Dzieci które pierwszy własny telefon dostają przed pierwszą kartą płatniczą

Współczesne dzieciństwo wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Dawniej granice dorastania wyznaczał klucz na szyi, pierwszy rower albo moment, w którym rodzice pozwalali wracać do domu po zmroku. Dziś te tradycyjne symbole ustępują miejsca technologii, która wkracza w życie najmłodszych bardzo wcześnie. Z badań i raportów rynkowych wynika, że smartfon w rękach dziecka to w zasadzie codzienność, zanim jeszcze zacznie ono myśleć o własnych finansach czy pierwszej karcie płatniczej.
Cyfrowy start dużo wcześniej niż portfel
Z danych zgromadzonych w raportach dotyczących rynku technologicznego i zachowań najmłodszych widać wyraźnie pewną ciekawą sekwencję. Statystyczne dziecko dostaje swój pierwszy własny smartfon zazwyczaj w wieku około 10 lat, a wiele maluchów ma z nim stały kontakt jeszcze w okresie przedszkolnym. Zupełnie inaczej sprawa wygląda z bankowością. Pierwsza karta płatnicza, najczęściej w formie konta dla małoletnich lub karty przedpłaconej, pojawia się w portfelu młodego człowieka znacznie później, zazwyczaj dopiero wtedy, gdy wchodzi on w wiek nastoletni i kończy trzynaście lat.
Ta rozpiętość czasowa pokazuje, że najpierw dajemy dziecku do ręki potężne narzędzie o globalnym zasięgu, a dopiero po kilku latach narzędzia do zarządzania pieniędzmi. Przez długi czas smartfon służy do zupełnie innych celów niż finanse. Dzieci oglądają na nich filmiki, grają w gry czy korzystają z komunikatorów, często nie mając pojęcia, jak działają mechanizmy rynkowe ukryte za darmowymi aplikacjami.
Dlaczego telefon pojawia się tak szybko?
Decyzja o zakupie pierwszego telefonu rzadko wynika z kaprysu. Rodzice najczęściej kierują się względami praktycznymi oraz poczuciem bezpieczeństwa. Kiedy dziecko idzie do szkoły podstawowej, telefon staje się najprostszą smyczą bezpieczeństwa pozwalającą na szybki kontakt. Trzeba sprawdzić, czy dotarło na miejsce lekcje, przypomnieć o obiedzie albo ustalić miejsce odbioru po zajęciach pozalekcyjnych.
W efekcie smartfon ląduje w plecaku dziesięciolatka na długo przed tym, jak pojawia się potrzeba dokonywania przez niego samodzielnych zakupów stacjonarnych czy płacenia w sklepie za pomocą własnego plastiku. W tym wczesnym okresie telefon jest po prostu cyfrowym notesem i zabawką, a nie terminalem płatniczym. Rodzice wolą mieć stałą łączność z potomkiem, godząc się na obecność ekranów w jego życiu.
Świat wirtualnych zakupów bez tradycyjnej karty
Co ciekawe, mimo braku tradycyjnej karty płatniczej, dzieci bardzo wcześnie stykają się z płatnościami cyfrowymi. Skoro mają smartfony, mają też dostęp do sklepów z aplikacjami. Z badań Urzędu Komunikacji Elektronicznej wynika, że spora część rodziców deklaruje, iż ich pociechy potrafią robić zakupy w aplikacjach lub przynajmniej próbują to robić, kupując dodatki do gier czy subskrypcje.
Oznacza to, że pierwszą stycznością z transakcjami nie jest wcale wyciągnięcie karty w osiedlowym sklepie, ale cyfrowe kliknięcie powiązane z podpiętą kartą rodzica lub wykorzystanie kodu BLIK przekazanego przez opiekuna. Dziecko operuje w świecie wirtualnym, gdzie pieniądze są niewidoczne, zanim w ogóle dowie się, jak wygląda fizyczny proces zarabiania i oszczędzania gotówki.
Kiedy pojawia się prawdziwa karta?
Dopiero próg trzynastego roku życia zmienia tę dynamikę. Zgodnie z polskim prawem cywilnym to wtedy młody człowiek zyskuje ograniczoną zdolność do czynności prawnych i może legalnie założyć swoje pierwsze, pełnoprawne konto oszczędnościowo-rozliczeniowe z własną kartą debetową. Banki chętnie wchodzą w ten segment, oferując młodzieży nowoczesne aplikacje mobilne z edukacyjnymi funkcjami.
Wtedy smartfon zyskuje zupełnie nowe oblicze. Przestaje być wyłącznie centrum rozrywki, a staje się mobilnym portfelem. Młodzi ludzie uczą się kontrolować budżet, przelewać kieszonkowe znajomym czy płacić zbliżeniowo w sklepach. Różnica polega na tym, że do tego momentu smartfon zdążył już na dobre zakorzenić się w ich codziennych nawykach spędzania wolnego czasu.
Jak mądrze zarządzać tymi etapami?
Fakt, że telefon pojawia się na years przed kartą płatniczą, stawia przed rodzicami spore wyzwanie. Skoro dziecko dostaje smartfon w wieku dziesięciu lat, ma kilka lat cyfrowej wolności bez naturalnych hamulców, jakie dają własne ograniczenia finansowe. Warto o tym pamiętać i rozmawiać z dzieckiem nie tylko o higienie cyfrowej i bezpieczeństwie w sieci, ale też o tym, jak działają mikropłatności.
Rozmowa o pieniądzach powinna iść w parze z technologią. Jeśli dziecko spędza godziny ze smartfonem w ręku, wcześniej czy później zetknie się z ofertami zakupów wewnątrz aplikacji. Uświadamianie go, że cyfrowe monety w grze kosztują realne pieniądze z portfela rodziców, to najlepszy wstęp do momentu, w którym samo dostanie swoją pierwszą fizyczną kartę płatniczą.










