Dlaczego ludzie przepraszają nawet wtedy gdy nie zrobili nic złego

0
4
Dlaczego ludzie przepraszają nawet wtedy gdy nie zrobili nic złego

Znasz to uczucie, gdy ktoś wpada na ciebie w sklepie, a ty z odruchu mówisz przepraszam? Albo kiedy w pracy zgłaszasz drobną uwagę i zaczynasz zdanie od skruszonego słowa przepraszam, chociaż nie zrobiłeś absolutnie nic złego. To powszechny nawyk, nad którym rzadko się zastanawiamy. Słowo przepraszam stało się naszym społecznym przecinkiem. Warto jednak spojrzeć na to z bliska i sprawdzić, dlaczego nasza psychika tak chętnie bije się w piersi na zapas.

Automatyczny odruch czy tarcza ochronna

Ciągłe przepraszanie rzadko ma cokolwiek wspólnego z faktyczną winą. Dla wielu osób to po prostu mechanizm obronny, który ma na celu natychmiastowe rozładowanie napięcia w otoczeniu. Kiedy w powietrzu wisi konflikt lub czujemy chociażby lekką niezgodę ze strony rozmówcy, nasza czujna psychika traktuje to jako zagrożenie. Mówimy wtedy przepraszam nie dlatego, że zawiniliśmy, ale żeby szybko uciszyć burzę i poczuć się bezpieczniej.

Psychologia relacji pokazuje, że nadmierne przepraszanie bywa też sprytną próbą uniknięcia odrzucenia. Boimy się, że jeśli zajmiemy zbyt dużo przestrzeni albo wyrazimy inne zdanie, ktoś się od nas odwróci. Szybkie wzięcie winy na siebie staje się więc rodzajem tarczy. Skoro ja powiem, że to moja wina, nikt nie zdąży mnie skrytykować.

Skąd się bierze ten nawyk w dorosłym życiu

Korzeni takiego zachowania specjaliści szukają zazwyczaj wczesnych doświadczeń z dzieciństwa. Osoby, które wychowywały się w domach, gdzie panowało duże napięcie lub emocjonalny chłód, często uczyły się nadmiernej czujności. Szybko wyłapywały zmiany nastrojów dorosłych i brały na siebie odpowiedzialność za domową atmosferę. Taki maluch wyrasta potem na dorosłego, który przeprasza za sam fakt swojego istnienia i zajmowania miejsca.

Warto też wspomnieć o czynnikach kulturowych i społecznych. Przez lata uczy się nas, szczególnie w pewnych grupach, że bycie miłym oznacza rezygnację z własnych granic na rzecz świętego spokoju. W efekcie przepraszamy za prośbę o pomoc, za własne zmęczenie, a nawet za deszcz, który pokrzyżował komuś plany. To miłe w zamyśle, ale na dłuższą metę bardzo męczące dla naszej psychiki.

Jak nadmierne przepraszani niszczy naszą pewność siebie

Problem polega na tym, że każde niepotrzebne przeprosiny powoli podkopują twój szacunek do samego siebie. Kiedy bez przerwy komunikujesz światu, że to twoja wina, twoje otoczenie zaczyna ci w to wierzyć. Tracisz w oczach innych swoją pozycję, a co gorsza, sam zaczynasz postrzegać siebie jako osobę niepewną i niekompetentną.

Zamiast budować relacje oparte na szacunku, tworzysz układ, w którym stale stawiasz się na gorszej pozycji. Ludzie po drugiej stronie mogą zacząć podświadomie wykorzystywać twoją uległość, zrzucając na ciebie odpowiedzialność za sprawy, nad którymi nie masz żadnej kontroli.

Jak powstrzymać odruchowe przeprosiny

Zmiana tego nawyku wymaga przede wszystkim uważności i złapania się na gorącym uczynku. Następnym razem, gdy słowo przepraszam będzie ci się cisnąć na usta, zatrzymaj się na ułamek sekundy i zadaj sobie proste pytanie: czy naprawdę zrobiłem coś złego?

Zamiast przepraszać za najdrobniejsze rzeczy, zacznij trenować wdzięczność lub neutralne komunikaty. Zamiast mówić przepraszam, że tak długo szukam portfela w kasie, powiedz po prostu dziękuję za cierpliwość. Różnica jest ogromna, a efekt w postaci budowania własnej pewności siebie przyjdzie szybciej, niż myślisz.

Zostaw odpowiedź