PayPo, Klarna i odroczone płatności – biznes stojący za zakupami na później

0
1
PayPo, Klarna i odroczone płatności - biznes stojący za zakupami na później

Kiedyś zakupy na raty kojarzyły się z grubym plikiem dokumentów, wizytą w banku i nieprzyjemnym przesłuchaniem przez konsultanta. Dziś wystarczy jedno kliknięcie, a system sam „wie”, czy może nam pożyczyć kilkaset złotych na nowe buty czy elektronikę. Usługi typu Buy Now, Pay Later (BNPL), czyli „kup teraz, zapłać później”, w ciągu kilku lat wywróciły polski e-commerce do góry nogami. Liderzy tacy jak PayPo czy globalny gigant Klarna nie są już tylko technologiczną ciekawostką – stali się fundamentem portfeli milionów Polaków.

Mechanizm jest banalnie prosty: kupujesz produkt, sklep dostaje pieniądze natychmiast, a Ty masz zazwyczaj 30 dni na uregulowanie rachunku bez żadnych dodatkowych kosztów. Jeśli nie zdążysz, dług zamienia się w oprocentowany kredyt. Brzmi jak układ idealny? Dla sklepów na pewno, bo BNPL to potężna maszyna do zwiększania sprzedaży. Dla konsumentów to jednak pułapka, która coraz częściej przyciąga uwagę regulatorów finansowych.

PayPo: Polski król odroczonych płatności

Jeśli robisz zakupy w polskich sklepach internetowych, na PayPo trafisz niemal wszędzie – od CCC po Media Expert. Polska firma zdominowała lokalny rynek, obsługując ponad 25 tysięcy sklepów online. Dane za 2023 rok pokazują skalę tego zjawiska: PayPo obsłużyło transakcje o łącznej wartości przekraczającej 3,6 miliarda złotych. To wzrost o kilkadziesiąt procent rok do roku.

Z usług firmy korzysta już ponad 1,7 miliona aktywnych użytkowników. Co ich przyciąga? Przede wszystkim wygoda. W badaniach konsumenckich jako główny powód korzystania z BNPL Polacy wskazują możliwość sprawdzenia towaru przed zapłatą. Możesz zamówić trzy pary spodni w różnych rozmiarach, przymierzyć je w domu, odesłać dwie, a zapłacić tylko za tę, którą zostawiasz – i to bez zamrażania własnej gotówki na koncie.

Warto jednak zauważyć, że PayPo to nie tylko pośrednik. To instytucja pożyczkowa, która musi ocenić ryzyko w ułamku sekundy. Ich algorytmy analizują setki danych o kliencie, zanim zapali się zielone światło dla transakcji. Mimo to, bariera wejścia jest znacznie niższa niż w przypadku tradycyjnych kart kredytowych.

Klarna i Allegro Pay – walka o portfel Polaka

Choć PayPo trzyma mocną pozycję, konkurencja nie śpi. Szwedzka Klarna, wyceniana w swoim szczytowym momencie na 45 miliardów dolarów (choć później ta wycena drastycznie spadła do około 6,7 miliarda w 2022 roku, by znów zacząć rosnąć), weszła do Polski z wielką pompą w 2021 roku. Klarna stawia na „lifestyle” – ich aplikacja to nie tylko płatności, ale cały ekosystem zakupowy z powiadomieniami o obniżkach cen i śledzeniem przesyłek.

Jednak najgroźniejszym rywalem dla wszystkich graczy BNPL w Polsce okazało się Allegro Pay. Wykorzystując swoją dominującą pozycję na rynku e-commerce, Allegro stworzyło własny system odroczonych płatności, który w 2023 roku udzielił finansowania na astronomiczną kwotę 6,7 miliarda złotych. To pokazuje, że Polacy pokochali ten model finansowania zakupów. Według raportu „E-commerce w Polsce 2023” przygotowanego przez Gemius, płatności odroczone są już jedną z najczęściej wybieranych metod zapłaty, wyprzedzając w niektórych segmentach tradycyjne przelewy.

Na czym zarabiają firmy BNPL?

Skoro dla klienta (przy terminowej spłacie) usługa jest darmowa, to gdzie tu biznes? Model biznesowy Klarny czy PayPo opiera się na dwóch filarach. Pierwszym i najważniejszym są prowizje od sprzedawców. Sklepy płacą operatorom BNPL zazwyczaj od 2% do 5% wartości każdej transakcji. Dlaczego się na to zgadzają? Bo to im się opłaca. Statystyki są nieubłagane: wdrożenie płatności odroczonych zwiększa średnią wartość koszyka o 20-30% i drastycznie zmniejsza liczbę porzuconych koszyków. Klient, który nie musi płacić „tu i teraz”, chętniej dorzuci do zamówienia dodatkowy produkt.

Drugi filar to opłaty od klientów, którzy nie spłacą należności w terminie. Po 30 dniach darmowy okres się kończy, a dług zostaje rozłożony na raty, które są już oprocentowane. Do tego dochodzą monity i odsetki za zwłokę. Choć firmy BNPL oficjalnie twierdzą, że ich celem nie jest wpędzanie klientów w spiralę zadłużenia, to właśnie te „spóźnione” pieniądze stanowią istotną część ich przychodów.

Trzecim, coraz ważniejszym elementem, są dane. Firmy te wiedzą o naszych nawykach zakupowych niemal wszystko – co kupujemy, jak często, za ile i czy jesteśmy rzetelnymi płatnikami. Ta wiedza jest warta miliardy w świecie nowoczesnego marketingu i profilowania usług finansowych.

Ciemna strona „kup teraz”

Psychologia zakupów jest bezlitosna. Odroczenie płatności zdejmuje z nas tzw. ból płacenia (pain of paying). Kiedy płacimy gotówką lub kartą debetową, fizycznie widzimy ubytek środków. W BNPL ten moment zostaje przesunięty w czasie, co sprzyja zakupom impulsywnym. Eksperci z Biura Informacji Kredytowej (BIK) coraz częściej ostrzegają przed zjawiskiem „niewidzialnego długu”. Wiele osób nie traktuje PayPo czy Klarny jako kredytu, a przecież każda taka transakcja jest formą zobowiązania.

Od 2023 roku polskie prawo zaczęło mocniej regulować ten rynek. Firmy BNPL muszą teraz raportować do baz kredytowych (takich jak BIK) informacje o zobowiązaniach klientów. Oznacza to, że kilka niespłaconych w terminie sukienek czy gadżetów może skutecznie zablokować nam drogę do kredytu hipotecznego w przyszłości. Według danych CRIF, rośnie liczba osób, które korzystają z BNPL, aby sfinansować podstawowe potrzeby życiowe, co jest sygnałem ostrzegawczym dla stabilności finansowej gospodarstw domowych.

Co przyniesie przyszłość? Nadchodzi Kredytówka 2.0

Rynek BNPL czekają spore zmiany w związku z nową unijną dyrektywą o kredycie konsumenckim (tzw. CCD2). Bruksela chce, aby płatności odroczone były traktowane tak samo rygorystycznie jak tradycyjne pożyczki. Oznacza to obowiązek dokładniejszego badania zdolności kredytowej klienta, nawet przy bardzo małych kwotach. Dla firm takich jak Klarna czy PayPo to wyzwanie operacyjne, które może spowolnić proces zakupowy, ale dla konsumentów to dodatkowy bezpiecznik.

Mimo regulacji, trend BNPL wylewa się już poza internet. Coraz częściej z płatności odroczonych możemy skorzystać w sklepach stacjonarnych, a nawet płacąc za usługi medyczne czy bilety lotnicze. To już nie tylko sposób na zakupy, to zmiana stylu zarządzania płynnością finansową przez młodsze pokolenia – Zetki i Millenialsi traktują BNPL jako nowoczesną alternatywę dla karty kredytowej, której posiadanie wiąże się dla nich z niepotrzebnymi formalnościami i opłatami.

Biznes stojący za „zakupami na później” to fascynujący miks psychologii, zaawansowanej technologii i brutalnej matematyki finansowej. Dopóki spłacamy wszystko w 30 dni, jesteśmy beneficjentami tego systemu. Warto jednak pamiętać o starej zasadzie ekonomii: w świecie finansów nie ma darmowych obiadów. Jeśli nie płacisz za usługę pieniędzmi, prawdopodobnie płacisz swoimi danymi lub ryzykiem, że w pewnym momencie stracisz kontrolę nad własnym portfelem.

Zostaw odpowiedź