Biedronka kontra Lidl – jak naprawdę różnią się ceny tego samego koszyka

0
0
Biedronka kontra Lidl - jak naprawdę różnią się ceny tego samego koszyka

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy polski rynek handlu detalicznego przypominał pole bitwy, na którym głównymi aktorami były dwie największe sieci dyskontów. Walka o miano najtańszego sklepu w Polsce przeniosła się z półek sklepowych bezpośrednio do naszych telefonów, na billboardy, a nawet na paragony, gdzie drukowano porównania cen u konkurencji. Każdy, kto robi zakupy, zastanawia się: czy te agresywne kampanie marketingowe mają realne przełożenie na zawartość portfela? Odpowiedź nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać, a różnice w cenach tego samego koszyka produktów często liczone są w groszach.

Raporty kontra rzeczywistość paragonowa

Kiedy patrzymy na oficjalne zestawienia, najczęściej przywoływanym źródłem jest Badanie i Raport Koszyk Zakupowy przygotowywany przez ASM Sales Force Agency. To cykliczne zestawienie, które analizuje ceny tych samych produktów (tych samych marek, o tej samej gramaturze) w największych sieciach w Polsce. Z danych za połowę 2024 roku wynikało, że różnica między średnią wartością koszyka w Biedronce i Lidlu była minimalna. Często oscylowała w granicach 1-2 złotych przy zakupach o wartości około 300 złotych.

Warto jednak zauważyć, że diabeł tkwi w szczegółach metodologii. Raporty branżowe skupiają się na produktach markowych, które są dostępne w obu sieciach (np. konkretna marka napoju gazowanego, kawy czy margaryny). Tymczasem siła dyskontów opiera się na markach własnych. Tutaj bezpośrednie porównanie jest trudniejsze, bo jak zestawić szynkę Kraina Wędlin z szynką Pilos lub Pikok? Eksperci z portalu dlahandlu.pl, którzy od lat monitorują ceny, wskazują, że to właśnie w markach własnych ukryta jest największa marża i to tam toczy się najostrzejsza walka o klienta.

Wojna na SMS-y i paragony

Pamiętacie luty 2024 roku? To wtedy Biedronka zdecydowała się na bezprecedensowy krok, wysyłając do milionów Polaków SMS-y, w których bezpośrednio uderzała w ofertę Lidla. Był to moment kulminacyjny tzw. wojny cenowej. Według analiz UOKiK i ekspertów rynkowych, takie działania mają na celu wykreowanie wizerunku lidera cenowego, nawet jeśli realna oszczędność dla klienta przy standardowych zakupach jest znikoma.

Ciekawym źródłem wiedzy są dane z aplikacji Pan Paragon. W przeciwieństwie do oficjalnych cenników, ta aplikacja analizuje to, co Polacy faktycznie mają na paragonach. Z ich analiz wynika, że o ile ceny podstawowych produktów (cukier, mąka, olej) są niemal identyczne (często różnią się o 1 grosz), o tyle różnice pojawiają się w kategoriach świeżych: warzywach, owocach i mięsie. Tutaj ceny potrafią fluktuować z dnia na dzień, zależnie od lokalnych promocji i stanów magazynowych.

Pułapka wielosztuk i aplikacji lojalnościowych

Dzisiaj cena na półce rzadko jest ceną ostateczną. Zarówno Moja Biedronka, jak i Lidl Plus stały się narzędziami, bez których zakupy w tych sklepach po prostu przestają się opłacać. Strategia „wielosztuk” (np. 2+1 gratis lub drugi produkt 50% taniej) sprawia, że porównanie cen jednostkowych staje się dla przeciętnego konsumenta ekstremalnie trudne.

Z analizy zachowań konsumenckich wynika, że model zakupowy Polaków uległ zmianie. Przestaliśmy być lojalni wobec jednej marki. Według raportu „GfK Polonia – Shopping Monitor”, coraz więcej osób uprawia tzw. smart shopping, czyli dzieli zakupy między oba dyskonty, wybierając z każdego to, co w danym tygodniu jest w promocji w aplikacji. Statystycznie, kupując produkty z „topki” promocji w obu sklepach, możemy zaoszczędzić nawet 15-20% wartości całego koszyka w porównaniu do zakupów robionych tylko w jednym miejscu bez użycia aplikacji.

Gdzie jest taniej? Konkretne kategorie

Choć ogólna wartość koszyka jest zbliżona, można zauważyć pewne tendencje w poszczególnych grupach produktów:

  • Chemia domowa i kosmetyki: Tutaj często wygrywa Lidl, zwłaszcza w obszarze marek własnych (W5, Cien), które w testach jakościowych wypadają bardzo wysoko przy zachowaniu niskiej ceny.
  • Produkty bazowe (cukier, mąka, mleko): Tu panuje niemal idealny remis. Sieci monitorują swoje ceny w czasie rzeczywistym i każda obniżka u konkurenta jest natychmiast kopiowana.
  • Produkty BIO i Premium: Lidl od lat buduje przewagę w segmencie produktów ekologicznych i marek premium (typu Deluxe), oferując je w cenach często niższych niż markowe odpowiedniki w Biedronce.
  • Lokalność i świeżość: Biedronka, dzięki ogromnej skali (ponad 3500 sklepów), często wygrywa logistycznie w dostępie do polskich warzyw i owoców od mniejszych dostawców, co przekłada się na agresywne promocje cenowe w tej kategorii.

Warto też wspomnieć o badaniach Banku Pekao, które analizowały wpływ konkurencji między tymi dwiema sieciami na ogólną inflację w Polsce. Okazuje się, że ich rywalizacja realnie hamuje wzrost cen żywności w całym kraju. Gdyby nie „wojna” Biedronki z Lidlem, nasze wydatki na jedzenie mogłyby być o kilka punktów procentowych wyższe.

Czy warto jeździć do obu sklepów?

Z ekonomicznego punktu widzenia – to zależy od kosztów dojazdu i czasu. Jeśli mamy oba sklepy blisko siebie, różnice w cenach produktów z aktualnych gazetek mogą wynieść nawet 30-40 złotych przy dużych zakupach rodzinnych. Jeśli jednak doliczymy do tego czas spędzony w kolejkach i paliwo, oszczędność może okazać się iluzoryczna.

Prawdziwa różnica między Biedronką a Lidlem nie leży już w cenach „podstawowego koszyka”, bo te zostały wyżyłowane do granic opłacalności dla sieci. Różnica leży w komforcie zakupów, dostępności asortymentu i tym, jak bardzo damy się złapać na marketingowe sztuczki. Dane GUS dotyczące cen detalicznych pokazują jasno: dynamika wzrostu cen w dyskontach jest niższa niż w małych sklepach osiedlowych, co sprawia, że oba te giganty pozostają najrozsądniejszym wyborem dla portfela, niezależnie od tego, który z nich w danym tygodniu ogłosi się „liderem niskich cen”.

Podsumowując realne dane: różnice w cenach identycznych produktów markowych w Lidlu i Biedronce rzadko przekraczają 1% wartości całego paragonu. Prawdziwa walka o Twoje pieniądze odbywa się w sekcji marek własnych i w tym, jak skutecznie aplikacja mobilna skłoni Cię do zakupu produktów, których pierwotnie nie miałeś na liście.

Zostaw odpowiedź