Ludzie którzy żyją w dwóch krajach jednocześnie

0
2
Ludzie którzy żyją w dwóch krajach jednocześnie

Kiedyś sprawa była prosta. Człowiek pakował walizkę, wsiadał w pociąg lub samolot, zmieniał kod pocztowy, a stara ojczyzna zostawała co najwyżej na pożółkłych fotografiach w szufladzie. Dziś ten czarno-biały podział na emigranta i człowieka osiedlonego u siebie rozjeżdża się w szwach. Według danych Eurostatu dotyczących mobilności pracowniczej, miliony osób regularnie przekraczają granice państwowe w ramach codziennego lub tygodniowego rytmu życia, a socjologowie coraz głośniej mówią o nowym zjawisku – transnarodowości, czyli życiu rozpiętym równolegle między dwoma państwami.

Nie mówimy tu o zwykłych wakacjach czy rzadkich wypadach na weekend. Chodzi o ludzi, którzy mają dwa domy, dwa konta bankowe w różnych walutach, lodówki zapełnione produktami z dwóch kulturowych porządków i dzieci chodzące do szkół raz tu, raz tam. To układ, w którym pojęcie stałego miejsca zamieszkania staje się luźną sugestią urzędników, a nie twardym faktem biologicznym.

Logistyka codzienności, czyli jak nie zwariować w rozkroku

Życie na dwa etaty i w dwóch szerokościach geograficznych wymaga precyzji szwajcarskiego zegarmistrza. Zapytajcie kogoś, kto pracuje na kontraktach między Warszawą a Londynem albo dzieli tydzień roboczy między Berlin a Poznań. Kalendarz w telefonie takiego człowieka to pole minowe. Spotkania online nakładają się na godziny lotów, a zmiana stref czasowych czy operatora komórkowego wchodzi w krwiobieg tak naturalnie, jak poranna kawa.

Badania nad mobilnością przestrzenną pokazują wyraźnie, że kluczem do przetrwania takiego modelu jest cyfryzacja i tanie linie lotnicze. Gdyby nie praca zdalna, panele do wideokonferencji i siatka tanich połączeń, ten styl życia po prostu by nie zafunkcjonował. Ludzie potrafią od poniedziałku do czwartku prowadzić intensywne życie zawodowe w zachodniej metropolii, by w piątek po południu lądować w domu rodzinnym na prowincji innego państwa, gdzie koszą trawę i rozmawiają z sąsiadami w rodzimym języku.

Trudności zaczynają się tam, gdzie kończy się czysta logistyka, a zaczynają paragrafy. Podwójna rezydencja podatkowa to dla wielu koszmar senny. Urzędy skarbowe w różnych państwach potrafią przecież latami spierać się o to, gdzie człowiek faktycznie zostawia swoje podatki. Do tego dochodzą kwestie ubezpieczeń zdrowotnych, składek emerytalnych i prozaiczne pytania o to, w którym kraju samochód ma polisę OC.

Dwa domy, ale czy na pewno gdzieś jesteś u siebie?

Najciekawszy w tym wszystkim jest jednak wymiar psychologiczny. Antropolodgię kultury interesuje to, co dzieje się z poczuciem domostwa, gdy człowiek permanentnie znajduje się w stanie drogi. Z analiz dotyczących partnerstw commutingowych i transnarodowości wynika ciekawy wniosek: po pewnym czasie człowiek przestaje w pełni przynależeć do któregokolwiek z tych miejsc.

W kraju A brakuje mu bliskości i lokalnych smaków kraju B. Kiedy wraca do kraju B, myśli o sprawach i zobowiązaniach, które zostały w kraju A. Powstaje specyficzne zawieszenie w próżni. Znajomi z obu stron granicy patrzą na takiego dwukrajowca z nutą zazdrości – w końcu „zwiedza świat i zarabia w twardej walucie” – a mało kto widzi zmęczenie materiału, ciągłe pakowanie walizki kabinowej i życie na spakowanych torbach.

Wymiar życia Kraj A (Praca / Metropolia) Kraj B (Dom / Baza rodzinna)
Główna aktywność Kariera, kontrakty, tempo Odpoczynek, rodzina, relacje
Przestrzeń mieszkalna Wynajęte studio lub apartament Własny dom, stacjonarna baza
Uczucia Presja czasu, skupienie Nostalgia, poczucie ulgi

Zjawisko to przestaje być domeną wyłącznie elitarnej kadry zarządzającej wielkich korporacji. Coraz częściej dotyczy specjalistów IT, naukowców, ludzi kultury, a także pracowników mniejszego szczebla, którzy znaleźli sposób na lawirowanie między różnymi rynkami pracy. Bliskość europejskich granic i swoboda przepływu sprawiły, że mapa nie jest już płaskim terytorium pociętym grubymi kreskami celników, ale elastyczną siatką naczyń połączonych.

Czy taki model życia stanie się normą przyszłości? Prawdopodobnie tak. Wraz z popularyzacją pracy zdalnej i elastycznych modeli zatrudnienia tradycyjna emigracja powoli ustępuje miejsca dwupniowości egzystencjalnej. Pytanie tylko, czy ludzka psychika nadąży za tym pędem i czy da się na dłuższą metę rozstawić namiot w dwóch miejscach naraz, nie tracąc przy tym gruntu pod nogami.

Zostaw odpowiedź