Co dzieje się z autem po poważnym wypadku

0
2
Co dzieje się z autem po poważnym wypadku

Gdy dochodzi do poważnego wypadku, dla kierowcy zazwyczaj kończy się to ogromnym stresem, wizytą w szpitalu i batalią z ubezpieczycielem. Mało kto jednak zastanawia się nad tym, co dzieje się z samą maszyną, kiedy laweta odjeżdża już z miejsca zdarzenia. Droga zniszczonego auta rzadko kończy się na zwykłym złomowisku, a mechanizmy stojące za jego dalszym losem potrafią zaskoczyć.

Szkoda całkowita to nie zawsze fizyczny koniec

Najczęściej w przypadku poważnych kraks ubezpieczyciele orzekają tak kochaną przez kierowców szkodę całkowitą. W potocznym języku mówimy wtedy, że auto zostało doszczętnie skasowane. Warto jednak wiedzieć, że to pojęcie czysto finansowe, a nie techniczny wyrok. Zgodnie z wytycznymi i praktyką rynkową dzieje się tak wtedy, gdy szacowany koszt naprawy przekracza rynkową wartość pojazdu sprzed zdarzenia. Samochód wciąż stoi na kołach i formalnie wciąż należy do Ciebie, ale w oczach ubezpieczalni jego reanimacja przestaje się opłacać.

W tym momencie właściciel staje przed kilkoma realnymi scenariuszami. Może spróbować naprawić auto na własną rękę, sprzedać wrak w całości lub oddać go do legalnej stacji demontażu. Co ciekawe, dane rynkowe pokazują, że około 84 procent zgłaszanych szkód to drobne kolizje, ale te poważniejsze, przekraczające połowę wartości pojazdu, stanowią blisko 4 procent wszystkich przypadków. To właśnie te mocno poturbowane egzemplarze napędzają spory obrót gospodarczy w cieniu legalnego handlu.

Gdzie trafiają powypadkowe wraki?

Jeżeli właściciel decyduje się na wypłatę odszkodowania pomniejszonego o wartość tzw. pozostałości, wrak najczęściej trafia na specjalne platformy aukcyjne. Kupują go handlarze, warsztaty blacharskie albo firmy specjalizujące się w odzyskiwaniu części. Z raportów branżowych wynika, że co dwudziesty siódmy uszkodzony pojazd oferowany na rynku wtórnym ma za sobą naprawdę ciężki wypadek. Samochody te są sprowadzane między innymi z Niemiec czy Włoch, gdzie odsetek poważnych uszkodzeń waha się w granicach 7-8 procent.

W Polsce rynek ten jest ogromny, a statystyki pokazują skalę zjawiska. Jak wskazują dane firm monitorujących rynek motoryzacyjny, nawet ponad 70-80 procent aut z drugiej ręki nosi ślady jakichkolwiek kolizji czy przeszłości szkodowej. Część z nich po profesjonalnej naprawie na płycie pomiarowej wraca na drogi w pełni bezpieczna, ale trafiają się też egzemplarze poskładane ze sztuk, które z punktu widzenia fizyki dawno powinny przestać istnieć.

Legalny demontaż i szara strefa

Kiedy zniszczenia konstrukcyjne są tak potężne, że auto nie nadaje się do żadnej naprawy, jedyną legalną drogą jest stacja demontażu pojazdów. Tam samochód jest osuszany z płynów eksploatacyjnych, demontuje się z niego sprawne podzespoły, a resztę prasuje w kostkę. Legalna kasacja wiąże się z otrzymaniem zaświadczenia, które pozwala na wyrejestrowanie auta w wydziale komunikacji i święty spokój z opłacaniem obowiązkowego OC.

Niestety wciąż istnieje szara strefa, w której auta po dachowaniu czy potężnych uderzeniach bocznych trafiają do „garażowych” majstrów. Tam najważniejsze staje się odzyskanie geometrii nadwozia i napompowanie poduszek powietrznych, często najtańszym kosztem. Kupując używany samochód, warto o tym pamiętać i dokładnie weryfikować historię pojazdu po numerze VIN, aby oszczędzić sobie nerwów i niebezpieczeństwa na drodze.

Zostaw odpowiedź