Najdziwniejsze środki transportu nadal używane na świecie

0
2
Najdziwniejsze środki transportu nadal używane na świecie

Gdy myślimy o przemieszczaniu się, w głowie od razu wskakują nam autostrady zatłoczone SUV-ami, pociągi Pendolino mknące ponad 200 km/h albo podziemne sieci metra w wielkich metropoliach. Tymczasem w wielu zakątkach globu codzienne życie toczy się na szynach zbitych z bambusa, w wiklinowych koszach pędzących po asfalcie albo na platformach ciągniętych przez stare traktory. To nie rekwizyty z planu filmowego science-fiction ani tym bardziej ustawka pod turystów. To twarda rzeczywistość transportowa, która wciąż działa.

Przemysł motoryzacyjny i nowoczesna logistyka mkną do przodu, a tymczasem lokalne społeczności udowadniają, że ludzka pomysłowość potrafi obejść każdy brak infrastruktury. Oto przegląd najdziwniejszych maszyn i konstrukcji, które do dziś służą jako normalne środki transportu.

Bambusowe pociągi w Kambodży, czyli geniusz prostoty

W prowincji Battambang w Kambodży lokalny transport publiczny ma postać zwaną norry, czyli potocznie bambusowym pociągiem. Cała konstrukcja składa się z metalowej ramy, lekkiego pomostu z bambusowych deseczek i dwóch osi z kołami pochodzącymi z wojskowego złomu. Napęd? Zazwyczaj mały silnik spalinowy z motocykla lub traktora.

Te dziwaczne platformy osiągają prędkość dochodzącą do 40 km/h na zdegradowanych, mocno zdeformowanych torach pozostałych z czasów kolonialnych. Najciekawszy jest jednak system mijania. Ponieważ tory są pojedyncze, w momencie gdy dwa norry jadą z naprzeciwka, lżejszy pojazd jest… po prostu rozbierany na części przez maszynistę, zdejmowany z torów, przepuszczany i składany z powrotem w kilkadzieścia sekund. Czysty pragmatyzm w akcji.

Wiklinowe saneczkowanie z góry Monte w Portugalii

W portugalskim Funchal na Maderze zamiast autobusu miejskiego czy taksówki mieszkańcy i podróżni od XIX wieku korzystają z tradycyjnych sanie z wikliny, zwanych Carreiros do Monte. Choć dziś korzysta z nich wielu turystów, historycznie był to najszybszy sposób na pokonanie stromego, ponad dwukilometrowego odcinka łączącego górską miejscowość Monte z miastem niżej.

Pojazd to nic innego jak wiklinowy kosz zamontowany na dwóch drewnianych płazach. Sterują nim dwaj biegacze ubrani w tradycyjne białe stroje i słomkowe kapelusze, którzy za pomocą własnych butów z grubej gumy hamują i nadają kierunek na asfaltowych, krętych ulicach. Całość potrafi rozpędzić się nawet do blisko 50 km/h.

Wyspa Sark i królestwo ciągników rolniczych

W archipelagu Wysp Normandzkich leży maleńka wyspa Sark, zamieszkana przez niespełna 600 osób. Miejsce to ma unikalny status polityczny, ale jeszcze ciekawsze zasady panują tam na drodze. Obowiązuje tu absolutny zakaz używania samochodów osobowych i motocykli.

Jedynymi dopuszczonymi pojazdami mechanicznymi na wyspie są traktory. Służą one dosłownie do wszystkiego: od prac polowych, przez oczyszczanie dróg, aż po masowy transport publiczny. Ciągniki ciągną specjalne przyczepy pasażerskie, które pełnią rolę lokalnych autobusów kursujących z portu w głąb wyspy. Poza tym legalnymi środkami przemieszczania się pozostają rowery oraz powozy konne.

Watykańska precyzja i inne dziwactwa

Warto też spojrzeć na statystyki i skrajności w innych miejscach świata. Choćby w Nowej Zelandii czy na terytoriach Ameryki Północnej zimą uruchamia się tzw. drogi lodowe po zamarzniętych jeziorach, gdzie samochody ciężarowe stają się regularnym transportem towarowym, dopóki lód ma odpowiednią grubość. Z kolei w Kolumbii na odległych terenach górskich do dziś używa się lin stalowych zwanych tarabitas – mieszkańcy i dzieci docierają do szkół czy pracy, podwieszając się w małych drewnianych klatkach nad głębokimi przepaściami.

Środek transportu Lokalizacja Główny napęd
Norry (Bambusowy pociąg) Battambang, Kambodża Silnik motocyklowy
Carreiros do Monte Madera, Portugalia Siła grawitacji i ludzkie nogi
Traktory pasażerskie Sark, Wyspy Normandzkie Silnik diesla

Wszystkie te systemy łączy jedno: powstały z czystej konieczności, ignorując korporacyjne standardy motoryzacyjne. Pokazują, że tam, gdzie wielki kapitał nie dojechał, człowiek radzi sobie za pomocą bambusa, liny i sporej dawki dystansu do samego siebie.

Zostaw odpowiedź