Praca po godzinach która nigdy nie trafia do statystyk

0
1
Praca po godzinach która nigdy nie trafia do statystyk

GUS ma swoje tabele, Eurostat maluje kolorowe mapy Europy, a dział kadr w twojej firmie pieczołowicie odnotowuje każdą minutę spędzoną w systemie RCP. Oficjalne statystyki pokazują dość klarowny obraz: w Polsce średni rzeczywisty tydzień pracy na etacie oscyluje wokół 38,7 godziny, choć co ósmy pracownik regularnie ciągnie powyżej 45 godzin. Papier przyjmie wszystko, a algorytmy państwowych urzędów podsumują to z matematyczną precyzją. Tyle że te liczby to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwe życie dzieje się w strefie cienia, gdzie klawiatura stuka długo po tym, jak komputer z oficjalnego punktu widzenia został wyłączony.

Istnieje gigantyczna warstwa pracy po godzinach, która nigdy, przenigdy nie trafia do żadnych oficjalnych rejestrów. Nie ma jej w kodeksowych rozliczeniach, nie wypłaca się za nią dodatków i nikt nie wpisuje jej do rocznych raportów wydajnościowych. To niewidzialny wkład miliona ludzi, którzy dają z siebie znacznie więcej, niż zakłada jakakolwiek umowa.

Wieczorny skan skrzynki i mentalna gotowość

Zjawisko to doskonale ilustrują twarde dane z rynku. Jak wynika z cyklicznych badań agencji doradztwa personalnego Hays Poland realizowanych we współpracy z kancelarią Baker McKenzie, z pracą w godzinach nadliczbowych mierzy się aż **85 procent pracowników** oraz porażające **92 procent osób zarządzających zespołami**. Jesnostkowe deklaracje to jednak jedno, a codzienna praktyka to drugie. Badania platformy ADP wskazują, że co czwarty polski pracownik regularnie poświęca od 6 do 10 godzin tygodniowo na pracę całkowicie darmową.

I tu dochodzimy do sedna. O ile oficjalne nadgodziny można jeszcze czasem wycenić lub odebrać w postaci wolnego, o tyle praca urojona, rozproszona i mikroskopijna nie zostaje zauważona przez nikogo. Nikt nie prowadzi ewidencji czasu poświęconego na:

  • odpisanie na maila od klienta o dwudziestej pierwszej, bo „to tylko jedno zdanie”,
  • przeglądanie poniedziałkowych priorytetów w niedzielne popołudnie, żeby w poniedziałek rano nie dostać zawału z nerwów,
  • głębokie myślenie o problemie zawodowym pod prysznicem albo podczas spaceru z psem.

To wszystko odbywa się poza biurem, bez wiedzy szefa i bez grosza przy duszy. Państwo tego nie policzy, bo jak zmierzyć komuś przebieg myśli o arkuszu kalkulacyjnym podczas gotowania obiadu?

Kultura „bycia pod prądem”

Skąd się to bierze? Z jednej strony winna jest technologia, która zamieniła nasze kieszenie w przenośne biura. Smartfon leżący na szafce nocnej działa jak smycz. Z drugiej strony mamy głęboko zakorzenioną kulturę organizacyjną, w której brak natychmiastowej reakcji bywa traktowany jako spadek zaangażowania. Raporty o kondycji psychicznej w polskich firmach od lat brylują w statystykach spadającego morale – wskaźniki zaangażowania szorują po dnie, a grupy pracowników psychicznie „odłączonych” od firmy rosną.Paradoksalnie, ci sami ludzie potrafią tkwić w systemie darmowej, ukrytej pracy, bo czują niewidzialną presję otoczenia.

Warto spojrzeć na to przez pryzmat konkretnych proporcji:

Grupa badanych Odsetek osób doświadczających nadgodziny Główny ukryty mechanizm
Pracownicy szeregowi i specjaliści ok. 85% Nadrabianie zaległości w domu, nienormowany kontakt cyfrowy
Kadra zarządzająca i menedżerowie ok. 92% Domknięcie dnia pracy po uśpieniu dzieci, ciągła gotowość decyzyjna
Przedsiębiorcy i samozatrudnieni (MŚP) ponad 75% pracuje >8h Zacieranie granic między życiem prywatnym a biznesem

Niewidzialny koszt, którego nie widać w Excelu

Najgorsze w tej ukrytej pracy jest to, że drenuje zasoby ludzkie w sposób bezszelestny. Skoro te godziny nie istnieją na papierze, to nie istnieją też w żadnym bilansie energetycznym człowieka. Pracownik, który formalnie przepracował osiem godzin, a potem przez kolejne dwie godziny w domu „tylko zerkał na komunikator”, rano przychodzi do biura zmęczony tak, jakby spędził na stanowisku pełną dobę. Statystyki bezrobocia, wydajności i PKB rosną lub spadają w oparciu o sztywne ramy, a zmęczenie materiału w społeczeństwie pozostaje statystyczną białą plamą.

Dopóki systemy ewidencji czasu pracy nie nauczą się mierzyć ciężaru psychicznego i nocnego odpytywania służbowych powiadomień, największa część ludzkiego wysiłku zawodowego pozostanie tajemnicą ukrytą w domowych pieleszach.

Zostaw odpowiedź