Pokolenie które nauczyło się żyć bez kredytu

0
1
Pokolenie które nauczyło się żyć bez kredytu

Gdy rodzice kupowali pierwsze M w wielkiej płycie, brali klucze z dreszczem emocji i zobowiązaniem na trzydzieści lat. Dziś wejście w dorosłość wygląda zupełnie inaczej. Statystyki nie mentorskich publicystów, ale twarde dane z raportów rynkowych pokazują wyraźnie: aż 80,9% osób w wieku 18-25 lat w ogóle nie planuje zaciągania kredytu hipotecznego. I nie chodzi tu wyłącznie o brak zdolności finansowej, choć ta przy obecnych stopach procentowych i cenach za metr kwadratowy bywa brutalna. To przede wszystkim świadomy wybór stylu życia.

Z danych Otodom i badań dotyczących młodego pokolenia na rynku nieruchomości wynika ciekawy wniosek. Blisko jedna trzecia młodych dorosłych otwarcie bierze pod uwagę wynajmowanie mieszkań do końca życia, a prawie 60% warunkuje jakikolwiek kredyt tym, by rata nie niszczyła ich codziennego komfortu. Dług nie jest już dla nich symbolem dorosłości, a raczej przestarzałą smyczą, która ogranicza mobilność.

Koniec kultu własnych czterech ścian

Przez dziesięciolecia posiadanie czegokolwiek na własność było w Polsce świętym Graalem. Mieszkanie od dewelopera, samochód w leasingu i dwa etaty, żeby to wszystko spłacić. Dzisiejszy trzydziesto- i dwudziestopierwszolatek patrzy na to z boku i kręci głową. Rynek pracy oparty na umowach cywilnoprawnych i ciągłych zmianach sprawia, że wiązanie się z jednym bankiem na kilkaset rat to dla nich czyste ryzyko.

Zamiast tego wolą elastyczność. Dane GUS pokazują, że średnie zarobki osób w wieku 25-34 lata oscylują wokół 8,4 tys. zł brutto, jednak w dużych miastach koszty samego najmu potrafią pochłonąć ponad połowę tej kwoty. W takich realiach odłożenie na kilkuset tysięcy złotych wkład własny graniczy z cudem. Młodzi nie traktują jednak tego stanu jako życiowej porażki. Raczej przekuwają go w filozofię: żyjemy tu i teraz, zmieniamy miasto, kiedy chcemy, i nie beczymy nad harmonogramem spłat.

Co zamiast hipoteki?

Brak kredytu na karku zmienia codzienne nawyki konsumenckie. Pieniądze, które starsze pokolenia pakowały w murarskie cegły i odsetki dla banków, tutaj trafiają na inne tory. W cenie są doświadczenia, podróży, rozwój osobisty oraz poduszki finansowe dające poczucie psychicznego spokoju.

Oczywiście, ten medal ma też drugą stronę. Część młodego pokolenia wpada w pułapkę drobnych zobowiązań typu BNPL (Kup Teraz, Zapłać Później), często nie zdając sobie sprawy, że to dokładnie taka sama pożyczka. Różnica polega na tym, że zamiast wielkiego długu na beton, mamy mnóstwo mikrozobowiązań rozproszonych po aplikacjach w telefonie. Jednak w ujęciu makro, wielki kredyt hipoteczny traci na znaczeniu.

Wskaźnik / Kategoria Dane i statystyki rynkowe
Osoby 18-25 lat bez planów kredytowych 80,9% (źródło: UCE Research)
Rozważający najem do końca życia ok. 30% młodych dorosłych
Warunek zaciągnięcia kredytu 59% – tylko gdy rata nie psuje standardu życia

Nowa rzeczywistość gospodarcza

Czy to pokolenie całkowicie odpuści stabilizację? Nie do końca. Eksperci zwracają uwagę na zjawisko cichego dziedziczenia. W miarę starzenia się społeczeństwa, młodzi w przyszłości przejmą nieruchomości po rodzicach i dziadkach, co sprawi, że tradycyjny rynek kredytowy może czekać głęboka transformacja. Banki już teraz muszą kombinować, jak dotrzeć do klientów, dla których hasło stała hipoteka brzmi jak abstrakcja z minionej epoki.

Życie bez kredytu to dla wielu nie tyle wybór ideologiczny, co trzeźwa kalkulacja. Skoro zasady gry zmieniły się bezpowrotnie, młodzi postanowili przestać grać w grę, w której wygrywa tylko bank.

Zostaw odpowiedź