Dlaczego Islandia ma tak mało ludzi

0
2
Dlaczego Islandia ma tak mało ludzi

Gdy spojrzysz na mapę Europy, łatwo zauważyć, że Islandia zajmuje całkiem spory kawałek surowego, północnego Atlantyku. Kiedy jednak sprawdzisz statystyki ludnościowe, szybko okaże się, że cała ta wyspa liczy nieco ponad 400 tysięcy mieszkańców. To mniej więcej tyle, ile mieszka w jednej polskiej Bydgoszczy, rozrzucone na obszarze stanowiącym jedną trzecią Polski. Dlaczego kraj o tak dużej powierzchni świeci pustkami, a większość wyspy to dzika, niezamieszkana przestrzeń?

Surowa natura i lodowa izolacja od samego początku

Historia zasiedlania tego terenu od początku nie sprzyjała masowemu napływowi ludzi. Kiedy w IX wieku osadnicy z Skandynawii dotarli na wyspę, zastali piękną, ale niezwykle wymagającą krainę. Klimat okazał się znacznie surowszy niż w kontynentalnej Europie, a ilość ziemi nadającej się pod uprawę rolną była mocno ograniczona. Przez wieki rolnictwo i hodowla były tu jedynymi źródłami przetrwania, co narztywny sposób ograniczało maksymalną liczbę osób, jaką wyspa mogła wyżywić.

Do tego dochodzi pełna izolacja geograficzna. Islandia leży samotnie pośrodku oceanu, daleko od jakichkolwiek sąsiadów, co sprawia, że przez stulecia była odcięta od głównych szlaków handlowych i migracyjnych. Brak lądowych połączeń z resztą świata i trudne warunki morskie skutecznie hamowały napływ nowych śmiałków.

Wulkany, głód i historyczne dramaty demograficzne

Przez setki lat licznik ludności na Islandii praktycznie stał w miejscu, wahając się w okolicach kilkudziesięciu tysięcy osób. Głównym powodem były regularnie powtarzające się katastrofy naturalne. Kiedy wybuchały wulkany, takie jak gigantyczna erupcja Laki w XVIII wieku, pył i gazy niszczyły uprawy oraz dziesiątkowały zwierzęta hodowlane. W efekcie kraj nawiedzały fale głodu, które potrafiły w krótkim czasie zredukować populację o kilkanaście procent.

Do tego dochodziły choroby i wysoka śmiertelność dzieci. W czasach, gdy reszta Europy wchodziła w okres dynamicznego rozwoju miast i eksplozji demograficznej, Islandia walczyła o biologiczne przetrwanie każdego pokolenia. Kraj po prostu nie miał warunków do wykarmienia miliona czy dwóch milionów ludzi, a historia wyspy to długa opowieść o balansowaniu na krawędzi przetrwania.

Gdzie podziewają się wszyscy mieszkańcy?

Współczesne dane pokazują, że demografia Islandii powoli rośnie, głównie za sprawą nowoczesnej gospodarki i napływu pracowników z zagranicy, którzy stanowią już niemal jedną piątą populacji. Mimo to kraj wciąż pozostaje jednym z najmniej gęsto zaludnionych miejsc w Europie – przypada tu zaledwie około 4 osób na kilometr kwadratowy.

Co ciekawe, ci, którzy na Islandii mieszkają, rzadko rozpraszają się po bezdrożach. Około 84% społeczeństwa żyje w miastach, a Region Stołeczny Reykjavíku skupia zdecydowaną większość całej populacji. Wnętrze wyspy to surowe wyżyny, lodowce i pola lawowe, na których nie da się normalnie żyć przez cały rok.

Islandia pozostaje więc małą, zwartą społecznością nie z wyboru, ale z twardego nakazu historii i geografii. Choć dziś kusi turystów z całego świata swoimi wodospadami i wulkanami, jej dzika i kapryśna natura skutecznie dba o to, by ludzkich śladów na tej ziemi wciąż było stosunkowo niewiele.

Zostaw odpowiedź