Jak powstaje nowa trasa Ryanaira z polskiego lotniska

Gdy w systemie rezerwacyjnym Ryanaira pojawia się nowa trasa z polskiego lotniska, dla pasażerów to zazwyczaj sygnał, że czas pakować walizki. Za tym jednym kliknięciem w aplikacji kryje się jednak gigantyczna machina biznesowa, setki godzin rozmów i twarda gra o każdą złotówkę. Otwieranie połączeń lotniczych nie dzieje się przez przypadek, a proces ten przypomina układanie skomplikowanych puzzli, w których każdy element musi idealnie pasować do reszty.
<
Rozpoznanie terenu, czyli skąd wiedzieć, dokąd lecieć
Wszystko zaczyna się od analizy danych, bo analitycy linii dokładają starań, aby każdy samolot zarabiał na siebie od pierwszego dnia. Pod uwagę bierze się potencjał turystyczny danego regionu, popularność konkretnych kierunków oraz to, jak chętnie Polacy wydają pieniądze na podróże. Pod uwagę idzie również to, co robi konkurencja na rodzimym rynku.
Przewoźnik sprawdza, czy dany port lotniczy dysponuje wolną przepustowością i czy w ogóle jest w stanie obsłużyć kolejną maszynę. Dużą rolę odgrywają też długoterminowe umowy handlowe z zarządcami portów. Jeśli warunki finansowe są odpowiednie, zapada decyzja o przejściu do kolejnego etapu.
<
Twarde negocjacje z portem lotniczym
Gdy kierunek jest wybrany, zaczynają się rozmowy za zamkniętymi drzwiami z zarządem wybranego lotniska. Tanie linie lotnicze słyną z tego, że potrafią bardzo skrupulatnie liczyć koszty. Negocjacje dotyczą opłat za lądowanie, obsługę naziemną pasażerów oraz rabatów za zwiększanie liczby operacji.
Porty regionalne często idą na rękę przewoźnikom, bo nowa trasa to dla nich zastrzyk gotówki z handlu na terminalu i szansa na rozwój całego regionu. Zdarza się jednak, że rozmowy utykają w martwym punkcie z powodu zbyt wysokich opłat narzucanych przez operatorów. Wtedy samoloty po prostu lądują tam, gdzie warunki są bardziej opłacalne.
<
Matematyka floty i logistyka baz
Samo chcieć to za mało, bo nowe połączenie potrzebuje samolotu, który je wykona. Linie muszą dysponować wolnymi maszynami lub zdecydować się na zbazowanie kolejnego samolotu w danym porcie. Wiąże się to z zatrudnieniem lokalnych załóg pokładowych i pilotów oraz organizacją całego zaplecza technicznego.
Planiści rozkładu układają rotacje maszyn tak, aby spędzały w powietrzu jak najwięcej czasu, generując przychód. Każda zmiana w siatce pociąga za sobą lawinę poprawek w grafikach pracowników. Dopiero gdy logistyka zepnie się w jedną całość, można ogłosić nowinę światu.
<
Wielkie ogłoszenie i pierwsze bilety w niskich cenach
Gdy wszystkie umowy są podpisane, a samoloty przydzielone, linia organizuje oficjalne ogłoszenie. Wtedy dowiadujemy się o nowych kierunkach z danych miast, takich jak Warszawa, Kraków czy Wrocław. Zazwyczaj towarzyszy temu fala tańszych biletów, które mają szybko zapełnić pierwsze kursy.
To sprytny zabieg marketingowy, który ma przyciągnąć uwagę mediów i podróżnych szukających okazji. Zanim jednak usłyszymy komunikat o boardingów, mija wiele miesięcy cichej, analitycznej i biznesowej pracy za kulisami lotniczego świata.










