Afrykańskie megamiasta rosną bez końca. Lagos i Kair mają już problemy których Europa prawie nie zna

0
1
Afrykańskie megamiasta rosną bez końca. Lagos i Kair mają już problemy których Europa prawie nie zna

Kiedy w Europie debatujemy nad korkami w centrum miasta albo tym, że dojazd tramwajem do pracy zajmuje czterdzieści minut, w innych częściach świata skala wyzwań miejskich osiąga zupełnie inny wymiar. Afrykańskie megamiasta rosną w szalonym tempie, a ich codzienne problemy dla europejskiego obserwatora mogą brzmieć jak scenariusz filmu science-fiction. Lagos w Nigeryi czy stolica Egiptu mierzą się z taką presją demograficzną i przestrzenną, jakiej Stare Kontynent po prostu nie zna.

Skala tego zjawiska robi wrażenie, gdy spojrzymy na suche liczby. Według szacunków demograficznych aglomeracja Lagos liczy już blisko 15 milionów stałych mieszkańców, a niektóre źródła regionalne szacują całą stolicę i jej okolice nawet na ponad 20 milionów. Podobnie wygląda sytuacja w Greater Cairo Region, gdzie według danych skupiających analizy miejskie mieszka już ponad 23 miliony ludzi. Miasta te rosną w oczach, pochłaniając kolejne tereny w tempie, które całkowicie przewyższa możliwości tradycyjnego planowania przestrzennego.

Codzienność w cieniu gigantycznego tempa wzrostu

Największym bólem głowy lokalnych władz nie jest sam fakt przybywania mieszkańców, ale infrastruktura, która nie nadąża za tym pędem. W Europie przyzwyczailiśmy się do stabilnych sieci wodociągowych, przewidywalnych dostaw prądu i oczyszczalni ścieków obsługujących każdy budynek. W afrykańskich megamiastach miliony ludzi żyją w obszarach nieformalnych, gdzie dostęp do bieżącej wody czy stabilnej sieci energetycznej bywa luksusem, o który trzeba codziennie zabiegać.

Przykładowo, w Kairze ogromnym wyzwaniem stało się kontrolowanie tzw. zabudowy nieformalnej, która przez dziesięciolecia rozwijała się kosztem cennych terenów rolniczych w dolinie Nilu. Z kolei Lagos wyrasta na wyspach i podmokłym terenie nad Zatoką Gwinejską, co sprawia, że każda ulewa paraliżuje całe dzielnice. Tradycyjne europejskie pojęcie miejskiej inżynierii po prostu zderza się tam ze ścianą naturalnych ograniczeń geograficznych.

Nowe miasta na pustyni jako desperacka próba ucieczki

Rząd w Kairze postanowił działać w sposób radykalny i od lat inwestuje miliardy w budowę zupełnie nowych ośrodków na pustyni. Powstają gigantyczne projekty typu New Cairo czy miasto 6 Października, które docelowo mają pomieścić po kilka milionów osób każde. To próba odciążenia historycznego centrum, która przypomina tworzenie gigantycznych sztucznych płuc dla duszczącej się metropolii.

Z punktu widzenia europejskich standardów urbanistycznych przenoszenie milionów ludzi na surowy korzeń pustynny brzmi niewiarygodnie. Tego typu inwestycje wymagają kosmicznych nakładów na drogi, transport szynowy oraz doprowadzenie wody z odległych ujęć. Pokazuje to jednak, że skali problemów w Afrykanie nie da się rozwiązać pudrowaniem starej tkanki miejskiej – tu potrzeba drastycznych i gigantycznych posunięć.

Transport i logistyka rodem z innego świata

Kolejnym potężnym problemem jest poruszanie się po tych molochach. Zwykłe korki w europejskich miastach to drobiazg przy tym, co dzieje się na głównych arteriach Lagos w godzinach szczytu. Przemieszczanie się między dzielnicami potrafi zająć kilka godzin, co skutecznie odbija się na gospodarce i zdrowiu psychicznym mieszkańców.

Nic dziwnego, że rządy próbują ratować sytuację nowoczesnymi inwestycjami. W Kairze powstają nowe linie metra oraz futurystyczne systemy jednoszynowe, które mają połączyć przedmieścia z centrami biznesowymi. Podobnie w zachodniej Afryce rozwija się szybki transport publiczny oparty na wydzielonych pasach dla autobusów i planowanych liniach kolejowych. Bez tego te organizmy miejskie po prostu by stanęły.

Afrykańskie megamiasta udowadniają, że ludzka determinacja w poszukiwaniu lepszego życia potrafi stworzyć potęgi gospodarcze napędzające całe kraje. Mają one jednak swoją mroczną stronę w postaci kryzysów mieszkaniowych, ekologicznych i przestrzennych. Europa ze swoim powolnym starzeniem się społeczeństw i uporządkowanymi miastami patrzy na te procesy z bezpiecznego dystansu, zupełnie nie znając skali wyzwań, z jakimi dzisiaj mierzą się Kair czy Lagos.

Zostaw odpowiedź