Ile kosztuje kawa w Starbucksie, Costa Coffee i zwykłej kawiarni

0
1
Ile kosztuje kawa w Starbucksie, Costa Coffee i zwykłej kawiarni

Kiedyś wyjście na kawę było drobnym wydatkiem, o którym zapominało się chwilę po przyłożeniu karty do terminala. Dzisiaj, patrząc na wyświetlacz w popularnych sieciówkach, niejeden klient przeciera oczy ze zdumienia. Granica 20 złotych za kubek mlecznej kawy przestała być barierą nie do przejścia, a stała się nowym standardem w dużych miastach. Sprawdziliśmy, jak obecnie wyglądają cenniki w najpopularniejszych miejscach: od amerykańskiego giganta Starbucks, przez brytyjską sieć Costa Coffee, aż po mniejsze, lokalne kawiarnie, które często próbują walczyć o klienta nie tylko smakiem, ale i ceną.

Starbucks: Ile kosztuje kultowe logo?

Starbucks od lat pozycjonuje się jako kawiarnia trzeciego miejsca – między domem a pracą. Za ten komfort i rozpoznawalne logo trzeba jednak słono zapłacić. W 2024 roku ceny w polskich punktach tej sieci zależą od lokalizacji (w galeriach handlowych bywa drożej niż w punktach przyulicznych), ale średnie stawki są zbliżone w całym kraju.

Za klasyczne Caffe Latte w najmniejszym rozmiarze (Tall, ok. 350 ml) zapłacimy obecnie około 18,90 – 19,50 zł. Jeśli zdecydujemy się na rozmiar Grande, cena rośnie do 20,90 – 21,50 zł, a największe Venti to wydatek rzędu 22,90 zł. Miłośnicy czarnej kawy mają nieco lżej – klasyczne Americano kosztuje od 15,50 do 17,50 zł w zależności od wielkości. Najtańszą opcją pozostaje Espresso, za które zapłacimy około 11,50 – 12,50 zł.

Warto zauważyć, że Starbucks mocno promuje napoje sezonowe. Słynne Pumpkin Spice Latte czy świąteczne propozycje to koszt rzędu 23-26 zł. Do tego dochodzą dopłaty za personalizację: syrop to koszt ok. 3 zł, a zamiana mleka krowiego na roślinne (mimo globalnych zapowiedzi o rezygnacji z tej opłaty) w wielu polskich punktach wciąż wiąże się z wydatkiem 2-3 zł.

Costa Coffee: Brytyjski styl w polskich cenach

Costa Coffee, główny rywal Starbucksa na polskim rynku, stosuje bardzo podobną politykę cenową, choć ich menu jest skonstruowane nieco inaczej. Tutaj również cena zależy od rozmiaru: Small, Medium lub Large.

Za średnią kawę Latte w Costa Coffee zapłacimy aktualnie około 19,90 zł. Mała kawa to koszt ok. 17,90 zł, a duża 21,90 zł. Bardzo popularne w tej sieci Flat White, czyli mocniejsza kawa z mniejszą ilością mleka, kosztuje zazwyczaj 18,50 – 19,50 zł. Ceny kaw czarnych, takich jak Americano, oscylują w granicach 15,90 – 18,90 zł.

Costa często oferuje zestawy z ciastem lub kanapką, co ma nieco złagodzić ból portfela, ale przy samym zakupie napoju różnice między dwiema największymi sieciami są marginalne. W obu przypadkach za wizytę z drugą osobą i drobną przekąskę rzadko zapłacimy mniej niż 60-70 złotych.

Zwykła kawiarnia, czyli ile kosztuje kawa “u sąsiada”?

Tutaj sprawa się komplikuje, bo termin “zwykła kawiarnia” obejmuje zarówno osiedlowe punkty z ekspresem automatycznym, jak i wyspecjalizowane kawiarnie specialty. W tych pierwszych, w mniejszych miastach, wciąż można znaleźć Latte za 13-15 zł, a Espresso za 8-9 zł. To miejsca, które nie mają tak ogromnych kosztów marketingu i logistyki jak korporacje.

Sytuacja wygląda inaczej w kawiarniach rzemieślniczych w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu. Tam ceny często dorównują lub przewyższają te ze Starbucksa. Dlaczego? Ponieważ surowiec – ziarno segmentu specialty – jest znacznie droższy od przemysłowej kawy używanej w sieciówkach. W nowoczesnej, niezależnej kawiarni za Flat White zapłacimy od 16 do 20 zł, a za kawy przelewowe (Drip, V60) od 18 do 25 zł.

Z badań rynku wynika, że średnia cena kawy w Polsce wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat o około 15-20%. To efekt kumulacji wzrostu cen energii, kosztów pracy (podwyżka płacy minimalnej) oraz drożejącego mleka i samych ziaren na światowych giełdach.

Dlaczego kawa w kawiarni jest tak droga?

Wielu klientów zastanawia się, jak to możliwe, że kubek napoju, którego koszt wytworzenia (ziarno, woda, mleko) rzadko przekracza 3-4 złote, kosztuje pięć razy tyle. Odpowiedź kryje się w strukturze kosztów prowadzenia biznesu gastronomicznego w Polsce.

  • Czynsz i lokalizacja: W galeriach handlowych czynsze są liczone w tysiącach euro, a do tego dochodzi opłata od obrotu.
  • Koszty pracownicze: Przy obecnych stawkach i obciążeniach podatkowych, utrzymanie zespołu baristów to największy wydatek kawiarni.
  • Energia: Ekspresy do kawy, młynki, lodówki i zmywarki pracują non-stop, zużywając ogromne ilości prądu, którego ceny dla przedsiębiorców drastycznie wzrosły.
  • Mleko: W kawach mlecznych to właśnie nabiał generuje spory koszt. Kawiarnie zużywają setki litrów miesięcznie, a ceny mleka wysokobiałkowego (lepszego do spieniania) są znacznie wyższe niż te w marketach.

Jak pić taniej i nie zbankrutować?

Jeśli nie wyobrażasz sobie dnia bez kawy na mieście, istnieje kilka sposobów na realne oszczędności. Najskuteczniejszym jest własny kubek wielorazowy. Starbucks oferuje zniżkę 1 zł za przyjście z własnym naczyniem, a niektóre lokalne kawiarnie odliczają nawet 2 zł. To nie tylko ekologia, ale i czysty zysk – przy 20 kawach w miesiącu oszczędzasz 20-40 zł.

Kolejnym krokiem są programy lojalnościowe. Aplikacja Starbucks Rewards czy karta lojalnościowa w Costa Coffee pozwalają zbierać punkty (gwiazdki/ziarenka), które po pewnym czasie wymieniamy na darmowy napój. Statystycznie co 10. lub 15. kawa wypada gratis, co realnie obniża cenę jednostkową o około 1,50 – 2 zł.

Warto też szukać kawiarni, które oferują tzw. “dolewkę” (batch brew). W wielu miejscach specialty pierwsza kawa kosztuje np. 16 zł, a każda kolejna z tego samego zaparzenia to wydatek rzędu 5-8 zł. To świetna opcja dla osób pracujących z kawiarni.

Podsumowanie kosztów: Gdzie wygrywa portfel?

Zestawiając dane, najtaniej wciąż wypada zwykła, osiedlowa kawiarnia lub punkty typu convenience (np. kawa na stacjach benzynowych czy w Żabce, gdzie Latte kosztuje ok. 9-12 zł). Jeśli jednak szukasz doświadczenia, miejsca do pracy i stabilnej jakości, wybór między Starbucksem a Costą sprowadza się do preferencji smakowych, bo cenowo obie sieci idą ramię w ramię.

Najdroższą opcją paradoksalnie bywają małe kawiarnie specialty, gdzie za unikalne ziarno z konkretnej plantacji w Etiopii czy Kolumbii zapłacimy najwięcej. Tam jednak płacimy za produkt premium, który trudno porównywać do masowej produkcji sieciówek. Wybór należy do konsumenta: czy potrzebuje kofeiny “na szybko”, czy celebracji smaku, za którą jest w stanie zapłacić równowartość obiadu w barze mlecznym.

Zostaw odpowiedź