Dlaczego Australia eksportuje gaz mimo problemów z cenami energii u siebie

0
2
Dlaczego Australia eksportuje gaz mimo problemów z cenami energii u siebie

Australia to kraj, który kojarzy się ze słońcem, kangurami i… gigantycznymi złożami surowców. Gdy patrzy się na mapę światowego handlu skroplonym gazem ziemnym, czyli LNG, Australia regularnie bije się o pierwsze miejsce z Katarem. Kraj ten eksportuje około 80 procent produkowanego przez siebie gazu. Spore zaskoczenie budzi więc fakt, że mieszkańcy oraz lokalny przemysł na Antypodach co jakiś czas łapią się za głowy, widząc rachunki za prąd i ogrzewanie.

Skąd ten paradoks? Wolny rynek i globalne kontrakty

Wszystko zaczęło się od gigantycznych inwestycji w terminale eksportowe, które ruszyły pełną parą w XXI wieku. Firmy energetyczne wpompowały dziesiątki miliardów dolarów w infrastrukturę skraplania gazu, głównie w Queensland oraz w zachodniej części kraju. Te projekty nie powstały jednak po to, by zasilać lokalne piekarnie czy domy. Stworzono je z myślą o rynkach azjatyckich, takich jak Japonia, Chiny czy Korea Południowa.

Podpisane umowy długoterminowe wiążą producentów surowca z zagranicznymi odbiorcami. Z punktu widzenia wielkich koncernów energetycznych gaz płynący rurociągami do tankowców to czysty biznes międzynarodowy. Surowiec jest sprzedawany po cenach światowych, które potrafią gwałtownie rosnąć w reakcji na kryzysy geopolityczne czy zawirowania na Bliskim Wschodzie.

Dlaczego lokalne ceny szybują w górę?

Skoro gaz wydobywa się na miejscu, wydawałoby się, że mieszkańcy powinni płacić mniej. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna, a krajowe rynki wschodniej Australii boleśnie to odczuwają. Kiedy ceny na świecie idą w górę, lokalni dostawcy wolą sprzedawać surowiec za granicę lub żądać od krajowych odbiorców stawek zbliżonych do tych międzynarodowych.

W efekcie w ciągu jednej dekady ceny gazu na wschodnim wybrzeżu Australii potrafiły wzrosnąć nawet trzykrotnie. Pociągnęło to za sobą skok cen energii elektrycznej, ponieważ gaz wciąż odgrywa kluczową rolę w stabilizowaniu sieci energetycznych w momentach, gdy odnawialne źródła nie wystarczają. Lokalni producenci i fabryki zaczęli głośno narzekać, że zagraniczne rynki wysysają surowiec spod ich własnych stóp.

Różnice między regionami

Co ciekawe, Australia nie jest w tej sytuacji jednolita. Zupełnie inaczej wygląda to w Australii Zachodniej. Ten stan już lat temu wprowadził tak zwaną politykę rezerwacji, wymagając od firm wydobywczych pozostawienia części gazu na rynku lokalnym. Dzięki temu zachodnia część kraju została w dużej mierze uchroniona przed szalonymi skokami cen, z jakimi mierzy się wschodnie wybrzeże.

Warto dodać, że kraj ten nie rezygnuje z prób opanowania sytuacji. Rząd federalny regularnie wraca do pomysłów zaostrzenia przepisów i tworzenia mechanizmów chroniących rodzimy przemysł. Nowe regulacje mają zmusić eksporterów do lepszego zabezpieczania potrzeb krajowych, zanim kolejne statki z gazem opuszczą porty.

Podsumowanie

Eksport gazu mimo problemów wewnętrznych wynika po prostu z logiki globalnego kapitalizmu i gigantycznych zobowiązań kontraktowych. Australia stała się potęgą eksportową, ale zapłaciła za to sporą cenę w postaci napięć na własnym podwórku. Dopóki mechanizmy rynkowe i polityka państwa nie znajdą złotego środka między zyskami koncernów a bezpieczeństwem obywateli, ten osobliwy energetyczny paradoks będzie budził spore emocje.

Zostaw odpowiedź