Dlaczego samolot może być tańszy od pociągu na tej samej trasie

0
1
Dlaczego samolot może być tańszy od pociągu na tej samej trasie

Planowanie podróży po Europie często kończy się tym samym frustrującym wnioskiem: choć chcielibyśmy być bardziej eko i wybrać pociąg, nasz portfel brutalnie sprowadza nas na ziemię, a konkretnie – na pokład tanich linii lotniczych. To zjawisko nie jest tylko subiektywnym odczuciem pasażerów stojących przed dylematem przy kasie biletowej. To twarda, rynkowa rzeczywistość, którą potwierdzają liczby.

Według głośnego raportu Greenpeace z 2023 roku, który przeanalizował 112 tras w Europie, pociągi są średnio dwukrotnie droższe od samolotów. Na niektórych trasach, jak na przykład z Londynu do Barcelony, bilet kolejowy potrafi być nawet 30 razy droższy niż lotniczy. Dlaczego system transportowy promuje najbardziej emisyjny środek transportu, podczas gdy kolej, emitująca średnio 80% mniej CO2 na pasażera, pozostaje towarem luksusowym? Odpowiedź kryje się w skomplikowanej sieci dotacji, zwolnień podatkowych i archaicznych przepisów.

Podatkowy raj nad chmurami

Głównym powodem, dla którego linie lotnicze mogą oferować bilety w cenie obiadu w restauracji, jest fakt, że latają one w swoistym raju podatkowym. Największym absurdem jest kwestia paliwa. Podczas gdy Ty płacisz akcyzę i VAT tankując samochód, a przewoźnicy kolejowi płacą wysokie rachunki za energię elektryczną (często obciążoną opłatami za emisję CO2), paliwo lotnicze (nafta) na trasach międzynarodowych jest całkowicie zwolnione z podatku.

Ten przywilej sięga Konwencji Chicagowskiej z 1944 roku. Wtedy lotnictwo było raczkującą branżą, którą chciano wspierać. Dziś, w dobie kryzysu klimatycznego, ten przepis wydaje się być reliktem przeszłości, ale wciąż trzyma się mocno. Szacuje się, że brak opodatkowania paliwa lotniczego w samej Unii Europejskiej to luka w budżetach rzędu 34 miliardów euro rocznie. Gdyby linie lotnicze musiały płacić za paliwo tyle, co my na stacjach benzynowych, ceny biletów wyglądałyby zupełnie inaczej.

To jednak nie koniec. Bilety na loty międzynarodowe są w większości krajów UE zwolnione z podatku VAT. Dla porównania, w Polsce na bilet kolejowy nakładana jest 8-procentowa stawka VAT, a w innych krajach wspólnoty bywa to nawet 20%. To sprawia, że pociąg już na starcie jest o kilka lub kilkanaście procent droższy tylko z powodów fiskalnych.

Opłaty za tory vs. darmowe niebo

Kolejną barierą są tak zwane opłaty za dostęp do infrastruktury. Każdy kilometr, który przejedzie pociąg PKP Intercity czy niemieckiego Deutsche Bahn, kosztuje. Przewoźnicy muszą płacić zarządcom infrastruktury (w Polsce to PKP PLK) za możliwość korzystania z torów. Te opłaty są gigantyczne i stanowią znaczną część ceny Twojego biletu.

W lotnictwie sytuacja wygląda inaczej. Linie lotnicze płacą za starty i lądowania na lotniskach oraz za obsługę nawigacyjną, ale samo “korzystanie z nieba” nie generuje kosztów porównywalnych z utrzymaniem tysięcy kilometrów stalowych szlaków, mostów i trakcji. Co więcej, tanie linie lotnicze, takie jak Ryanair czy Wizz Air, opanowały do perfekcji negocjowanie zniżek z mniejszymi, regionalnymi lotniskami. Często to porty lotnicze dopłacają przewoźnikom (w formie tzw. wsparcia marketingowego), byle tylko chcieli u nich lądować i przywozić turystów.

Model biznesowy, czyli jak wycisnąć cytrynę

Nie można zwalać wszystkiego tylko na podatki. Tanie linie lotnicze to maszyny do zarabiania pieniędzy o niezwykłej wydajności. Ich model biznesowy opiera się na maksymalnym wykorzystaniu floty. Samolot, który stoi na ziemi, traci pieniądze. Dlatego czas rotacji (od wylądowania do ponownego startu) na lotnisku wynosi często zaledwie 25-30 minut.

Pociągi mają trudniej. Skład pociągu często musi czekać na stacji końcowej, przejść przegląd, a manewrowanie nim na bocznicach zajmuje czas. Do tego dochodzi kwestia dynamicznego systemu cenowego. Linie lotnicze stosują zaawansowane algorytmy, które zmieniają ceny biletów co kilka minut w zależności od popytu. Kolej, choć też zaczyna to robić (np. systemy zniżek w PKP Intercity), wciąż jest znacznie mniej elastyczna. Bilety na pociąg często mają stałą cenę lub kilka progów cenowych, co sprawia, że trudniej o takie okazje, jak lot do Mediolanu za 39 złotych.

Warto też spojrzeć na koszty pracy. Linie lotnicze często korzystają z różnych jurysdykcji prawnych, zatrudniając personel na kontraktach w krajach o niższych kosztach pracy. Narodowi przewoźnicy kolejowi to zazwyczaj gigantyczne firmy z silnymi związkami zawodowymi i wysokimi kosztami socjalnymi, co – choć dobre dla pracowników – podnosi końcową cenę biletu.

Fragmentacja europejskiej kolei

Jeśli chcesz polecieć z Warszawy do Lizbony, kupujesz jeden bilet, przechodzisz jedną kontrolę i lecisz. Jeśli chciałbyś tę samą trasę pokonać pociągiem, czeka Cię logistyczny koszmar. Europa nie ma jednego, spójnego systemu rezerwacji biletów kolejowych. Musiałbyś kupować osobne bilety u przewoźników polskich, niemieckich, francuskich i hiszpańskich.

Brak konkurencji na torach to kolejny problem. Na wielu trasach międzynarodowych wciąż królują narodowi monopoliści, którzy nie czują presji, by obniżać ceny. Tam, gdzie pojawia się konkurencja (np. trasa Madryt-Barcelona, gdzie walczą ze sobą Renfe, Ouigo i Iryo), ceny biletów kolejowych potrafią spaść o 40-50%. To pokazuje, że pociąg może być tani, ale wymaga to otwartego rynku i walki o klienta.

Czy to się kiedyś zmieni?

Unia Europejska zaczyna dostrzegać ten absurd w ramach pakietu “Fit for 55”. Planowane jest stopniowe wycofywanie darmowych uprawnień do emisji CO2 dla lotnictwa oraz wprowadzenie minimalnego podatku od paliwa lotniczego na lotach wewnątrzunijnych. Z drugiej strony, kraje takie jak Francja czy Austria zaczynają zakazywać krótkich lotów krajowych na trasach, które można pokonać pociągiem w mniej niż 2,5-3 godziny.

Jednak dopóki koszty środowiskowe (tzw. efekty zewnętrzne) nie zostaną w pełni wliczone w cenę biletu lotniczego, pociąg pozostanie wyborem dla ideowców lub osób z zasobniejszym portfelem. Obecnie, wybierając tani lot, korzystamy z systemu, który jest sztucznie podtrzymywany przy życiu przez brak opodatkowania, co tworzy iluzję, że latanie jest “tanie”. W rzeczywistości różnicę w cenie dopłacamy wszyscy – w kosztach degradacji środowiska i utraconych wpływach do budżetu.

Następnym razem, gdy znajdziesz lot za 50 złotych, pamiętaj: to nie pociąg jest za drogi. To samolot jest nienaturalnie tani.

Zostaw odpowiedź