Polacy którzy mieszkają w dwóch krajach jednocześnie

Czasy, w których emigracja oznaczała pożegnanie na peronie i wyjazd z jedną walizką w nieznane, dawno odeszły do lamusa. Dziś coraz większa grupa naszych rodaków wybiera model życia zawieszony między Polską a innym krajem. To już nie jest klasyczna emigracja zarobkowa, ale migracja cyrkulacyjna. Ludzie ci funkcjonują w dwóch systemach podatkowych, dwóch kulturach i często w dwóch domach jednocześnie. Nie czują się emigrantami, ale mobilnymi Europejczykami, dla których granica to tylko linia na mapie, którą przekracza się kilka razy w miesiącu.
Kim jest współczesny „swing migrant”?
Termin „swing migration” coraz częściej pojawia się w raportach socjologicznych i demograficznych. Opisuje on osoby, które wahadłowo przemieszczają się między Polską a krajem zatrudnienia. Według danych GUS, pod koniec 2020 roku poza granicami Polski przebywało czasowo około 2,24 miliona osób. Choć liczba ta sukcesywnie spada (jeszcze w 2017 roku było to 2,5 mln), zmienia się charakter tych wyjazdów. Coraz więcej osób nie deklaruje chęci osiedlenia się na stałe za granicą.
Z raportów Narodowego Banku Polskiego (NBP) wynika, że polscy migranci są coraz silniej związani z krajem. Przelewy od osób pracujących za granicą do Polski wciąż płyną szerokim strumieniem – w samym 2023 roku ich wartość wyniosła miliardy złotych, co świadczy o tym, że ich centrum interesów życiowych pozostaje nad Wisłą. Model jest prosty: zarabiam w euro lub frankach, wydaję w złotówkach, a weekendy spędzam z rodziną w Poznaniu, Wrocławiu czy Rzeszowie.
Niemcy – najbliższy sąsiad, największy rynek
Najwięcej Polaków żyjących w dwóch krajach jednocześnie spotkamy na granicy z Niemcami. Według danych Eurostatu, Polska jest krajem z jedną z największych liczb pracowników transgranicznych w całej Unii Europejskiej. Szacuje się, że codziennie lub co tydzień granicę z Niemcami przekracza ponad 150-200 tysięcy osób.
Dla mieszkańców Szczecina, Gorzowa Wielkopolskiego czy Gubina praca w Niemczech to często naturalny wybór. Dzięki otwartym granicom i dobrej infrastrukturze drogowej, dojazd do pracy w Berlinie czy Poczdamie zajmuje tyle samo czasu, co przebicie się przez korki w Warszawie. To specyficzna grupa, która rano kupuje bułki w polskiej piekarni, a osiem godzin później odbiera wypłatę w euro. Ich dzieci chodzą do polskich szkół, a oni sami korzystają z niemieckiej opieki medycznej. To symbioza, która stała się fundamentem lokalnych gospodarek w zachodniej Polsce.
Nie tylko budowlanka – nowa fala cyfrowych nomadów
Obraz Polaka w dwóch krajach jako wyłącznie pracownika fizycznego to już mit. Ostatnie lata, a szczególnie upowszechnienie pracy zdalnej, stworzyły nową grupę: high-tech swing migrants. To specjaliści z branży IT, marketingu czy finansów, którzy jesień i zimę spędzają w Hiszpanii, Portugalii lub na Wyspach Kanaryjskich, a wiosną i latem wracają do Polski.
Zjawisko to potwierdzają dane z platform dla cyfrowych nomadów. Polska znajduje się w czołówce krajów, z których specjaliści wyjeżdżają na tzw. workation. Nie zrywają oni więzi z krajem – płacą tu podatki (często korzystając z ryczałtu dla programistów), mają tu swoje mieszkania, ale ich biuro znajduje się tam, gdzie akurat jest słońce i szybkie Wi-Fi. To życie w rozkroku, które wymaga ogromnej dyscypliny organizacyjnej, ale daje poczucie wolności, o jakim poprzednie pokolenia mogły tylko pomarzyć.
Biurokracja w dwóch światach: Formularz A1 i podatki
Życie w dwóch krajach to nie tylko przyjemności, ale też twarda walka z przepisami. Kluczowym dokumentem dla tysięcy Polaków jest formularz A1 wydawany przez ZUS. Potwierdza on, któremu ustawodawstwu w zakresie zabezpieczenia społecznego podlega dana osoba. Według statystyk ZUS, Polska od lat jest liderem w wydawaniu tych zaświadczeń w UE – rocznie wystawia się ich ponad 600 tysięcy.
To pokazuje skalę zjawiska delegowania i pracy w kilku państwach członkowskich jednocześnie. Ludzie ci muszą pilnować tzw. zasady 183 dni, aby uniknąć problemów z rezydencją podatkową. Często korzystają z usług wyspecjalizowanych biur rachunkowych, które potrafią rozliczyć dochody z dwóch, a czasem trzech różnych krajów. To skomplikowana gra, w której stawką są realne pieniądze i uniknięcie podwójnego opodatkowania.
Koszty, o których się nie mówi
Choć finansowo życie w dwóch krajach często się opłaca, koszty emocjonalne bywają wysokie. Psycholodzy zwracają uwagę na zjawisko „zawieszenia”. Osoby żyjące w ten sposób często czują się obco w obu miejscach. W Polsce są postrzegani jako „ci, którym się udało” i którzy mają pieniądze, a za granicą zawsze pozostają „obcokrajowcami”, nawet jeśli świetnie znają język.
Dla rodzin model wahadłowy to ogromne wyzwanie. „Euro-sieroctwo” to termin, który nieco stracił na popularności, ale problem nie zniknął. Rozłąka trwająca od poniedziałku do piątku wpływa na relacje z partnerami i dziećmi. Z drugiej strony, nowoczesne technologie, jak komunikatory wideo, sprawiają, że ten kontakt jest o wiele łatwiejszy niż 20 lat temu, gdy jedyną opcją była droga karta telefoniczna i budka na rogu ulicy.
Co przyniesie przyszłość?
Wszystko wskazuje na to, że grupa Polaków mieszkających w dwóch krajach będzie rosła, ale będzie się też profesjonalizowała. Przestajemy jechać „w ciemno”. Szukamy konkretnych nisz, wykorzystujemy różnice w kosztach życia i zarobkach w sposób bardzo świadomy.
Eksperci z Ośrodka Badań nad Migracjami UW podkreślają, że mobilność stała się elementem stylu życia, a nie tylko koniecznością ekonomiczną. Polska powoli przestaje być krajem, z którego się ucieka, a staje się bazą wypadową. Możemy spodziewać się, że w najbliższych latach model „pół na pół” stanie się standardem dla klasy średniej, która nie chce wybierać między polską tożsamością a europejskimi możliwościami zarobkowymi.
Życie w dwóch krajach to swoisty test elastyczności. Wymaga bycia na bieżąco z przepisami w Warszawie i Berlinie, Brukseli czy Madrycie. To dynamiczny taniec na granicy, który dla wielu stał się najlepszym sposobem na nowoczesne życie w zglobalizowanym świecie. Bez wielkich słów o patriotyzmie czy zdradzie – po prostu pragmatyczny wybór ludzi, którzy chcą brać z Europy to, co najlepsze, nie tracąc przy tym kontaktu z domem.










