Polskie miasta które najbardziej upodobali sobie zagraniczni turyści

Jeszcze dekadę temu Polska dla przeciętnego turysty z Zachodu była „egzotyką za rozsądną cenę”. Dziś te czasy odeszły do lamusa. Dane za ostatnie lata, w tym pełne raporty za rok 2024 i 2025, rysują obraz kraju, który stał się pełnoprawnym graczem na europejskiej mapie city breaków. Liczby nie kłamią: w 2024 roku z polskiej bazy noclegowej skorzystało rekordowe 7,9 mln gości zagranicznych, a szacunki za rok 2025 mówią o przekroczeniu bariery 8,8 mln osób. To nie są tylko „odwiedziny u rodziny” – to potężny biznes, który w samym 2025 roku przyniósł polskiej gospodarce 41,3 mld zł wpływów.
Warszawa i Kraków: Dwuwładza na szczycie
Rywalizacja między stolicą a miastem królów przeniosła się na grunt statystyk turystycznych. Choć Kraków od lat kojarzy się z turystycznym „pewniakiem”, to Warszawa w 2023 roku oficjalnie wyprzedziła go pod względem liczby turystów zagranicznych korzystających z noclegów. Według danych GUS, w Warszawie zameldowało się wtedy ponad 1,43 mln obcokrajowców, podczas gdy w Krakowie było to 1,23 mln. Trend ten utrzymał się również w kolejnych latach – prognozy na koniec 2025 roku wskazują na ponad 1,8 mln zagranicznych gości w stolicy.
Dlaczego Warszawa wygrywa? To efekt hybrydy. Miasto przyciąga nie tylko turystów weekendowych, ale przede wszystkim sektor MICE (spotkania, konferencje, wydarzenia biznesowe). Z kolei Kraków pozostaje bastionem turystyki kulturowej. Co ciekawe, stolica Małopolski zanotowała w 2024 roku potężny wzrost zainteresowania ze strony gości z krajów Zatoki Perskiej. Nowe połączenia lotnicze sprawiły, że krakowski Rynek i pobliskie Zakopane stały się ulubionym kierunkiem m.in. dla obywateli Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej, którzy szukają u nas zieleni i chłodniejszego klimatu.
Gdańsk i Wrocław: Goniąc liderów
Za plecami gigantów toczy się równie ciekawa walka. Gdańsk z wynikiem ponad 440 tys. turystów zagranicznych (dane za 2023 r.) ugruntował swoją pozycję jako „okno na świat”. Tutaj struktura gości jest specyficzna: dominują Niemcy, Skandynawowie (szczególnie Szwedzi i Duńczycy, których liczba rezerwacji w 2024 r. wzrosła o odpowiednio 15% i 67%) oraz Brytyjczycy. Gdańsk wygrywa połączeniem historii z bliskością morza, co dla turystów z północy Europy jest naturalnym wyborem na krótki wypad.
Wrocław natomiast wyrasta na czarnego konia. W 2025 roku miasto odwiedziło łącznie 7 mln osób (wliczając turystów krajowych), a liczba obcokrajowców korzystających z noclegów zbliża się do pół miliona. Stolica Dolnego Śląska to przede wszystkim kierunek dla Niemców (ponad 270 tys. odwiedzin rocznie) oraz Czechów. Co ciekawe, Wrocław stał się modny wśród Norwegów i Włochów – te dwie nacje coraz chętniej wybierają „miasto stu mostów” zamiast tradycyjnego Krakowa.
Tabela: Najpopularniejsze miasta według liczby turystów zagranicznych (noclegi, dane GUS/szacunki)
| Miasto | Liczba turystów (2023) | Prognoza/Wynik (2025) | Główna grupa narodowościowa |
|---|---|---|---|
| Warszawa | 1 431 391 | ~1 823 000 | Niemcy, USA, Wielka Brytania |
| Kraków | 1 235 544 | ~1 635 000 | Wielka Brytania, USA, Niemcy |
| Gdańsk | 441 547 | ~644 000 | Niemcy, Skandynawia |
| Wrocław | 330 989 | ~477 000 | Niemcy, Czechy |
| Świnoujście | 249 756 | ~232 000 | Niemcy |
Kto zostawia u nas najwięcej pieniędzy?
Analizując dane NBP i Ministerstwa Sportu i Turystyki, można zauważyć ciekawą prawidłowość: nie zawsze ten, kto przyjeżdża najliczniej, wydaje najwięcej. Niemcy stanowią około 41% wszystkich wydatków zagranicznych turystów w Polsce, co wynika z masowości ich przyjazdów. Jednak w przeliczeniu na jedną osobę, rekordzistami są turyści z USA i krajów zamorskich. Amerykanin zostawia w Polsce średnio ponad 1100 USD podczas jednego pobytu, podczas gdy statystyczny Czech wydaje około 172 USD (dane za 2023 r.).
Warto też zwrócić uwagę na Świnoujście. To miasto, choć mniejsze od metropolii, zajmuje piąte miejsce w kraju pod względem liczby zagranicznych turystów. To fenomen oparty niemal w 85% na gościach z Niemiec, którzy traktują polskie wybrzeże jako tańszą i często oferującą wyższy standard bazę uzdrowiskową. To przykład turystyki celowej, która pompuje miliony w lokalną gospodarkę, omijając główne szlaki historyczne.
Nowe otwarcie: Amerykanie i Bliski Wschód
Moim zdaniem najciekawszym zjawiskiem ostatnich dwóch lat jest zmiana postrzegania bezpieczeństwa Polski. Mimo trwającej wojny za wschodnią granicą, liczba turystów z USA wzrosła w 2025 roku o blisko 12%. Polska przestała być postrzegana jako „kraj przyfrontowy”, a zaczęła być kojarzona z nowoczesnością i solidną infrastrukturą. Drugim silnym trendem jest wspomniany boom na turystów z Bliskiego Wschodu. W samym tylko 2024 roku liczba rezerwacji z tego kierunku wzrosła o kilkadziesiąt procent, co widać gołym okiem na ulicach Krakowa czy Zakopanego.
Podsumowując ten krajobraz: polskie miasta przestały konkurować wyłącznie ceną. Dziś wygrywamy jakością bazy hotelowej (jedna z najmłodszych w Europie) i bezpieczeństwem, które w zachodnich metropoliach bywa ostatnio towarem deficytowym. Jeśli dynamika się utrzyma, w 2026 roku możemy spodziewać się nawet 22 mln noclegów udzielonych samym cudzoziemcom. To już nie jest tylko turystyka – to potężny filar polskiego PKB.










