Coraz więcej osób przeprowadza się kilka razy w ciągu życia

0
1
Coraz więcej osób przeprowadza się kilka razy w ciągu życia

Kiedyś sprawa była prosta. Człowiek dostawał przydział na spółdzielcze M, dostawał klucze i spędzał w tym samym miejscu trzydzieści, czterdzieści albo i wszystkie lata swojego życia. Dzisiaj ten model odchodzi w przeszłość, a pojęcie stałego adresu stało się dość płynne. Żyjemy szybciej, częściej zmieniamy pracę, a stabilizacja nie musi już oznaczać trzymania się kurczowo jednego kawałka podłogi na wieki.

Ile razy w życiu pakujemy do kartonów cały nasz dobytek?

Z danych opublikowanych w raporcie Otodom zatytułowanym Szczęśliwy dom wynika, że przeciętny mieszkańcy Polski zmienia miejsce zamieszkania średnio 3,6 razy w ciągu swojego życia. To zresztą spora zmiana w myśleniu o własnej przestrzeni. Przeprowadzka przestała być życiową traumą raz na dekadę, a stała się w zasadzie normalnym elementem dorosłości.

Ciekawe jest też to, jak te zmiany wyglądają w praktyce geograficznej. Z analiz wynika, że blisko 28 procent relokacji odbywa się w obrębie tego samego miasta, między sąsiednimi dzielnicami. Kolejne 32 procent to przeprowadzki do innej miejscowości, ale w granicach tego samego województwa. Nie uciekamy więc na drugi koniec Polski przy każdej zmianie wizji życia, ale raczej krążymy po dobrze znanej okolicy, szukając czegoś lepiej dopasowanego do naszych aktualnych potrzeb.

Dlaczego porzucamy dotychczasowe adresy?

Gdy spojrzymy na powody, dla których pakujemy walizki, szybko zauważymy, że czysta matematyka metrażu schodzi na dalszy plan. Z badań wynika, że aż 37 procent osób zmieniających adres w ciągu ostatnich pięciu lat jako główny powód wskazywało szeroko pojęte wyzwania życiowe. Nowy etap, zmiana pracy czy po prostu chęć ułożenia sobie pewnych spraw od nowa potrafią skutecznie zmusić do zmiany otoczenia.

Z kolei 32 procent ankietowanych traktuje zmianę lokum jako symboliczny początek nowego rozdziału, a 31 procent wprost przyznaje, że szuka po prostu większego komfortu. Czasem bodźcem do szybkiej wyprowadzki bywają też prozaiczne relacje. W statystykach przewijają się trudni współlokatorzy czy konflikty z właścicielami wynajmowanych mieszkań, które skutecznie wyganiają nas z dotychczasowych kątów.

Bloki, przedmieścia i poszukiwanie spokoju

Częstym kierunkiem wędrówek są też obrzeża miast i mniejsze miejscowości. Pogoń za odrobiną zieleni i świętym spokojem sprawia, że wielu mieszkańców wielkich aglomeracji decyduje się na mniejszy dom lub po prostu luźniejszą zabudowę poza centrum. Nie oznacza to jednak całkowitego odcięcia od cywilizacji. Najczęściej chcemy po prostu mieć własny kawałek trawnika, nie rezygnując jednocześnie z bliskości miejskiej infrastruktury.

Mobilność mieszkaniowa pokazuje, że dom przestał być trwałym pomnikiem naszych osiągnięć, a stał się elastyczną bazą. Dopasowujemy go do tego, w jakim momencie życia akurat się znajdujemy, zamiast próbować wpisać się w sztywne ramy jednego adresu na całą wiekową ścieżkę.

Zostaw odpowiedź