Puste kilometry które kosztują firmy miliony

0
2
Puste kilometry które kosztują firmy miliony

Gdy widzisz na autostradzie wielką, lśniącą ciężarówkę mknącą z naczepą w dal, rzadko zastanawiasz się nad jednym szczegółem: co tak naprawdę kryje się w środku. A bardzo często nie ma tam absolutnie nic. Z twardych danych Eurostatu wynika, że około 21,6% wszystkich pojazdokilometrów pokonywanych przez unijne floty drogowe to tak zwane puste przebiegi. Co piąty kilometr na europejskich trasach ciężarówka pokonuje wyłącznie po to, by przepalić olej napędowy i zużywać gumę na oponach, nie zarabiając ani centa.

Skala tego zjawiska w skali całego kontynentu idzie w miliardy euro rocznie, a koszty te ostatecznie zawsze lądują na rachunkach konsumentów. Kiedy rozbijemy statystyki na mniejsze czynniki, obraz staje się jeszcze ciekawszy. W transporcie krajowym odsetek pustych jazd w Unii Europejskiej wynosi średnio aż 25,8%, podczas gdy w transporcie międzynarodowym spada do 12,6%. Dlaczego tak się dzieje? Krajowe trasy są krótsze, a logistyka powrotna bywa tam znacznie trudniej domknąwalna niż na ustrukturyzowanych korytarzach międzynarodowych.

Warto spojrzeć na to, jak w tej statystyce wyglądają poszczególne państwa. Liderami niechlubnego rankingu marnotrawstwa przestrzeni bywają rynki wyspowe lub oparte na specyficznej strukturze importu, jak Cypr z wynikiem przekraczającym 43% pustych przebiegów, czy Grecja i Irlandia oscylujące w okolicach 34%. Z kolei na drugim biegunie znajdują się kraje takie jak Dania czy Belgia, gdzie dzięki precyzyjnemu planowaniu i specyfice regionu wskaźniki te spadają znacznie niżej. Polscy przewoźnicy, którzy trzymają w rękach potężną część europejskiego tortu transportowego, tradycyjnie radzą sobie z tym wyzwaniem sprawnie – dane GUS i Eurostatu pokazują, że rodzime firmy w ruchu międzynarodowym potrafią trzymać ten wskaźnik blisko poziomu 12-13%, co jest jednym z lepszych wyników w Europie.

Gdzie uciekają pieniądze?

Pusty kilometr to nie tylko stracony czas kierowcy. To przede wszystkim czysta strata finansowa, na którą składają się:

  • Zużycie paliwa – ciężarówka bez ładunku spala niewiele mniej niż wtedy, gdy wiezie kilkanaście ton towaru.
  • Eksploatacja floty – szybciej zużywające się klocki hamulcowe, zawieszenie i opony.
  • Koszty pracownicze – kierowca musi dostać pensję za czas spędzony za kółkiem, niezależnie od tego, czy naczepa jest pełna.
  • Emisja CO2 – zupełnie bezcelowa z punktu widzenia biznesu, a coraz boleśniej uderzająca w portfele przez unijne opłaty środowiskowe.
  • Problem braku ładunku powrotnego wynika najczęściej z asymetrii handlu. Państwa eksportujące więcej towarów niż importują niemal zawsze zmagają się z koniecznością ściągania pustych aut z zagranicy albo wysyłania ich w głąb kraju po nowy fracht. Do tego dochodzą sztywne okna czasowe i specyficzne wymagania – na przykład chłodnie, które po przewiezieniu żywności w kontrolowanej temperaturze nie mogą zabrać byle czego.

    Algorytmy zamiast improwizacji

    Dziś najlepsi gracze na rynku transportowym nie szukają oszczędności w obniżaniu pensji kierowców czy kupowaniu tańszych części. Kluczem do zejścia poniżej rynkowej średniej 20% pustych przebiegów stają się zaawansowane narzędzia cyfrowe. Giełdy transportowe, systemy klasy TMS wspierane przez sztuczną inteligencję oraz algorytmy optymalizujące trasy w czasie rzeczywistym pozwalają spinać ładunki punktualnie i bez zbędnych przestojów.

    Firmy, które potrafią błyskawicznie reagować na zmiany i elastycznie dobierać frachty na rynku spot, zyskują ogromną przewagę. W dobie rosnących kosztów prowadzenia działalności, walka z pustymi kilometrami przestała być tylko elementem ekologicznego PR-u. Stała się jednym z najważniejszych wskaźników efektywności, który decyduje o tym, czy transportowa spółka na koniec miesiąca podliczy zysk, czy kolejne straty.

Zostaw odpowiedź