Czterdziestolatkowie wracają do hobby z dzieciństwa. Kolekcjonowanie przeżywa drugą młodość

0
3
Czterdziestolatkowie wracają do hobby z dzieciństwa. Kolekcjonowanie przeżywa drugą młodość

Gdy człowiek kończy czterdzieści lat, często zaczyna się oglądać za siebie. W pracy wszystko jakoś się kręci, kredyt powoli maleje, a w piwnicy albo u rodziców na strychu nagle wpadają w ręce zakurzone skarby sprzed lat. Stare komiksy, klocki w pożółkłych pudełkach czy dawne karty do gry nagle przestają być zwykłymi śmieciami z przeszłości. Otwierasz to pudło i nagle czujesz ten sam zapach co trzydzieści lat temu. Nic dziwnego, że powrót do dawnych pasji to dziś potężny trend, który ogarnia tysiące dorosłych.

Dlaczego dorośli wracają do zabawek?

Dzisiejsi czterdziestolatki to unikalne pokolenie, bo ich dzieciństwo przypadło na przełom epok. Pamiętamy czasy bez wszechobecnych smartfonów, za to z pegasusem, pierwszimi klockami z zachodu i kultowymi resorakami. Kiedy w dorosłym życiu dopada nas stres, przebodźcowanie i ciągły pęd, mózg domaga się bezpiecznej przystani. Sile wspomnień trudno się oprzeć, bo dawne hobby kojarzy nam się z beztroską.

Zamiast kolejnego wieczoru przed netflixem, coraz więcej osób w średnim wieku wybiera dłubanie przy modelach albo kompletowanie brakujących numerów czasopism z dzieciństwa. To nie jest zwykłe zbieranie przedmiotów. To kupowanie biletu powrotnego do czasów, kiedy jedynym zmartieniem było to, czy zdążysz na dobranockę.

Kolekcjonowanie jako odskocznia od codzienności

Życie dorosłego człowieka składa się z ciągłego podejmowania decyzji i gaszenia pożarów w robocie. W kolekcjonowaniu najlepsze jest to, że tutaj nie ma żadnych sztywnych reguł ani korporacyjnych KPI. Sam ustalasz zasady gry, szukasz perełek w sieci i cieszysz się jak dziecko, gdy uda Ci się upolować rzadki egzemplarz na aukcji.

Psychologowie potwierdzają, że takie analogowe zajęcia doskonale koją nerwy. Kiedy człowiek układa klocki albo segreguje stare karty, jego ręce pracują, a głowa w końcu odpoczywa od maili i powiadomień. Taka prosta, powtarzalna czynność daje poczucie kontroli, którego tak bardzo brakuje nam w dynamicznym świecie.

Ile to kosztuje i gdzie szukać skarbów?

Jasne, że sentyment bywa kosztowny, bo rynek dawnych zabawek i gadżetów ma się świetnie, a ceny poszukiwanych modeli potrafią przyprawić o zawrót głowy. Dzisiejsi czterdziestolatki mają jednak własne budżety i mogą w końcu pozwolić sobie na zabawki, o których w podstawówce mogli tylko pomarzyć. Wtedy oglądaliśmy je tylko w witrynach sklepowych albo w katalogach, a dziś możemy postawić je na własnej półce.

Giełdy staroci, grupy w mediach społecznościowych i portale ogłoszeniowe pękają w szwach od poszukiwaczy zaginionej arkki z dzieciństwa. Wymiana doświadczeń z innymi pasjonatami daje zresztą tyle samo radości co samo posiadanie kolekcji. Tworzą się z tego fajne znajomości, bo okazuje się, że obok Ciebie żyje mnóstwo dorosłych ludzi, którzy mają dokładnie bzik na tym samym punkcie.

Powrót do przeszłości to nie obciach

Kiedyś uważało się, że dorosły człowiek powinien wyrastać z zabawek i skupić się wyłącznie na poważnych sprawach. Na szczęście te czasy dawno minęły i nikogo już nie dziwi facet w garniturze, który po godzinach projektuje wielkie makiety z klocków. Dbanie o swoje wewnętrzne dziecko to najlepsza polisa ubezpieczeniowa przeciwko wypaleniu zawodowemu.

Warto czasem odpuścić i dać się ponieść fali dawnych wspomnień, bo pasja daje nam energię do działania w każdym innym obszarze życia. Może więc warto zajrzeć na strych u rodziców albo przejrzeć zakamarki szafy? Kto wie, jakie skarby tam na Ciebie czekają i ile radości mogą Ci jeszcze przynieść.

Zostaw odpowiedź