Pebble wyprzedził Apple Watch. Mały startup pokazał potencjał smartwatchy zanim zrobił to Apple

0
1
Pebble wyprzedził Apple Watch. Mały startup pokazał potencjał smartwatchy zanim zrobił to Apple

Zanim giganci z Cupertino w ogóle zaczęli głośno mówić o komputerach na nadgarstku, w garażach i na platformach crowdfundingowych działy się rzeczy przełomowe. Kiedy słyszymy dziś o inteligentnych zegarkach, naszą pierwszą myślą niemal zawsze jest Apple Watch. Mało kto pamięta jednak, że rynek ten nie powstałby w obecnym kształcie, gdyby nie mały, zwariowany startup o nazwie Pebble. Zanim Apple pokazało swój produkt, chłopaki z Pebble udowodnili, że ludzie faktycznie chcą nosić powiadomienia na ręce.

Od szalonego pomysłu do internetowej gorączki

Historia Pebble zaczęła się od prostej frustracji. Twórca projektu, Eric Migicovsky, jeździł na rowerze i zwyczajnie denerwował się ciągłym wyciąganiem telefonu z kieszeni, żeby sprawdzić, kto pisze. W 2012 roku jego zespół poszedł po pieniądze do tradycyjnych inwestorów venture capital, ale odbił się od ściany. Wszyscy pukali się w czoło, pytając, po co komu mały ekranik obok tradycyjnego zegarka.

Skoro duzi gracze nie chciaли ryzykować, twórcy uderzyli do przyszłych użytkowników za pośrednictwem Kickstartera. Cel był skromny i wynosił 100 tysięcy dolarów. Efekt przeszłoe najśmielsze oczekiwania, bo społeczność internautów wpłaciła ponad 10 milionów dolarów, co na tamten moment ustanowiło absolutny rekord platformy. Świat nagle pokazał wielkim korporacjom, że rynek na ubieralną elektronikę istnieje i jest ogromny.

Dlaczego Pebble wyprzedziło swoją epokę

Pierwsze Pebble nie miało dotykowego ekranu w milionach kolorów ani głośnika do prowadzenia rozmów. Zamiast tego zaoferowało coś genialnego w swojej prostocie – elektroniczny papier (e-paper), który był idealnie czytelny w pełnym słońcu, oraz baterię trzymającą bez trudu tydzień. Podczas gdy dzisiejsze zaawansowane zegarki potrafią rozładować się po kilkunastu godzinach, tamten niepozorny gadżet po prostu robił swoje, nie wymagając codziennego zdejmowania do ładowania.

Sukces pierwszej generacji pociągnął za sobą kolejne. W 2015 roku kampania modelu Pebble Time pobiła kolejny rekord, zbierając na Kickstarterze oszałamiające 20,3 miliona dolarów od ponad 78 tysięcy wspierających. Startup sprzedał w sumie ponad 2 miliony egzemplarzy swoich urządzeń, udowadniając, że potrafi stworzyć żywą społeczność i zupełnie nową kategorię produktów.

Zderzenie z korporacyjną ścianą

Sukces małego gracza szybko przyciągnął uwagę gigantów. Kiedy w 2015 roku na rynek weszło Apple ze swoim dopracowanym marketingiem i potężnym ekosystemem, reguły gry natychmiast się zmieniły. Dla przeciętnego klienta zegarek z logo nadgryzionego jabłka stał się naturalnym wyborem do iPhone’a, spychając niszowe marki na boczny tor.

Pebble próbowało walczyć, wypuszczając modele z metalowymi kopertami czy okrągłymi ekranami, ale przepaść finansowa i marketingowa robiła swoje. Startup zaczął zmagać się z problemami finansowymi i ostatecznie pod koniec 2016 roku zamknął działalność, sprzedając część swoich technologii firmie Fitbit. Spora część wiernych użytkowników do dzisiaj wspomina tamte urządzenia z sentymentem, wskazując, że pod wieloma względami dawny system był po prostu bardziej użyteczny na co dzień niż współczesne, naszpikowane wodotryskami komputery.

Dziedzictwo, które zmieniło rynek

Patrząc na to z perspektywy czasu, rola Pebble w historii nowoczesnej technologii jest nie do przecenienia. To oni przeczytali przyszłość z kartki papieru i pokazali gigantom z Doliny Krzemowej, w którą stronę warto skierować wysiłki. Choć marka przegrała walkę rynkową z potężną konkurencją, udowodniła, że największe innowacje często rodzą się z pasji kilku pasjonatów w garażu, a nie w sterylnych salach zarządów korporacji.

Zostaw odpowiedź