Pierwsza praca po studiach i zderzenie z rzeczywistością

Odbierasz dyplom, robisz pamiątkowe zdjęcia w todze, rzucasz w górę czapką i myślisz sobie: w końcu wolność. Przez ostatnie kilka lat słyszałeś z każdej strony, że z wyższym wykształceniem świat stoi przed Tobą otworem. Wchodzisz więc na portal z ogłoszeniami, wpisujesz swoje stanowisko marzeń i nagle czujesz lekkie ukłucie w żołądku. Pierwsza praca po studiach potrafi zaskoczyć szybciej, niż zdążysz zaktualizować swoje CV.
Piękne wizje a szara rzeczywistość biur
Z danych ogólnopolskiego systemu monitorowania ekonomicznych losów absolwentów (ELA) wynika, że znalezienie stabilnego etatu wcale nie przychodzi z dnia na dzień. Czasami proces ten zajmuje kilka miesięcy, a młodzi ludzie boleśnie zderzają się z wymaganiami pracodawców. Zamiast czerwonego dywanu i ciekawej ścieżki rozwoju, na starcie często dostajesz propozycję pracy poniżej swoich realnych kwalifikacji.
Statystyki pokazują, że co piąta osoba z dyplomem uczelni wyższej ląduje na stanowisku, które formalnie w ogóle nie wymaga studiów. To moment, w którym teoria z wykładów zderza się z prozą życia. Nagle okazuje się, że znajomość skomplikowanych teorii ekonomicznych czy historycznych nieszczególnie pomaga w obsłudze przestarzałego systemu fakturowania w nowej firmie.
Doświadczenie, którego nie masz
Najczęstszy absurd, na jaki trafiasz podczas poszukiwań, to wymóg wieloletniego stażu na stanowisku dla juniora. Próg wejścia bywa absurdalnie wysoki. Jak masz zdobyć dwuletnie doświadczenie, skoro wszyscy dookoła szukają wyłącznie osób z praktyką? To taki klasyczny błąd systemowy, z którym mierzy się praktycznie każde pokolenie wchodzące na rynek pracy.
Z badań portali rekrutacyjnych wynika wyraźnie, że brak doświadczenia to główna bariera utrudniająca start. Ci, którzy dorabiali w trakcie nauki w kawiarni czy na call center, mają nieco łatwiej, bo pracodawca widzi w nich chociaż podstawowe obycie z dyscypliną i współpracą w zespole. Jeśli jednak całe lata poświęciłeś wyłącznie nauce, nagle tracisz w oczach rekrutera punkty, które teoretycznie powinieneś zyskać za dobre oceny w indeksie.
Finansowe zderzenie ze ścianą
Kwestia pieniędzy to kolejny zimny prysznic. Przeglądając oferty, szybko orientujesz się, że stawki proponowane początkującym pracownikom ledwo starczają na wynajem pokoju i skromne życie w większym mieście. Oczekiwania mocarstwowe zderzają się z lokalnymi realiami płacowymi.
Zamiast kokosów na start dostajesz pensję, która zmusza do dokładnego liczenia każdego grosza. Młodzi ludzie w badaniach często wskazują wynagrodzenie jako absolutny priorytet, tymczasem rynek na początku oferuje im stawki oscylujące blisko najniższej krajowej. Dopiero po kilku latach aktywnej pracy, gdy wreszcie zbudujesz swoją pozycję i zdobędziesz twarde umiejętności, sytuacja zaczyna się stabilizować.
Jak nie zwariować na starcie kariery?
Przede wszystkim warto pamiętać, że pierwsza praca wcale nie definiuje całej Twojej przyszłości. To zwykle tylko poligon doświadczalny, przetarcie szlaków i miejsce, w którym uczysz się podstaw funkcjonowania w korporacji czy małej firmie. Niepowodzenia na rozmowach kwalifikacyjnych czy trafienie na kiepskiego szefa to normalna część dorosłości, a nie dowód na Twoją niekompetencję.
Daj sobie prawo do popełniania błędów i do tego, że nie wszystko od razu pójdzie zgodnie z planem. Rynek pracy zmienia się dynamicznie, a elastyczność i chęć nauki nowych rzeczy liczą się dzisiaj o wiele bardziej niż sztywne trzymanie się tego, co napisałeś w pracy magisterskiej.










