Jak działa system świateł na skrzyżowaniu

0
2
Jak działa system świateł na skrzyżowaniu

Stoisz na skrzyżowaniu, czekasz na zielone światło i zastanawiasz się, dlaczego z boku nic nie jedzie, a ty nadal tkwisz w miejscu. Czasem mamy wrażenie, że sygnalizacja działa zupełnie losowo albo wręcz złośliwie testuje naszą cierpliwość. Za tymi trzema kolorowymi lampami kryje się jednak całkiem sprytna technologia, która dba o to, żeby ruch w mieście w ogóle miał jakiś sens.

Od sztywnego zegara do sprytnych czujników

Najprostsze i zarazem najstarsze rozwiązanie to sterownik stałoczasowy. Działa on według z góry ustalonego planu, przypominającego kuchenny minutnik. Niezależnie od tego, czy na ulicy jest pusto o trzeciej w nocy, czy szczyt komunikacyjny paraliżuje okolicu, światła zmieniają się dokładnie w tych samych odstępach czasu.

Na szczęście coraz częściej spotykamy układy akomodacyjne, czyli po prostu inteligentne. Taki system potrafi dostosować czas trwania poszczególnych sygnałów do tego, co dzieje się na drodze tu i teraz. Jeśli w jednym kierunku ustawi się długa kolumna aut, komputer zauważy to i przedłuży zielone światło, żeby rozładować zator.

Co tak naprawdę patrzy na nas z asfaltu?

Żeby światła wiedziały, że ktoś stoi przed skrzyżowaniem, potrzebują oczu i uszu. Najpopularniejszym rozwiązaniem w Polsce są pętle indukcyjne zatopione bezpośrednio w nawierzchni asfaltowej. Działają one jak gigantyczny wykrywacz metali.

Kiedy nad pętlą zatrzymuje się samochód, zmienia się pole elektromagnetyczne, a sterownik dostaje czytelny sygnał: hej, ktoś czeka, dajmy mu zielone. Czasem w jezdni zatopiony jest cienki ślad z czarnej masy zalewowej – to właśnie tam ukrywa się ten sprytny czujnik.

Warto jednak wiedzieć, że tradycyjne pętle mają swoje kaprysy. Spore auta czy autobusy wykrywano bez problemu, ale mniejsze pojazdy bywały dla nich niewidoczne. Dlatego motocykliści często muszą kombinować i stawać dokładnie na krawędziach przewodu, żeby system w ogóle ich zauważył.

Kamery i radary przejmują kontrolę

Tradycyjne pętle powoli ustępują miejsca nowocześniejszym technologiom, takim jak wideodetekcja czy radary. Kamery zamontowane na wysięgnikach nie tylko widzą obecność pojazdu, ale potrafią też policzyć auta w kolejce i ocenić ich prędkość.

Dzięki temu współczesne ulice potrafią tworzyć tzw. zieloną falę. Jeśli jadąc z przepisową prędkością łapiesz kolejne zielone światło, to zasługa zsynchronizowanych sterowników. Komputery na kolejnych skrzyżowaniach wiedzą, że wyjechałeś z poprzedniego węzła i puszczają cię dalej bez zatrzymywania.

Priorytet dla wybranych

Systemy sterowania ruchem mają też swoje zadania specjalne, o których rzadko myślimy na co dzień. Bardzo często potrafią wykryć zbliżający się autobus miejski albo tramwaj. Dzięki specjalnym nadajnikom radiowym lub czujnikom GPS pojazdy komunikacji zbiorowej dostają zielone światło szybciej, co pozwala utrzymać rozkład jazdy.

Podobnie dzieje się w przypadku służb ratunkowych, choć tu priorytet bywa wymuszany automatycznie przez systemy detekcji pojazdów uprzywilejowanych. Karetka czy wóz strażacki wysyłają sygnał, a skrzyżowanie na chwilę zamarza w układzie blokującym ruch poprzeczny, żeby ratownicy mogli bezpiecznie przejechać na sygnale.

Zostaw odpowiedź