Banki sprzedają ubezpieczenia przy zwykłym koncie. Klient często nawet nie pamięta o polisie

0
1
Banki sprzedają ubezpieczenia przy zwykłym koncie. Klient często nawet nie pamięta o polisie

Zakładasz zwykłe konto w banku, bo potrzebujesz po prostu miejsca na wypłatę i opłacanie rachunków. Miły doradca klika coś w komputerze, podsuwa Ci tablet do podpisania zgody i po sprawie. Masz darmowy rachunek, kartę i święty spokój. Z upływem miesięcy z Twojego konta co miesiąc schodzi jednak dziwna kwota – na przykład kilkanaście albo kilkadziesiąt złotych. Nawet nie wiesz, kiedy i na co zgodziłeś się w natłoku cyfrowych dokumentów.

Jak banki przemycają ubezpieczenia do codziennych kont

Wizyty w oddziałach bankowych lub zakładanie konta przez internet przypominają czasem skomplikowaną grę zręcznościową. Banki chętnie kuszą nas zerowymi opłatami za prowadzenie rachunku, ale gdzieś muszą zarobić na utrzymanie drogich placówek i zyski dla akcjonariuszy. Tutaj z pomocą przychodzi tak zwana sprzedaż wiązana i dodatki do kont, które łatwo przeoczyć.

Podczas szybkiego otwierania konta doradca rzuca często hasło o darmowej ochronie na wypadek utraty pracy, pobytu w szpitalu czy awarii hydraulika. Brzmi dobrze, prawda? Problem polega na tym, że darmowy okres ubezpieczenia szybko mija, a po kilku miesiącach zaczyna się normalne, comiesięczne pobieranie składek. Klient, który nie czytał dokładnie każdego paragrafu regulaminu, dowiaduje się o tym przypadkiem, przeglądając historię transakcji w aplikacji mobilnej.

Dlaczego tak łatwo zapomnieć o polisie z banku?

Ludzki mózg doskonale radzi sobie z filtrowaniem nudnych i nieistotnych informacji. Kiedy podpisujesz umowę na konto, skupiasz się na numerze IBAN, karcie debetowej i darmowych bankomatach. Dodatkowe ubezpieczenie to dla Ciebie drobny boczny wątek, który doradca sprytnie przedstawia jako integralną część całej procedury.

Składki rzędu 15, 30 czy 50 zł miesięcznie potrafią zniknąć w morzu innych comiesięcznych wydatków za prąd, internet czy zakupy spożywcze. Nie uderzają one w domowy budżet na tyle mocno, by od razu zapaliła się czerwona lampka. Banki doskonale o tym wiedzą i liczą na naszą codzioną nieuwagę oraz brak czasu na analizowanie każdego pobranego z konta grosza.

Co na to instytucje ochrony konsumentów?

Temat dodatków sprzedawanych „przy okazji” nie od dzisiaj spędza sen z powiek urzędnikom. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Rzecznik Finansowy wielokrotnie zwracali uwagę, że instytucje finansowe stosują praktyki na granicy czytelności. Klienci są często wprowadzani w błąd co do dobrowolności takich ubezpieczeń lub dowiadują się o nich dopiero wtedy, gdy próbują bezskutecznie odzyskać pobrane z konta pieniądze.

Wielu poszkodowanych latami opłaca polisy, z których w razie realnych kłopotów zdrowotnych czy życiowych nie mogą skorzystać. Warunki wypłaty odszkodowania są bowiem naszpikowane wykluczeniami, o których nikt przy okienku bankowym głośno nie wspomina. W efekcie płacisz za coś, co przypomina fikcyjną ochronę szytą pod zysk banku, a nie realne bezpieczeństwo Twojej rodziny.

Jak sprawdzić, czy nie płacisz za ukryte ubezpieczenie?

Najwyższy czas zrobić porządek w domowych finansach i zajrzeć tam, gdzie rzadko zaglądamy z przyjemnością. Otwórz historię swojego rachunku bankowego za ostatnie kilka miesięcy i przefiltruj transakcje pod kątem stałych, cyklicznych opłat na rzecz towarzystw ubezpieczeniowych.

Jeśli znajdziesz tam pozycje, o których istnieniu dawno zapomniałeś albo nigdy ich świadomie nie chciałeś, nie załamuj rąk. Masz pełne prawo do tego, aby w każdej chwili wypowiedzieć taką polisę dodatkową bez podawania przyczyny. Wystarczy krótkie oświadczenie złożone przez infolinię lub w bankowości internetowej, aby zatrzymać ten cichy wyciek gotówki z Twojego konta.

Zostaw odpowiedź