Coraz więcej osób łączy etat z dodatkową pracą po godzinach

0
2
Coraz więcej osób łączy etat z dodatkową pracą po godzinach

Jeszcze do niedawna schemat zawodowego życia był prosty: kończysz ośmiogodzinny dzień pracy, zamykasz laptopa albo wychodzisz z biura i masz wolny czas na odpoczynek, spotkania z przyjaciółmi czy hobby. Dziś ten obraz mocno się zmienia. Z raportu agencji zatrudnienia Gi Group wynika, że już niemal co drugi Polak, bo około 49,8 proc. pracujących, decyduje się na dodatkowe zajęcie po godzinach . To nie są już tylko pojedyncze zlecenia studentów czy dorabianie do skromnego budżetu – to zjawisko, które obejmuje całe społeczeństwo, od specjalistów po pracowników fizycznych .

Kiedy spojrzymy na statystyki, widać wyraźnie, że dodatkowa praca przestała być awaryjnym planem awaryjnym na czarną godzinę, a stała się stałym elementem naszej gospodarczej rzeczywistości . Warto zwrócić uwagę na to, kto najczęściej zostaje po godzinach. Największą aktywnością wykazują się ludzie młodzi. W grupie wiekowej do 24. roku życia dodatkowe źródło dochodu ma ponad 60 proc. osób, a wśród trzydziestolatków odsetek ten przekracza 56 proc . Co ciekawe, dynamicznie rośnie też liczba dorabiających osób po pięćdziesiątce – w tej grupie wiekowej chęć dorobienia deklaruje już ponad 43 proc. badanych .

Dlaczego decydujemy się na taki krok? Odpowiedzi są zaskakująco różnorodne. Oczywiście, dla części osób głównym motywatorem pozostaje łatanie domowego budżetu – badania pokazują, że około 28 proc. pracujących po godzinach musi przeznaczać te pieniądze na bieżące, podstawowe potrzeby . Jednak równie duża, a nawet większa część ankietowanych wskazuje na zupełnie inne powody. Blisko połowa dorabiających chce po prostu zbudować bezpieczną poduszkę finansową lub sfinansować wydatki wykraczające poza codzienną konsumpcję, takie jak podróże, lepszy sprzęt czy realizacja osobistych pasji . Praca po godzinach przestaje być symbolem biedy, a staje się narzędziem do osiągania większej niezależności i komfortu życia.

Zmienia się również charakter tego zajęcia. Dawniej dodatkowa praca kojarzyła się głównie z popołudniową zmianą w sklepie czy roznoszeniem ulotek. Dzisiaj spora część osób wybiera elastyczne formy współpracy lub zostaje u swojego głównego pracodawcy. Co trzeci pracownik decyduje się na nadgodziny lub dodatkowe zlecenia w tej samej firmie, zamiast szukać zajęcia na zewnątrz . Firmy chętnie idą na taki układ, bo zamiast zatrudniać nowych ludzi i wdrażać ich od zera, wolą zlecić więcej zadań komuś, kto już zna organizację od podszewki. Z kolei dla pracownika to oszczędność czasu na dojazdy i łatwiejsze zarządzanie własnym grafikiem.

Większość osób, bo niemal 59 proc. w badaniach opinii, twierdzi, że dodatkowe zlecenia nie wpływają negatywnie na ich główną aktywność zawodową . Ludzie potrafią sprawnie organizować swój czas i oddzielać obowiązki. Jednak medal ma też drugą stronę. Co trzeci pracownik przyznaje, że natłok zadań zaczyna odbijać się na jego zmęczeniu i ogólnej wydajności . Kiedy osiem godzin w biurze płynnie przechodzi w kolejne cztery godziny przed domowym monitorzem, organizm w końcu zaczyna domagać się odpoczynku. Praca przez siedem dni w tygodniu po prostu musi odbić się na zdrowiu psychicznym i fizycznym.

Ten trend pokazuje, że tradycyjne pojęcie etatu powoli ewoluuje. Przestajemy wierzyć w mity o jedynej, stabilnej pracy na całe życie, która zagwarantuje nam wszystko. Wolimy mieć kilka mniejszych źródeł dochodu, które dają nam poczucie większej kontroli nad własnym losem. Pytanie tylko, gdzie leży granica, za którą dodatkowe pieniądze przestają rekompensować stracony czas, spokój i energię do życia.

Zostaw odpowiedź