukanie swojego miejsca zamiast ślepego posłuszeństwa
Kiedyś zmiana zawodu wiązała się z życiową rewolucją i porażką na dotychczasowym polu. Dzisiaj dla dwudziestolatków to po prostu naturalny etap próby i błędów. Rynek zmienia się tak szybko, że szkoły i studia często przygotowują do ról, które za kilka lat mogą wyglądać zupełnie inaczej. Młodzi ludzie wchodzą w dorosłość z dużą świadomością własnych potrzeb. Zamiast męczyć się w profesji, która szybko okazuje się nudna albo nie przynosi satysfakcji, wolą zrobić krok w tył i zacząć naukę od nowa.
Nie bez znaczenia jest też dostępność wiedzy. Kursy internetowe, bootcampy czy certyfikaty pozwalają w kilka miesięcy opanować zupełnie nowe umiejętności. Skoro można w miarę bezboleśnie przeskoczyć z marketingu do IT albo z obsługi klienta do grafiki użytkowej, to dlaczego z tego nie skorzystać? Firma staje się w tym układzie tylko tłem, stałym punktem oparcia, podczas gdy prawdziwą wartością jest dla młodego człowieka jego elastyczność i wachlarz uniwersalnych umiejętności.
Rozwój i sens zamiast samej pensji
Pieniądze oczywiście grają rolę, ale wbrew pozorom nie są jedynym motorem napędowym. Z badań rynkowych wynika, że perspektywy rozwoju kariery bywają dla młodych pracowników ważniejsze niż wysokość pierwszej wypłaty. Jeśli w obecnej firmie brakuje ciekawych wyzwań, a ścieżka awansu stoi w miejscu, młoda osoba rzadko kiedy zaczeka na cud. Kiedy jednak pracodawca potrafi zaoferować elastyczność i ciekawe projekty, łatwiej zatrzymać pracownika, pozwalając mu jednocześnie na zmianę profilu zadań wewnątrz struktury.
Często zmiana zawodu wynika też z poszukiwania większego sensu wykonywanej pracy. Praca ma dziś nie tylko dawać środki do życia, ale też współgrać z wartościami i pasjami danej osoby. Gdy po roku czy dwóch okazuje się, że codzienne obowiązki wysysają energię, a perspektywy są czysto odtwórcze, pojawia się silna potrzeba ucieczki w coś zupełnie nowego.
Co to oznacza dla rynku pracy?
Pracodawcy muszą powoli oswajać się z myślą, że lojalność wobec marki w starym stylu odchodzi do lamusa. Tradycyjne przywiązanie do jednego gabinetu przez czterdzieści lat to relikt przeszłości, który dla dzisiejszych dwudziestolatków brzmi jak scenariusz z filmu science-fiction. Firmy, które chcą zatrzymać u siebie ambitne talenty, muszą stać się bardziej elastyczne i same zachęcać do wewnętrznej rotacji oraz nauki nowych rzeczy.
Zamiast trzymać pracownika kurczowo na jednym stanowisku, lepiej dać mu szansę na rozwój w zupełnie innym dziale. W przeciwnym razie młody człowiek i tak spakuje swoje rzeczy, ale zrobi to na rzecz konkurencji albo zupełnie nowej gałęzi gospodarki, w której odnajdzie swoją świeżą motywację.










