Dlaczego niektóre miasta przyciągają młodych a inne ich tracą

0
2
Dlaczego niektóre miasta przyciągają młodych a inne ich tracą

Gdy kończysz szkołę albo studia, przed Tobą stoi zazwyczaj jedno z najważniejszych pytań w życiu: zostać w rodzinnym mieście czy spakować walizki i jechać tam, gdzie wszystko dzieje się szybciej. Z danych Związku Miast Polskich wynika wyraźny podział. Tylko około 200 miast w kraju notuje dodatnie saldo migracji młodych ludzi w wieku 15–39 lat, podczas gdy ponad 800 mniejszych ośrodków traci ich na rzecz metropolii lub wyjazdów za granicę. Dlaczego tak się dzieje i co sprawia, że jedne adresy przyciągają jak magnez, a z innych młodzi uciekają?

Praca, która daje oddech i perspektywy

Nie ma co ukrywać, za decyzją o przeprowadzce najczęściej stoją pieniądze. Duże aglomeracje oferują znacznie szerszy rynek pracy, co potwierdzają zresztą analizy Eurostatu dotyczące koncentracji gospodarki w regionach o wyższym PKB. W mniejszych miastach wybór etatów często ogranicza się do kilku zakładów, co drastycznie obniża pozycję negocjacyjną młodego pracownika.

W metropolii łatwiej zmienić pracę, gdy obecny szef przestaje Ci odpowiadać, albo całkowicie przemysłowo się przekwalifikować. Miasta tracące młodych ludzi to zazwyczaj te, w których baza gospodarcza kurczy się, a lokalni przedsiębiorcy z trudem wiążą koniec z końcem. Bez stabilnego zatrudnienia trudno myśleć o usamodzielnieniu się czy kredycie, więc młodzi wybierają miejsca, gdzie szanse na rozwój zawodowy są po prostu większe.

Mieszkanie, czyli największa zagadka rynku

Ceny nieruchomości to z kolei największy hamulec, który potrafi skutecznie obrzydzić życie w wielkim mieście. Mimo to, jak pokazują najnowsze statystyki GUS dotyczące tzw. śladów życia, młodzi wciąż lgną do dużych ośrodków, bo tam skupia się życie edukacyjne i kulturalne. Zmagają się przy tym z wysokimi czynszami i trudnym dostępem do własnego kąta.

Warto jednak zauważyć drugą stronę medalu, czyli prowincję i małe miasteczka. Z raportów samorządowych wynika, że w blisko 660 polskich miastach w ciągu pierwszych trzech kwartałów roku nie oddano do użytku ani jednego mieszkania wielorodzinnego. Kiedy na lokalnym rynku całkowicie brakuje nowych mieszkań, młodzi nie mają nawet fizycznej możliwości, by założyć tam własne gospodarstwo domowe i zostają z rodzicami, co dla wielu staje się sygnałem do szybkiego wyjazdu.

Styl życia i dostępność usług

Miasto to nie tylko praca i cztery ściany, ale też cała infrastruktura wokół nich. Młodzi ludzie szukają miejsc, w których po godzinach można wyjść do kina, zjeść coś ciekawego na mieście albo po prostu spędzić czas w zielonej przestrzeni publicznej. Liczy się też sprawny transport zbiorowy, który pozwala dotrzeć w każde miejsce bez konieczności stania w korkach czy posiadania samochodu.

Tymczasem mniejsze ośrodki zmagają się ze zwijaniem siatki połączeń autobusowych i kolejowych, co odcina mieszkańców od świata. Gdy do tego dochodzi powolne kurczenie się oferty edukacyjnej czy kulturalnej, miasto zaczyna przypominać sypialnię bez życia. Młodzi uciekają tam, gdzie czują pulsującą energię i gdzie oferta miejska jest po prostu skrojona pod ich styl życia.

Kryzys demograficzny napędza błędne koło

Wszystkie te czynniki tworzą zamknięty krąg, z którego trudno uciec samorządom dotkniętym depopulacją. Drastyczny spadek liczby urodzeń sprawia, że w mniejszych miastach zamyka się pierwsze żłobki i przedszkola, a w perspektywie kolejnych lat zagrożone są całe placówki edukacyjne. Mniej dzieci to mniejsze fundusze w budżecie samorządu z podatków PIT i CIT, co przekłada się na gorszy stan dróg, mniejsze inwestycje i spadek jakości usług publicznych.

W rezultacie miasto staje się mniej atrakcyjne zarówno dla obecnych mieszkańców, jak i dla inwestorów z zewnątrz. Wygrani tego wyścigowego maratonu to ci, którzy potrafili w porę zainwestować w nowoczesne technologie, edukację i stworzyć przyjazny klimat do życia. Przegrani zaś muszą zmierzyć się z bolesną rzeczywistością i wymyślić swoją tożsamość na nowo, zanim zostanie w nich zbyt mało rąk do pracy, by utrzymać miejską infrastrukturę.

Zostaw odpowiedź