Co naprawdę oznacza mieszkanie komunalne w Austrii

Gdy słyszymy o mieszkaniach komunalnych w Polsce, zazwyczaj staje nam przed oczami obraz zaniedbanej kamienicy i długich lat oczekiwania na klucze. Zupełnie inaczej wygląda to w Austrii, a zwłaszcza w Wiedniu, który od lat urasta do rangi europejskiego symbolu polityki mieszkaniowej. Tamtejszy model budownictwa społecznego jest chwalony za to, że zapewnia dach nad głową niemal połowie mieszkańców miasta. Warto jednak przyjrzeć się bliżej temu systemowi, bo za imponującymi sloganami kryje się mechanizm o wiele bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Mieszkanie komunalne w Austrii to nie litość, a standard
W Austrii lokale komunalne, znane głównie pod niemiecką nazwą Gemeindewohnungen, nie są przeznaczone wyłącznie dla najuboższych czy osób wykluczonych. Bezpośrednio pod skrzydłami miejskiej spółki Wiener Wohnen znajduje się około 220 tysięcy takich mieszkań. Jeśli doliczymy do tego lokale budowane przez spółdzielnie non-profit, okaże się, że ponad połowa wiedeńczyków korzysta z jakiejś formy wsparcia publicznego.
Dzięki temu w Austrii nie spotkasz stygmatyzacji, która w wielu krajach towarzyszy mieszkaniom socjalnym. W takich lokalach mieszka klasa średnia, urzędnicy, nauczyciele czy pielęgniarki. Miasto dba o to, by osiedla były zróżnicowane społecznie, co pozwala unikać tworzenia się niebezpiecznych enklaw i gett. Standard budynków często niczym nie ustępuje inwestycjom komercyjnym, a czasem wręcz je przewyższa pod względem dostępności terenów zielonych czy infrastruktury.
Kto może dostać klucze i jak wyglądają kryteria?
Choć system jest powszechny, dostanie się do niego wcale nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Aby ubiegać się o mieszkanie komunalne w Wiedniu, trzeba spełnić kilka podstawowych warunków. Trzeba mieć ukończone 17 lat oraz udokumentować, że mieszka się w stolicy Austrii nieprzerwanie od co najmniej dwóch lat pod tym samym głównym adresem. Do tego dochodzą limity dochodowe, które choć są stosunkowo wysokie i pozwalają na ubieganie się o lokum również osobom zarabiającym średnią krajową, wciąż stanowią sitę selekcyjną.
W praktyce kolejki oczekujących potrafią być spore, a czas oczekiwania na wymarzone cztery kąty bywa długi. Urzędnicy biorą pod uwagę nie tylko zarobki, ale też aktualną sytuację życiową wnioskodawcy. Ciasnota w obecnym mieszkaniu, nagłe zmiany losowe czy trudne warunki zdrowotne mogą przyspieszyć decyzję. System punktowy ma za zadanie wyłonić tych, którzy najbardziej potrzebują zmiany lokalu.
Druga strona medalu, czyli kto za to wszystko płaci?
Utrzymanie tak potężnego zasobu mieszkaniowego wymaga ogromnych nakładów finansowych. Austriacki model opiera się na stałym i przemyślanym systemie subsydiów oraz specjalnych podatkach przeznaczonych na cele mieszkaniowe. Pieniądze nie biorą się znikąd, a państwo aktywnie ingeruje w rynek gruntów, zamrażając ceny pod budownictwo społeczne na wiele dekad.
Eksperci wskazują jednak, że system ten tworzy też pewien podział na dwie grupy. Z jednej strony mamy szczęśliwców, którzy lat temu zajęli mieszkanie z regulowanym, niskim czynszem i nie zamierzają się stamtąd ruszać. Z drugiej strony są nowi mieszkańcy oraz młodzi ludzie, którzy muszą radzić sobie na droższym rynku prywatnym, gdzie stawki potrafią mocno uderzyć po kieszeni. Przeniesienie wiedeńskiego modelu 1:1 do innych krajów bywa trudne właśnie ze względu na specyfikę lokalnych budżetów i wieloletnią tradycję, której nie da się zbudować od zera w kilka miesięcy.










