PalmPilot był smartfonem zanim powstał smartfon. Rynek wybrał jednak inne rozwiązanie

Gdy w 1996 roku na rynku pojawił się PalmPilot, mało kto traktował go jako telefon, bo go nie miał. To małe, mieszczące się w kieszeni urządzenie było elektronicznym organizerem, czyli po prostu cyfrowym notesem z kalendarzem i książką adresową. Twórca sprzętu, Jeff Hawkins, zasłynął tym, że przed stworzeniem ostatecznego projektu nosił w kieszeni kawałek drewna o dokładnie takich samych wymiarach i wadze, aby sprawdzić, czy gadżet będzie dla ludzi wygodny. Sukces przeniósł firmę na sam szczyt, a w marcu 2000 roku podczas debiutu giełdowego wyceniano ją na gigantyczną kwotę 53 miliardów dolarów.
Jak PalmPilot zdefiniował mobilną kieszonkową przyszłość
W tamtych czasach gigantycznym problemem podobnych gadżetów była ich skomplikowana obsługa i wielkość. Apple ze swoim drogim tabletem Newton poległo na rynku, bo urządzenie próbowało robić wszystko naraz i miało fatalny system rozpoznawania pisma. Palm podszedł do tematu zupełnie inaczej i postawił na minimalizm, nazywany często zen Palmy. Zamiast siłić się na miniaturowego laptopa, dostarczył prosty sprzęt, który bez problemu synchronizował się z komputerem za pomocą kabla i prostego programu.
Kluczem do sukcesu okazało się też autorskie pismo o nazwie Graffiti, które użytkownicy musieli szybko przyswoić. Choć brzmi to dziś dziwnie, ten prosty alfabet gestów rysowanych rysikiem na małym ekranie LCD działał bezbłędnie. Urządzenie sprzedało się w liczbie ponad miliona egzemplarzy w niespełna osiemnaście miesięcy. Rynek pokazał, że ludzie chcą nosić technologię w kieszeni, nawet jeśli nie służy ona jeszcze do prowadzenia rozmów w każdym miejscu.
Dlaczego rynek wybrał zupełnie inną ścieżkę
Kiedy technologia poszła do przodu, a modemy komórkowe zaczęły mieścić się w obudowach telefonów, definicja mobilności zaczęła się drastycznie zmieniać. Palm próbował ratować pozycję, wypuszczając kultowe hybrydy, takie jak modele z serii Treo czy późniejszy system webOS, który wprowadził genialną wielozadaniowość. Firma miała właściwie gotowy przepis na dzisiejszy smartfon na wiele lat przed premierą iPhone’a. Zabrakło jej jednak wizji skali połączonej z potężnym ekosystemem internetowym.
Konsumenci nie chcieli nosić osobno topornego organizera i telefonu komórkowego. Wybrali urządzenia uniwersalne, które najpierw zepchnęły organizery do lamusa, a potem same stały się małymi komputerami w dłoni. Palm popełnił błąd, dzieląc swoją uwagę na próby tworzenia oprogramowania dla innych oraz własnego sprzętu, co w starciu z gigantami pokroju Apple czy rozwijającym się Androidem skończyło się katastrofą. Ostatecznie w 2010 roku firma została przejęta przez Hewlett-Packard za ułamek dawnej wartości, a marka szybko zniknęła z rynku.










