Klawiatury w telefonach wracają jako gadżet. Fizyczne przyciski znów mają swoich fanów

0
2
Klawiatury w telefonach wracają jako gadżet. Fizyczne przyciski znów mają swoich fanów

Przez ostatnie kilkanaście lat rynek telefonów stał się niemal nudno przewidywalny. Bierzemy do ręki dużą, szklaną taflę, która służy nam do wszystkiego, od oglądania filmów po bezmyślne przewijanie ekranu. Trudno się dziwić, że w morzu niemal bliźniaczych urządzeń coraz głośniej odzywają się głosy zmęczenia tą samą formą. Ludzie zaczynają szukać odmiany i chętnie sięgają po rozwiązania, które jeszcze niedawno wydawały się zamierzchłą przeszłością.

Powrót fizycznych przycisków

Klawiatury QWERTY, które kiedyś kojarzyły się z klasycznym biznesowym stylem, znów wracają do łask jako pożądany gadżet. Nie chodzi tu o tanią sentymentalną podróż w czasie, ale o realną potrzebę wygody podczas pisania. Okazuje się, że stukanie w szklany ekran bywa uciążliwe, zwłaszcza gdy trzeba szybko odkopać się z setek wiadomości. Fizyczny klik pod palcami daje pewność, której ekrany dotykowe po prostu nie potrafią zapewnić.

Firmy zauważyły ten głód nowości i zacisza warsztatów zamieniły w poligon doświadczalny dla klawiszy. Popularność specjalnych obudów z doczepianymi przyciskami, które sprzedano w liczbie ponad 100 000 egzemplarzy, pokazała twórcom sprzętu jedno. Fani tradycyjnego pisania wciąż istnieją i są gotowi płacić za akcesoria zmieniające zwykły smartfon w maszynę do tekstów. To nie jest przelotna moda, a całkiem spora grupa użytkowników szukająca alternatywy.

Telefon do pisania, a nie do rozrywki

Najnowsze projekty dedykowane miłośnikom fizycznych przycisków idą krok dalej w stronę minimalizmu. Urządzenia takie jak Clicks Communicator pokazują, że telefon wcale nie musi mieć wielkiego ekranu zajmującego cały przód. Mniejszy wyświetlacz połączony z rzędem solidnych klawiszy ma skłonić użytkownika do skupienia się na tym, co ważne. Zamiast pożerać kolejne godziny na oglądaniu wideo, dostajesz narzędzie do szybkiego wysyłania maili i czatowania.

Twórcy takich gadżetów często nazywają je cyfrowymi odpowiednikami czytników książek. Mają one odcinać nas od nadmiaru powiadomień i ciągłego rozpraszania uwagi przez kolorowe aplikacje. Wygodna klawiatura sprawia, że praca w podróży staje się o wiele prostsza, bo kciuki wreszcie trafiają tam, gdzie powinny. Dodatkowo fizyczne skróty klawiszowe pozwalają sprawnie poruszać się po systemie bez ciągłegomazania palcem po wyświetlaczu.

Co na to rynek?

Choć producenci wielkich marek wciąż stawiają na gładkie szkło, niszowe inicjatywy radzą sobie zaskakująco dobrze. Społeczności skupione wokół dawnych modeli z klawiaturą chętnie wspierają projekty crowdfundingowe i przedsprzedaże nowych zabawek technologicznych. Gadżet z fizycznymi przyciskami przestał być jedynie eksponatem z muzeum technologii. Stał się symbolem niezależności od wszechobecnych, wielkich ekranów.

Wygląda na to, że moda na klawisze zostanie z nami na dłużej jako ciekawy odłam rynku mobilnego. Zamiast rewolucji mamy tu do czynienia z mądrą ewolucją niszową dla konkretnych odbiorców. Jeśli więc brzydzi Cię pisanie na dotykowej klładce i tęsknisz za dawną precyzją, rynek w końcu zaczyna wychodzić Ci naprzeciw.

Zostaw odpowiedź