Jak bank zarabia na kliencie który nigdy nie płaci odsetek

Większość z nas uważa, że banki żyją wyłącznie z pożyczania pieniędzy na procent. Bierzemy kredyt hipoteczny, gotówkowy albo korzystamy z karty kredytowej i grzecznie oddajemy pożyczoną sumę z nawiązką w postaci odsetek. Co jednak dzieje się w sytuacji, gdy trafia się klient idealny – taki, który nigdy nie bierze pożyczek, nie wchodzi w żaden debet i sumiennie spłaca karty przed czasem, dzięki czemu nie płaci bankowi ani grosza odsetek?
Może się wydawać, że taka osoba jest dla instytucji finansowej całkowicie nieopłacalna. Nic bardziej mylnego. Sektor bankowy ma mnóstwo sprytnych sposobów na to, by zarobić na każdym użytkowniku konta, nawet na takim, który unika kredytów jak ognia. Wystarczy przyjrzeć się bliżej temu, jak działają codzienne finanse.
Płatności kartą i ukryta prowizja interchange
Najprostszym źródłem zysku, o którym rzadko myślimy na co dzień, są zwykłe zakupy. Gdy idziesz do sklepu i płacisz za bułki czy buty plastikiem albo telefonem, sprzedawca wcale nie dostaje pełnej kwoty, którą wydajesz. Od każdej takiej transakcji pobierana jest tak zwana opłata interchange.
Część tej prowizji trafia bezpośrednio do twojego banku jako instytucji wydającej kartę. W Unii Europejskiej stawki te są ograniczone i wynoszą maksymalnie 0,2% wartości transakcji dla kart debetowych oraz 0,3% dla kart kredytowych. Choć pojedyncze grosze z zakupy kawy czy biletów mogą brzmieć jak drobiazg, to przy milionach klientów robią się z tego potężne kwoty.
Codzienne opłaty za prowadzenie konta
Darmowe konta bankowe wcale nie są takie darmowe, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Banki chętnie kuszą nas zerową opłatą za prowadzenie rachunku, ale niemal zawsze stawiają przy tym konkretne warunki.
Aby uniknąć opłaty, musisz na przykład wykonać określoną liczbę płatności kartą w miesiącu albo zapewnić regularny wpływ środków o określonej wysokości. Jeśli w danym miesiącu zapomnisz o jednym zakupie kartą albo wpłynie nieco mniej pieniędzy, bank od razu naliczy standardową opłatę za prowadzenie konta czy obsługę karty.
Zarabianie na darmowych depozytach
Kiedy trzymasz pieniądze na zwykłym koncie osobistym, zazwyczaj nie dostajesz z tego tytułu żadnych odsetek. Dla ciebie to po prostu bezpieczny schowek na bieżące wydatki, ale dla banku to darmowy kapitał.
Instytucje finansowe obracają tymi środkami na wiele sposobów. Mogą bezpiecznie ulokować je w obligacjach skarbowych albo pożyczyć innym klientom, zgarniając z tego tytułu solidną marżę. Skoro bank nie musi płacić ci ani grosza odsetek za trzymanie pieniędzy na koncie bieżącym, cała różnica z obrotu tym kapitałem ląduje w jego kieszeni.
Usługi dodatkowe i prowizje za przelewy
Choć standardowe przelewy krajowe przez internet są dziś darmowe, banki zarabiają na bardziej zaawansowanych usługach. Wystarczy zlecić przelew natychmiastowy, wykonać operację w innej walucie czy skorzystać z kantorów internetowych wbudowanych w aplikację mobilną.
Spread walutowy, czyli różnica między kursem kupna a sprzedaży waluty, potrafi być dla banku bardzo zyskowny. Do tego dochodzą opłaty za wypłaty z obcych bankomatów, ubezpieczenia powiązane z kontem czy płatne pakiety assistance, na które decyduje się wielu klientów dla świętego spokoju.
Podsumowując, tradycyjne odsetki to tylko wierzchołek góry lodowej w bankowym biznesie. Dzięki opłatom za transakcje, obracaniu naszymi darmowymi środkami na rachunkach oraz sprzedaży dodatkowych usług, bank zarobi na Tobie nawet wtedy, gdy w życiu nie zapłacisz ani jednej raty kredytu.










