Pierwsza miesiączka córki. Dla wielu matek to rozmowa trudniejsza niż się spodziewały

0
3
Pierwsza miesiączka córki. Dla wielu matek to rozmowa trudniejsza niż się spodziewały

Temat dojrzewania u dziewczynek i pierwszego krwawienia budzi w wielu domach sporo emocji. Choć wydaje nam się, że żyjemy w czasach pełnej otwartości, rozmowa o menstruacji z własną córką potrafi zaskoczyć stopniem trudności niejedną mamę. Badania przeprowadzane przez ośrodek Kantar Polska na zlecenie popularnych marek pokazują smutną prawidłość: większość rodzicielek czuje się zagubiona i po prostu nie wie, jak ugryźć ten temat bez wpadania w sztuczny patos lub skrępowanie.

Kiedy pojawia się pierwsza miesiączka i dlaczego tak wcześnie?

Średni wiek wystąpienia pierwszej miesiączki, czyli tak zwanej menarche, w Polsce waha się zazwyczaj w okolicach dwunastego czy trzynastego roku życia. Jednak globalne trendy mocno się zmieniają, o czym alarmują chociażby naukowcy na łamach prestiżowego pisma „JAMA Network Open”. Z analiz przeprowadzonych na grupie ponad siedemdziesięciu tysięcy osób wynika, że współczesne nastolatki zaczynają miesiączkować wyraźnie wcześniej niż ich babcie czy matki.

Wpływ na ten stan rzeczy ma cała masa czynników cywilizacyjnych, od wszechobecnego stresu po kwestie związane z dietą i masą ciała. Gdy dziewczynka dostaje okres przed ukończeniem dwunastego roku życia, dla wielu rodziców jest to spory szok. Córka wciąż bawi się lalkami albo ogląda kreskówki, a jej organizm nagle wysyła sygnały dorosłości, do których psychicznie wcale może nie być jeszcze gotowa.

Dlaczego ta rozmowa bywa tak trudna dla matek?

Wielu z nas wydaje się, że wystarczy rzucić w stronę dziecka krótkie zdanie: podpaski leżą w szafce pod zlewem, i sprawa jest załatwiona. Często powielamy schematy wyniesione z własnych domów, gdzie o fizjologii mówiło się szeptem albo wcale. Kiedy córka przychodzi ze szkoły z plamą na spodniach, łatwo ulec panice lub zbyć całą sytuację machnięciem ręki, bo akurat robi się obiad albo gonią nas deadline’y w pracy.

Ekspertki zajmujące się edukacją seksualną zwracają uwagę, że brak otwartego dialogu rodzi u nastolatek ogromny lęk. Dziewczynki niejednokrotnie nie wiedzą, co się z nimi dzieje, a perspektywa krwawienia kojarzy im się z karą lub chorobą. Zamiast bezpiecznej przystani w ramionach mamy, dostają chłodny instrukcja obsługi higienicznej, co potęguje poczucie wstydu i osamotnienia w tym ważnym momencie życia.

Jak ugryźć ten temat i nie zwariować?

Najlepsza strategia to brak strategii w sensie wielkich, nadętych przemówień. Przemówienia ex cathedra rzadko kiedy przynoszą dobry skutek, a nastolatki natychmiast wyłapują fałsz i spinają się jeszcze bardziej. Zamiast tego warto o ciele i fizjologii rozmawiać na co dzień, przy okazji zwykłych domowych spraw, zanim jeszcze pojawzą się pierwsze objawy dojrzewania.

Nie bójmy się mówić o tym, że ból brzucha, huśtawka nastrojów czy zmęczenie są całkowicie normalne. Kiedy nasza córka zobaczy, że mama nie robi tajemnicy z własnego okresu, jej własne doświadczenie przestanie być owiane mroczną tajemnicą. To buduje zaufanie na lata i sprawia, że w dniu, w którym pojawi się krew, dziecko przyjdzie do nas bez strachu w oczach.

Czego potrzebuje nastolatka w dniu menarche?

Przede wszystkim naszego spokojnego wsparcia i obecności, bez zbędnego dramatyzowania i robienia z tego narodowego święta, jeśli córka wyraźnie tego nie chce. Warto wcześniej wspólnie kupić pierwszą paczkę podpasek i wrzucić ją do plecaka, żeby mała kobieta czuła się bezpiecznie w szkole. Rozmowa o pierwszej miesiączce to w gruncie rzeczy lekcja bliskości, która pokazuje dziecku, że jego ciało jest w porządku, a ono samo nigdy nie zostanie z nowymi problemami zupełnie samo.

Zostaw odpowiedź