Kierunki które Polacy odkrywają dopiero teraz

Włochy, Hiszpania i Grecja od lat okupują szczyty list rezerwacyjnych w biurach podróży. To bezpieczny wybór, który ma jednak jedną wadę – w sezonie jest tam po prostu gęsto od turystów, a ceny potrafią skutecznie popsuć urlopowy nastrój. Dane platformy eSky.pl pokazują jednak ciekawy zwrot akcji. Polacy coraz śmieję zerkają na mapę i odkrywają kierunki, które do niedawna były pomijane albo traktowane po macoszemu.
Najlepszym dowodem na tę zmianę jest Albania. Liczba rezerwacji pakietów lot plus hotel wzrosła tam w ujęciu rocznym ponad siedmiokrotnie. Co ciekawe, dawny kurortowy margines zamienił się w pełnoprawny hit. Turyści z Polski coraz chętniej lądują w Tiranie, traktując stolicę Albanii jako bazę wypadową do odkrywania dzikiego wybrzeża Adriatyku i lokalnych kawiarni bez tłumów znanych z włoskich czy greckich miasteczek.
Bułgaria i Skandynawia wkraczają do gry
Drugim kierunkiem, który zaliczył potężny skok popularności, jest Bułgaria. Wybrało ją znacznie więcej podróżnych niż rok wcześniej, co pokazuje, że sentyment do czarnomorskich kurortów wraca, ale w zupełnie nowym, bardziej komfortowym wydaniu. Ponad połowa klientów biur podróży stawia na hotele o standardzie minimum czterech gwiazdek, rezygnując z prowizorycznych warunków na rzecz wygody.
Zaskoczeniem ostatnich miesięcy okazała się też północ Europy. Finlandia i Szwecja zanotowały zauważalny wzrost zainteresowania. Zamiast walki o leżak w pełnym słońcu, coraz więcej osób wybiera chłodniejszy klimat, czyste powietrze i spokój, które do tej pory przegrywały z pogonią za upałem.
Dlaczego zmieniamy przyzwyczajenia?
Przede wszystkim szukamy alternatyw dla miejsc, gdzie za leżak i kawę płaci się jak za zboże. Spadek zainteresowania tradycyjnymi krajowymi kierunkami w internecie na rzecz zagranicznych wyszukiwań pokazuje, że Polacy chcą gwarancji pogody, ale bez kurortowego blichtru i masowej turystyki. Wybieramy miejsca, które pozwalają uciec od zgiełku, a jednocześnie nie zmuszają do brania kredytu na dwutygodniowy urlop.









