Jak wygląda przejazd ciężarówki z Polski do Niemiec

0
2
Jak wygląda przejazd ciężarówki z Polski do Niemiec

Przejazd dużej ciężarówki z Polski do Niemiec to codzienność dla tysięcy kierowców i firm transportowych. Z boku wygląda to na zwykłe wjechanie na autostradę i pokonanie kilkuset kilometrów za kółkiem. W praktyce jednak cała trasa przypomina dobrze naoliwioną machinę, w której każdy drobiazg ma ogromne znaczenie dla portfela przewoźnika.

Cyfrowy start jeszcze przed granicą

Zanim kierowca wrzuci bieg i ruszy w drogę ze Śląska, Wielkopolski czy Pomorza w stronę zachodniej granicy, musi zadbać o formalności. W Niemczech nie ma tradycyjnych bramek z biletami, na których zostawia się gotówkę za autostrady. Cały ruch ciężarówek opiera się na elektronicznym systemie poboru myta o nazwie Toll Collect.

W kabinie każdego nowoczesnego tira znajduje się urządzenie pokładowe, czyli popularne OBU. Działa ono na zasadzie pozycjonowania satelitarnego i samo liczy każdy kilometr przejechany po niemieckich drogach. Firmy transportowe korzystają też coraz częściej z uniwersalnych rozwiązań typu EETS, które pozwalają płacić za trasy w kilku krajach za pomocą jednego małego pudełka przy szybie.

Jak rządzą stawki i opłaty drogowe

Przejazd przez zachodnią granicę przestał być tani, zwłaszcza po tym, jak system opłat mocno ewoluował. Niemieckie myto dla ciężarówek uwzględnia obecnie nie tylko wagę pojazdu i liczbę osi, ale przede wszystkim klasę emisji CO₂. Starsze pojazdy z klasą emisji 1 zostają mocno obciążone finansowo, co ma skłonić branżę do wymiany taboru.

Warto pamiętać, że od dłuższego czasu przepisami o mycie objęte są nie tylko wielotonowe zestawy, ale również mniejsze pojazdy użytkowe i auta dostawcze o masie całkowitej przekraczającej 3,5 tony. Jeśli więc polski bus plandeka wyrusza w trasę z towarem, musi mieć zarejestrowane konto w systemie opłat dokładnie tak samo jak wielki ciągnik siodłowy.

Na drodze: ograniczenia i zakazy

Gdy ciężarówka mija już dawną granicę w Świecku czy Olszynie, kierowca musi pilnować sztywnych reguł ruchu drogowego. Na niemieckich autostradach standardowe ograniczenie prędkości dla dużych zestawów wynosi zazwyczaj 80 km/h, a na zwykłych drogach federalnych spada do 60 km/h. Przekroczenie tych limitów szybko kończy się dotkliwymi karami z automatycznych radarów.

Kluczową kwestią są też niedziele i święta. W Niemczech ciężarówki powyżej 7,5 tony mają zakaz poruszania się po drogach od północy do godziny 22:00 w niedzielę. Planowanie trasy musi uwzględniać te pauzy, ponieważ niemiecka policja skrupulatnie pilnuje przestrzegania przepisów, a parkingi przy autostradach potrafią zapełnić się już w sobotnie popołudnie.

Kontrole i codzienna rzeczywistość trasy

Podczas samej jazdy kierowca mija nowoczesne bramownice kontrolne nad szosą, które sprawdzają, czy urządzenie OBU działa poprawnie i czy myto jest naliczane. Inspekcje drogowe BAG mogą też w każdej chwili ściągnąć ciężarówkę na najbliższy MOP, żeby sprawdzić czas pracy kierowcy, stan techniczny naczepy czy wagę zestawu.

Dobra znajomość niemieckich tras i stała współpraca z działem spedycji pozwalają sprawnie omijać nagłe zatory czy remonty, których na zachodnich autostradach nie brakuje. Ostatecznie dobrze zaplanowany przejazd z Polski do Niemiec kończy się rozładunkiem w wyznaczonym oknie czasowym, a cała logistyka staje się po prostu rutynową, choć wymagającą pracą.

Zostaw odpowiedź