Jak działa państwo które nie ma własnej armii – przykład Kostaryki

0
3
Jak działa państwo które nie ma własnej armii - przykład Kostaryki

Kostaryka to kraj, który kojarzy się głównie z pięknymi plażami, lasami deszczowymi ileniwcami spacerującymi po drzewach. Mało kto jednak pamięta, że ten niewielki amerykanideracejski naród podjął kilkadziesiąt lat temu dość nietypową decyzję. W 1948 roku, po krwawej wojnie domowej, ówczesny lider kraju José Figueres Ferrer zdecydował się na całkowite rozwiązanie armii. Rok później ten krok zapisano w konstytucji. Od tamtej pory państwo oficjalnie nie posiada sił zbrojnych jako stałej instytucji.

Jak w praktyce funkcjonuje kraj bez wojska? Pierwsza myśl, jaka może pojawić się w głowie, dotyczy bezpieczeństwa. Skoro nie ma żołnierzy ani czołgów, to kto pilnuje porządku i granic? Odpowiedź kryje się w silnych służbach cywilnych. Zamiast tradycyjnego wojska Kostaryka powołała do życia Siły Publiczne, czyli potężną formację o charakterze policyjnym. Policjanci dbają o porządek wewnętrzny, a kraj posiada także wyspecjalizowane jednostki straży wybrzeża czy policję graniczną.

Oczywiście brak armii nie oznacza całkowitej bezbronności. Zgodnie z konstytucją, w razie zagrożenia z zewnątrz lub na mocy międzynarodowych porozumień kontynentalnych, państwo może tymczasowo zorganizować siły obronne. Zawsze jednak podlegają one ściśle władzom cywilnym. Kostaryka polega też na dyplomacji oraz paktach o wzajemnej obronie w regionie, co w praktyce przez dziesięciolecia skutecznie odstraszało potencjalnych agresorów.

Co stało się z pieniędzmi, które normalnie szłyby na czołgi, samoloty i żołd? Środki te przekierowano w stronę edukacji, ochrony zdrowia oraz ekologii. Przez lata polityka ta przyniosła świetne efekty w postaci wysokiego poziomu życia i stabilności, o jakiej wiele państw w regionie mogło tylko pomarzyć. Kraj zyskał opinię zielonej oazy spokoju, gdzie zamiast wydatków na zbrojenia stawia się na rozwój kapitału ludzkiego.

Jednakże współczesna rzeczywistość pokazuje, że brak wojska niesie ze sobą również poważne wyzwania. W ostatnich latach Kostaryka zmaga się z rosnącą falą przestępczości zorganizowanej oraz potężnymi kartelami narkotykowymi, które upatrzyły sobie tutejsze szlaki do przesyłu towarów. Policja, niemająca zaplecza ani sprzętu typowo wojskowego, coraz częściej napotyka trudności w starciach z bezwzględnymi bandytami wyposażonymi w ciężką broń. Braki sprzętowe, zepsute radiowozy czy niedofinansowanie placówek śledczych sprawiają, że dawny sielankowy wizerunek bezpiecznej przystani mocno ucierpiał.

Przykład Kostaryki udowadnia, że państwo może z sukcesem funkcjonować bez wojska przez całe dekady, budując silną gospodarkę opartą na turystyce i spokoju społecznym. Z drugiej strony, współczesne kryzysy związane z globalną przestępczością stawiają przed tym modelem zupełnie nowe pytania o granice skuteczności czysto policyjnych metod. Bez względu na bieżące trudności, decyzja z 1948 roku na stałe wpisała się w tożsamość mieszkańców i pokazuje światu, że wybór pokoju jest realną ścieżką polityczną.

Zostaw odpowiedź