Dlaczego niektórzy pracownicy nigdy nie proszą o podwyżkę

0
2
Dlaczego niektórzy pracownicy nigdy nie proszą o podwyżkę

Temat pieniędzy w pracy wciąż przypomina stąpanie po cienkim lodzie. Choć ceny w sklepach regularnie rosną, a statystyki pokazują, że średnie zarobki w sektorze przedsiębiorstw poszły w górę o około 6 procent w skali roku, wielu z nas mija biurko szefa szerokim łukiem. Badania rynku pracy przynoszą ciekawe, choć nieco zatrważające wnioski. Z analiz wynika, że aż 40 procent pracowników nigdy nie odważyło się poprosić o wyższą pensję. Zamiast rozmowy o pieniądzach, wolą zacisnąć zęby albo po prostu zaczynają potajemnie przeglądać oferty u konkurencji. Dlaczego tak się dzieje i skąd ten paraliż na samą myśl o negocjacjach?

Emocje, które trzymają nas za gardło

Najczęstszym hamulcem wcale nie jest brak argumentów, ale czysta psychologia. Kiedy myślimy o pójściu na dywanik do szefa, szybko odzywają się w nas trudne emocje. Z badań wynika, że blisko 29 procent zatrudnionych odczuwa przed taką rozmową czysty lęk, 16 procent wstydzi się poruszać temat finansów, a 12 procent ma wręcz poczucie winy, że w ogóle o tym myśli. Boimy się, że zostaniemy źle odebrani, wyjdziemy na roszczeniowych albo – co gorsza – sprowadzimy na siebie gniew przełożonego.

Wielu z nas wciąż nosi w głowie przekonanie, że o pieniądzach się nie rozmawia, bo to obciach. Pracodawcy rzadko grają w otwarte karty, a zasady przyznawania premii czy podwyżek bywają owiane mgłą tajemnicy. W takiej atmosferze łatwo poczuć się jak intruz, który prosi o jakąś łaskę, zamiast o uczciwą zapłatę za wykonaną robotę.

Klimat w firmie ma znaczenie

Nie da się ukryć, że ogromną rolę odgrywa sama kultura organizacji. Jeśli w firmie panuje sztywna atmosfera, a szef patrzy na pracownika z góry, wizja negocjacji staje się koszmarem. Z danych wynika, że spora część firm w ogóle nie planuje zwiększania funduszu płac, co skutecznie demotywuje do jakichkolwiek pytań. Ludzie wolą siedzieć cicho, bo boją się, że wychylając się, trafią na czarną listę do zwolnienia.

Co więcej, brak jasnych kryteriów awansu sprawia, że pracownik nie ma pojęcia, czy jego praca w ogóle zasługuje na nagrodę. Gdy brakuje transparentności, pojawia się domysł: skoro nikt wokół nie dostał podwyżki, to pewnie firma ledwo wiąże koniec z końcem i nie ma co sięłać po swoje.

Wolę zmienić pracę, niż prosić o grosze

Ciekawe zjawisko widać na przykładzie młodszych roczników oraz osób z pierwszego awansu zawodowego. Aż 30 procent badanych pracowników przyznaje, że woli zaplanować zmianę pracodawcy, niż iść do obecnego szefa po podwyżkę. Dlaczego? Bo zmiana pracy często wydaje się prostsza. Nowy pracodawca z góry daje stawkę rynkową, a stara firma kojarzy się z koniecznością żebrania o to, co i tak powinno się nam należeć za staż i doświadczenie.

Pracownicy czują też ogromny rozjazd między oficjalnymi komunikatami o wzroście gospodarczym a stanem własnego konta. Choć słyszymy, że średnia krajowa rośnie, to koszty życia galopują szybciej, a portfel po opłaceniu rachunków wygląda tak samo jak rok temu. Skoro szef sam z siebie nie zauważa, że nasza praca przynosi zyski, to dla wielu znak, że czas spakować walizkę, zamiast tracić nerwy na dyskusje bez wyjścia.

Zostaw odpowiedź